sobota, 7 lutego 2015

Noc 2 - Bal

   I tak po kilku godzinach, wylądowałam w jakiejś niewygodnej sukni i jako osoba towarzysząca jego „Walniętej Wysokości”. Nie mam zamiaru iść do więzienia ale to już jest przesada. Jak ten bal się skończy, to go zabije .. . Nikt mnie nie powstrzyma, będzie cierpieć za swoje winy. Nagle ktoś zaciągnął mnie na taras.
- I jak się bawisz ??
- Kpisz sobie ze mnie „Wasza Wysokość”. Jestem tu tylko dlatego, że nie chcę wylądować w  więzieniu.
- Nie tak głośno bo się wyda :D – Mam ochotę zabić go za ten uśmieszek. Moja złodziejska duma cierpi . . .
- Jak długo mam jeszcze być ubrana w ten „namiot” Wasza Wysokość ??
- To nie namiot tylko suknia. I nie przesadzaj ładnie w niej wyglądasz. Jak się spiszesz to po balu porozmawiamy o twojej „wolności” tylko trzymaj się zasad jakie ustaliliśmy.
- Tak jest, panie . . . – Ble zaraz zwymiotuję od tej udawanej słodyczy. Same szychy a mi nie wolno kraść, rozmawiać z nikim i cały czas się uśmiechać jak jakaś głupia lafirynda. To przerasta moje zdolności.Zwiałabym gdyby nie ten durny „namiot” który mam na sobie.
- Jeszcze wytrzymaj parę godzin, raz może dwa zatańczymy i strażnicy zabiorą Cię do mojej komnaty.
- Że co !! Ja mam tańczyć tego w umowie nie było !!!
- Uspokój się. To chyba oczywiste, że będziemy tańczyć to w końcu bal.
- Ostatni raz pcham się w takie coś. Słyszysz mnie „wasza wysokość” ?! Ostatni raz . . . – Co on sobie myśli !! To że jest Księciem o niczym nie świadczy. Mam nauczkę : „Nie pomagaj nieznajomym to na dobre nie wychodzi”. Ehh . . . gdyby była tu Sellen. Pewnie się o mnie martwi, a i starszyzna musi być nieźle wkurzona. W końcu nie zdałam relacji i nie przyniosłam wymaganego przedmiotu . . . I jak ja to potem wytłumaczę ?? „Och przepraszam wysoką radę ale musiała robić za zabawkę „jego wysokości” i tak jakoś wyszło. Zabiją mnie i koniec . .. nagle ktoś mnie pociągnął w najciemniejszy kąt tarasu.
- Luni co ty tu robisz ?? Głupia jesteś wszyscy Cię szukają,a ty się w jakieś głupoty bawisz. Tak po za tym co ty masz na sobie ??
- Sellen !! Nie wierzę to naprawdę ty. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Cię widzę. Ratuj !!!
- W co ty się znowu dziewczyno wpakowałaś ? Miałaś zadanie wykonać, a ja dowiaduje się że ty na jakimś balu jesteś. O co tu chodzi ? Chodź nim starszyzna się dowie.
- Nie mogę Sellen jestem tu więźniem. Pamiętasz te moje wrodzone poczucie sprawiedliwości ?? – Pokrótce opowiedziałam przyjaciółce o tym co zdarzyło się po południu, nie była zadowolona. – Musisz mi pomóc. W największej komnacie w tym pałacu są moje rzeczy, musisz wziąć przedmiot ukryty w nich i zabrać do rady. Ja rano wrócę i wszystko wyjaśnię, albo lepiej ty wyjaśnij a ja będę się trzymać z dala od kryjówki aby jej nie znaleźli żołnierze.
- Co ja tu widzę ?? – Przeklęty pajac, musiał przyjść w takiej chwili ?! Przyciągnął mnie do siebie na tyle blisko bym mogła usłyszeć jego szept. – Miałaś z nikim nie rozmawiać, Zresztą kto to jest ?
- Wybacz panie, to nikt taki. Dopiero co się poznałyśmy i tak zaczęłyśmy sobie rozmawiać. – Błagam niech uwierzy w te bajeczkę, błagam.
- Cóż, przykro mi ale czas byśmy zatańczyli, tak więc proszę chodź ze mną.
- Zostaw ją TY nadęty bufonie !! Ona nie jest twoją własnością. – „I przepadło” . . . to jedyna rzecz jak mi przez myśl przeszła, a mogło być tak pięknie . . .
- Uspokój się Sellen. – Posłałam jej piorunujące spojrzenie.– Książę proszę nie zwracaj na nią uwagi, jak już mówiłam na samym początku to nikt ważny.
- Eee . . . Lunitari to jest TEN Książę ?? O_O’
- Ehh . . . Sellen ty jednak czasami jesteś beznadziejna -_-‘
- Tak więc Ci dwaj żołnierze się tobą zajmą. Straże zabierzcie tę panią do mojej komnaty i pilnujcie aby nigdzie nie uciekła. A ty Lunitari idziesz ze mną, masz przecież umowę z której musisz się wywiązać.
- Nie mów do mnie po imieniu . . . <szeptem> królewski padalcu.
- Słyszałem . . . zacznij się zachowywać, albo to się źle dla ciebie skończy.
Tak więc wylądowałam na parkiecie i nie było odwrotu. Musiałam bawić się w te grę na poważnie inaczej Sellen może się stać krzywda, a tego nie zniosę. Do końca tej maskarady trzymałam się zasad jakie mi ten padalec narzucił. Jeszcze tylko wytrzymać ten ostatni taniec i będzie po wszystkim. Ale jak na złość nic, ale to nic nie może iść po mojej myśli . . . Zatłukę te lafiryndę która na mnie wpadła przez co nie dość, że znalazłam się jeszcze bliżej tego idioty to skończyło się na pocałunku !!!! A ten co ?! Jeszcze starał się go pogłębić . . . Nie przeżyje TEGO co mu zrobię . . . Policzki mnie tak piekły jak nigdy . . .
- Najmocniej przepraszam „Wasza wysokość” nie chciałam . . .To był przypadek . . .
- Nic się nie stało. Uznajmy to za  przeprosiny za twoją znajomą. A teraz jeśli jesteś zmęczona możesz udać się do komnaty. Za jakieś półgodziny porozmawiamy.
- Dobrze panie, w takim razie do zobaczenia za półgodziny. –Skłoniłam się i odeszłam w stronę wyjścia, gdzie już czekali na mnie strażnicy. Och niech się ten „królewski błazen” szykuje na piekło jakie mu zrobię . . .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz