W przeciągu czasu jaki spędziłam opiekując się Eweliną, obudził się we mnie instynkt macierzyński. Za dnia szukałam w śród senników, książek psychologicznych i innych pierdół sposobu lub wzmianki o tym co mnie i Ewelinkę spotkało. Jednak bezskutecznie . . . Z każdą spędzoną nocą z tą małą, nabierałam przeświadczenia że jestem ją w stanie ochronić nie ważne co by się działo. A tych kilkadziesiąt dodatkowych siniaków na moim ciele różnicy mi nie robi. Bezpieczeństwo Ewelinki było na pierwszym miejscu, nadało sens tym koszmarom. Jakież moje myślenie w tamtym czasie było głupie, naiwne . . .
Ta jedna noc wyryła się w mojej pamięci jak nic innego przez całe moje życie. Dowiedziałam się w tedy dwóch, tak oczywistych rzeczy o tamtym miejscu. Pierwszą z nich było to że bestie które na nas polowały wcale nie były takie głupie jak sądziłam. Druga była jeszcze bardziej oczywista : „Koszmar zawsze pozostanie koszmarem” . . . Z czasem słowa te okazały się klątwą która mnie prześladowała . . .
Sam koszmar zaczął się inaczej niż zwykle. Eweliny nie było w pobliżu mnie, a niebo było jakieś takie inne . . . nie podobne do wcześniejszego. Dopiero po godzinie czy dwóch odnalazłam tą miłą blondyneczkę. Jak zawsze rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym . . . Gdzieś tam głęboko czułam że stanie się coś złego, to był pierwszy i ostatni raz jak zignorowałam swoje przeczucia . . . Cena jaką dane było mi zapłacić za to, okazała się skazą na mojej duszy oraz złamaniem obietnicy, którą tak bardzo chciałam dotrzymać . . .
Wędrówki przez to krwawe pustkowie wraz z Eweliną, stały się dużo łatwiejsze do zniesienia. Mając towarzystwo i wiedzę że nie jest się samym w tym przeklętym miejscu, zaczęło dodawać mnie i dziewczynce nadziei. Ale jak to w koszmarach bywa, nigdy nie ma „happy endu” . . . Gdybym tylko w tedy wiedziała co się wydarzy . . .
Ryk bestii jaki towarzyszył nam każdej nocy, okazał się wyrokiem śmierci . . . Dopadnięcie mnie i Eweliny tym bestiom zajęło dużo mniej czasu niż wcześniej. Oznaczać to mogło tylko jedno : Jedna z nas miała zginąć. Bestie, demony, diabły, psychopatyczne monstra . . . Nawet największa obelga świata nie byłaby wystarczająca, aby w pełni oddać charakter, podłość tych żądnych krwi istot . . .
Oglądanie śmierci ośmioletniej dziewczynki o charakterze i wyglądzie anioła, spaczyło mój charakter do końca życia. Bestie pilnowały bym obejrzała spektakl jaki obmyśliły, od początku do końca. Za każdym razem jak próbowałam odwrócić wzrok, pazury albo kły wbijały się w moje ciało . . . Nie mogłam nic zrobić, tylko oglądać i słuchać jej każdego jęku, krzyku i niekończących się błagań o pomoc . . . Jedna z 6 bestii, trzymała mnie za głowę bym nie mogła odwrócić wzroku. Kolejna gdy tylko zamykałam oczy, raniła moje ciało. Inna zaś kiedy próbowałam się wyszarpać i pomóc małej, skutecznie mnie przed tym powstrzymywała. Pozostałe 3 dawały spektakl . . . Jedna, ogromna była cała pokryta czarnym futrem i miała potężne łapy. Właśnie ta trzymała Ewelinę w żelaznym uścisku. Druga charakteryzowała się długimi ostrymi szponami, była drobniejsza od tej pierwszej i miała jarzące się złote ślepia. Trzecia była cała czerwona, ciężko mi określić czy miała futro czy były to łuski. Jednak miała się czym poszczycić, mianowicie były to ogromne zębiska i wielkie skrzydła. W porównaniu do pozostałej piątki była najmniejsza i najznośniej się prezentowała. Jednak wygląd potrafi być mylący . . . Okazała się być najokrutniejszą i chyba najbardziej inteligentną z całej zgrai jak nas dopadła . . .
Szponiasta bestia, najpierw powoli zdarła z dziewczynki resztki sukienki jaką miała na sobie. Potem z rozmysłem zaczęła rozcinać jej skórę na całym ciele, po czym prowokacyjnie oblizywała szpony patrząc mi prosto w oczy. Potęgując tym moją świadomość bezradności . . . Nie muszę tu wspominać o łzach małej i jej krzykach, do tej pory słyszę je wyraźnie . . . Po tym wstępie myślałam że już nic gorszego nie zobaczę, a jednak tak bardzo się myliłam . . . Skrzydlata bestia, wręcz wyszarpała tej czarnej masywnej jeszcze żywą i świadomą wszystkiego Ewelinkę z łap i stanęła z nią w swych zębiskach niecały metr przed mną. Tak bym widziała i słyszała wszystko jak najdokładniej . . . W tedy zaczęło się najgorsze. Dźwięk pękanych kości, rozrywanej skóry, wyszarpywanych wnętrzności . . . Błagalny wyraz twarzy Eweliny i jej krzyki, ta świadomość że nic nie mogę zrobić . . . Jej krew bryzgająca na wszystkie strony wraz z kawałkami ciała . . . Wszystko to trwało bardzo długo, jak dla mnie to wieczność. Bestia była naprawdę inteligentna. Zrobiła to wszystko w taki sposób by mała po mimo utraty tak wielkiej ilości krwi i rozszarpania, skonała położona tuż przede mną . . . Widziałam ten ból, rozpacz i chyba spokój w jej zachodzących śmiertelną mgłą oczach . . . Słyszałam jej ostatni oddech ulatujący z ciała . . . Łzy nie przestawały mi lecieć z oczu, krzyk zdarł mi gardło podczas tego makabrycznego, okrutnego spektaklu . . . Potem zaś przyszła kolej na mnie . . .
Nie dotrzymana obietnica i świadomość że ja przeżyłam a ona nie . . . To nie powinno było się tak skończyć, to powinnam być ja . . . Ona na to nie zasłużyła, Boże czemu nie chciałeś wysłuchać mej prośby ?!
Ta jedna noc wyryła się w mojej pamięci jak nic innego przez całe moje życie. Dowiedziałam się w tedy dwóch, tak oczywistych rzeczy o tamtym miejscu. Pierwszą z nich było to że bestie które na nas polowały wcale nie były takie głupie jak sądziłam. Druga była jeszcze bardziej oczywista : „Koszmar zawsze pozostanie koszmarem” . . . Z czasem słowa te okazały się klątwą która mnie prześladowała . . .
Sam koszmar zaczął się inaczej niż zwykle. Eweliny nie było w pobliżu mnie, a niebo było jakieś takie inne . . . nie podobne do wcześniejszego. Dopiero po godzinie czy dwóch odnalazłam tą miłą blondyneczkę. Jak zawsze rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym . . . Gdzieś tam głęboko czułam że stanie się coś złego, to był pierwszy i ostatni raz jak zignorowałam swoje przeczucia . . . Cena jaką dane było mi zapłacić za to, okazała się skazą na mojej duszy oraz złamaniem obietnicy, którą tak bardzo chciałam dotrzymać . . .
Wędrówki przez to krwawe pustkowie wraz z Eweliną, stały się dużo łatwiejsze do zniesienia. Mając towarzystwo i wiedzę że nie jest się samym w tym przeklętym miejscu, zaczęło dodawać mnie i dziewczynce nadziei. Ale jak to w koszmarach bywa, nigdy nie ma „happy endu” . . . Gdybym tylko w tedy wiedziała co się wydarzy . . .
Ryk bestii jaki towarzyszył nam każdej nocy, okazał się wyrokiem śmierci . . . Dopadnięcie mnie i Eweliny tym bestiom zajęło dużo mniej czasu niż wcześniej. Oznaczać to mogło tylko jedno : Jedna z nas miała zginąć. Bestie, demony, diabły, psychopatyczne monstra . . . Nawet największa obelga świata nie byłaby wystarczająca, aby w pełni oddać charakter, podłość tych żądnych krwi istot . . .
Oglądanie śmierci ośmioletniej dziewczynki o charakterze i wyglądzie anioła, spaczyło mój charakter do końca życia. Bestie pilnowały bym obejrzała spektakl jaki obmyśliły, od początku do końca. Za każdym razem jak próbowałam odwrócić wzrok, pazury albo kły wbijały się w moje ciało . . . Nie mogłam nic zrobić, tylko oglądać i słuchać jej każdego jęku, krzyku i niekończących się błagań o pomoc . . . Jedna z 6 bestii, trzymała mnie za głowę bym nie mogła odwrócić wzroku. Kolejna gdy tylko zamykałam oczy, raniła moje ciało. Inna zaś kiedy próbowałam się wyszarpać i pomóc małej, skutecznie mnie przed tym powstrzymywała. Pozostałe 3 dawały spektakl . . . Jedna, ogromna była cała pokryta czarnym futrem i miała potężne łapy. Właśnie ta trzymała Ewelinę w żelaznym uścisku. Druga charakteryzowała się długimi ostrymi szponami, była drobniejsza od tej pierwszej i miała jarzące się złote ślepia. Trzecia była cała czerwona, ciężko mi określić czy miała futro czy były to łuski. Jednak miała się czym poszczycić, mianowicie były to ogromne zębiska i wielkie skrzydła. W porównaniu do pozostałej piątki była najmniejsza i najznośniej się prezentowała. Jednak wygląd potrafi być mylący . . . Okazała się być najokrutniejszą i chyba najbardziej inteligentną z całej zgrai jak nas dopadła . . .
Szponiasta bestia, najpierw powoli zdarła z dziewczynki resztki sukienki jaką miała na sobie. Potem z rozmysłem zaczęła rozcinać jej skórę na całym ciele, po czym prowokacyjnie oblizywała szpony patrząc mi prosto w oczy. Potęgując tym moją świadomość bezradności . . . Nie muszę tu wspominać o łzach małej i jej krzykach, do tej pory słyszę je wyraźnie . . . Po tym wstępie myślałam że już nic gorszego nie zobaczę, a jednak tak bardzo się myliłam . . . Skrzydlata bestia, wręcz wyszarpała tej czarnej masywnej jeszcze żywą i świadomą wszystkiego Ewelinkę z łap i stanęła z nią w swych zębiskach niecały metr przed mną. Tak bym widziała i słyszała wszystko jak najdokładniej . . . W tedy zaczęło się najgorsze. Dźwięk pękanych kości, rozrywanej skóry, wyszarpywanych wnętrzności . . . Błagalny wyraz twarzy Eweliny i jej krzyki, ta świadomość że nic nie mogę zrobić . . . Jej krew bryzgająca na wszystkie strony wraz z kawałkami ciała . . . Wszystko to trwało bardzo długo, jak dla mnie to wieczność. Bestia była naprawdę inteligentna. Zrobiła to wszystko w taki sposób by mała po mimo utraty tak wielkiej ilości krwi i rozszarpania, skonała położona tuż przede mną . . . Widziałam ten ból, rozpacz i chyba spokój w jej zachodzących śmiertelną mgłą oczach . . . Słyszałam jej ostatni oddech ulatujący z ciała . . . Łzy nie przestawały mi lecieć z oczu, krzyk zdarł mi gardło podczas tego makabrycznego, okrutnego spektaklu . . . Potem zaś przyszła kolej na mnie . . .
Nie dotrzymana obietnica i świadomość że ja przeżyłam a ona nie . . . To nie powinno było się tak skończyć, to powinnam być ja . . . Ona na to nie zasłużyła, Boże czemu nie chciałeś wysłuchać mej prośby ?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz