niedziela, 22 lutego 2015

Noc 23 - Bal . . . WTF ?!

   Drzwi  do sali balowej otworzyłam z wielkim hukiem. O tyle szczęścia miałam że w sali był tylko Kael i służba. Która w chwili mojego wielkiego wejścia oderwała się od swoich zajęć.
- Kael ty zawszony „królewski padalcu! Jeszcze raz wywiniesz mi taki numer, a osobiście pozbawię cię głowy ! – Wrzasnęłam od progu. W szybkim tempie zmniejszyliśmy dystans nas dzielący i mierzyliśmy się przez krótka chwile wzrokiem.
- Nie rób scen, zresztą nie mam pojęcia o co ci znowu chodzi ?!
- O co mi chodzi ?! Ty i ten twój przeklęty bal !
- Pretensje kieruj do Illidana, to jego sprawka. – Odparował wyraźnie urażony moim wybuchem złości oraz oskarżeniami.
- On też sobie wymyślił, że to z okazji nominacji nowego kanclerza ?!
- Co ?! Ja nic o tym nie wiem, bal miał być jak każdy inny . . .
- Wniosek nasuwa się jeden : Illidan, albo ty za to oberwiesz. – Nie czekając na cichy protest Kael’a udałam się w pierwsze miejsce jakie mi przyszło do głowy. Tak jak sądziłam pod największym drzewem w ogrodzie, siedział Illidan.
- Jak ci się podobał mój prezent ? – Zapytał.
- Był do dupy jak większość, po kiego grzyba mi bal na moją cześć ? Nie dość mam problemów, z ukrywaniem tożsamości ?
- Nie moja to wina księżniczko. – Odparował.
- Ja ci dam nie twoja ! ten dowcip nie ujdzie ci na sucho, poczekaj a zobaczysz że mimo wszystko posiadam pazurki . . .
- Pięknie wyglądasz w tej sukni. – Aż mnie zatkało, gdy usłyszałam tak trywialny komplement z ust Illidana. Jak ryba otwierałam i zamykałam usta stając się wydusić z siebie jakiś docinek, ale najnormalniej w świecie nie byłam w stanie.
- Poddaje się . . . – wyszeptałam cicho ale i tak wiedziałam ze Illidan to usłyszy. W tamtej chwil nie byłam wstanie wymyślić jakiejś ciętej riposty.
- Miło mi to słyszeć. Jak tylko przyjdzie ci jakiś pomysł na zemstę, proszę uprzedź mnie za w czasu. Chciałbym się przygotować.
- Zgoda. – Machnęłam tylko ręką, złość zupełnie ze mnie uleciała. – Mała prośba do ciebie i Księcia Kael’a. Jak już mam być na tym balu, to obaj trzymajcie się ode mnie z daleka. Nie wiem kiedy mogę wybuchnąć i zacząć klnąc na was obu. -  Nie czekając na odpowiedź Illidana udałam się do swojej komnaty. Miała zamiar napić się zielonej herbatki, aby ukoić swoje nadszarpnięte nerwy. Nigdy nie lubiłam bali a ten miał okazać się wyjątkowo męczący i długi . . . 
Do swojej komnaty wróciłam w środku nocy, padnięta jak nigdy. Ciągłe uśmiechanie się i odpowiadanie na gratulacje objęcia tak zaszczytnej pozycji, wyczerpały mnie. Wyjątkowo Illidan spełnił moją prośbę i trzymał się wraz z Kael’em z dala ode mnie przez cały wieczór. Padłam na łóżkom i pierwsze co to zdjęłam te okropne pantofle, do których zmusiła mnie Alice. Leżałam sobie spokojnie wsłuchując się w ciszę nocy, jednak pech chciał że nie cieszyłam się nią zbyt długo. Do mojej komnaty ni z gruszki ni z pietruszki, władował się Kael . . .
- Twoja komnata jest o jedne drzwi wcześniej. – Odparłam nie otwierając oczu.
- Znam rozkład własnego pałacu nie musisz mnie pouczać. – Odparł rozdrażniony moją wypowiedzią. Faceci to jednak nie potrafią zrozumieć delikatnych aluzji.
- Chodziło mi oto iż nie chcę cię na razie widzieć. – Otworzyłam oczy i przyjrzałam się Kael’owi, wyglądał tak jakoś inaczej. Stał oparty o kolumnę łózka na którym to sobie spokojnie leżałam.
- Jesteś tu by dostarczyć mi rozrywki. Ile razy mam ci o tym przypominać ? – Odparł wyraźnie zirytowany moją postawą.
- Już nie, jak mnie pamięć nie myli mam tu pracować. To rozkaz naszego mistrza. – Moje ciało przeszedł dreszcz, miałam jakieś złe przeczucia co do tej całej sytuacji. Kael najwyraźniej, miał to gdzieś. Bardzo szybko postanowił udowodnić mi swoją rację. Zostałam brutalnie przyciśnięta do materaca, a dłonie Księcia zaczęły krążyć po moim ciele.
- Puszczaj ! – Warknęłam wściekła i zaczęłam się szarpać.
- Nie tym razem złotko. – Wyszeptał mi do ucha i zaczął brutalnie całować. Byłam bardzo wyczerpana po balu, więc walka w ręcz z Kael’em odpadała na wstępie. W tej właśnie chwili dziękowała w duchu mojej mentorce, że najpierw zajęła się moją magiczną edukacją. W głowie szybko odnalazłam potrzebne mi zaklęcie. Kael zaliczył krótką lekcje latania i wylądował na komodzie która stała na przeciwko łóżka. Biedny mebel pod ciężarem ciała elfiego Księcia i siły zaklęcia, rozpadł się w drobny mak.
- Ty suko ! – Syknął na mnie. Wstałam i oddaliłam się od Kael’a na w miarę bezpieczną odległość.
- Wybacz ale to nie ja próbowałam wykorzystać mnie seksualnie. – Warknęłam w jego stronę, przyjmują postawę obronną. Kael powoli podniósł się z podłogi i pokuśtykał w stronę drzwi.
- Jeszcze będziesz moja, czy ci się to podoba czy nie. – Warknął wściekły i klnąc pod nosem na czym świat stoi, wyszedł z mojej komnaty trzaskając głośno drzwiami. Stałam tak na środku pomieszczenia w lekkim szoku. To był pierwszy raz gdy Książe, był tak brutalny i zaborczy w stosunku do mojej skromniej, i wnerwiającej osoby. Nie rozwodząc się nad tym dziwnym faktem więcej położyłam się spać. Doszłam do wniosku że ten „królewski pierwotniak” miał zły dzień.
Poranek okazał się równie fatalny co noc. Po mimo swojej nowej pozycji i obecności Illidana na spotkaniu z radą, Kael nie dał mi dojść do słowa. Swoim zachowaniem, dał wszystkim do zrozumienia że nie uznaje mnie jako swojej prawej ręki. Z każdą upływającą godziną, było coraz gorzej. Koniec, końców Illidan nie wytrzymał.
- Jeśli dalej tak będziesz się zachowywać Kael’u to, nie myśl że kara cię nie ominie. Wiesz dobrze jak potrafię być okrutny.
- Ta zabaweczka, – Książe wskazał na mnie palcem. – to twój pomysł Mistrzu. Może i przyrzekłem ci wierność, ale sam umiem zadbać o swoich poddanych. – Prychnął Kael. Ja wraz z pozostałymi członkami posiedzenia rady postanowiłam milczeć. Znałam możliwości Illidana, i po części potencjał Księcia Kael’a. Więc udawanie że nie jesteśmy świadkami tej wymiany zdań, była najrozsądniejszą z możliwych opcji. 
- Sam mi ją najpierw chciałeś przedstawić, a gdy powiedziałem ci o swoich zamiarach to zacząłeś ją potępiać. Co takiego się stało że nagle traktujesz ją gorzej niż śmiecia, którym bynajmniej nie jest ! – Wrzasnął Illidan.
- Dla mnie nie jest nikim więcej jak zwykłą kryminalistką z ulicy, która działała na niekorzyść mojego kraju. – W tym oto momencie miarka się przebrała.
- Dziękuję za tak miłe słowa „wasza wysokość”, brak szacunku odpłacę tym samym. Dla twej skromnej wiadomości, gildia której członkiem byłam. Wie więcej niż ty co się dzieje w twoim kraju i jak to troskliwie troszczysz się o swoich poddanych ! – Podniosłam dość znacząco głos, Illidan na mój wybuchł skrzywił się tylko. Kael za to zrobił się cały czerwony ze złości.
- Nie masz prawa się odzywać, wynoś się z tej sali ! – Warknął na mnie ten „królewski idiota”. Na chwilę zatkało mnie, jeszcze wczoraj traktował mnie w miarę „normalnie”. O ile normalnie w jego przypadku to dobre określenie.
- Jak sobie chcesz „wasza wysokość”, jutro stawią się na audiencji wysłannicy z gildii „Czarnych sztyletów”. Mam nadzieje że się z nimi spotkasz i wysłuchasz tego co mają do powiedzenia. Jeśli tylko włos spadnie któremuś z nich z głowy, osobiście zrównam twoje małe królestwo z ziemią. Lord Illidan potwierdzi że posiadam tak wielką moc by tego dokonać. – Warknęłam wściekła, a z moich oczu ciskały gromy. Gdy Kael próbował wejść mi w słowo, podniosłam dłoń nakazując mu milczenie. – Jeszcze nie skończyłam, więc mi nie przerywaj ! – Wrzasnęłam, ostatecznie uciszając nadchodzący protest z jego strony. – Nie masz najmniejszego prawa traktować mnie w taki sposób, jak teraz. Jestem nie tylko elfem, w moich żyłach płynie królewska krew. Do tego jestem kanclerzem „Nocnych elfów” Lorda Illidana, ale także „Nag” Lady Vashj. Do tego chcesz czy nie jestem też kanclerzem „Krwawych elfów”. To moje pomysły na udoskonalenie i wzmocnienie twego kraju „Książe” – Po tych słowach rzuciłam w Kael’a dokumentami jakie trzymałam w ręku i demonstracyjnie wychodząc, trzasnęłam drzwiami od sali narad tak że aż wszystkie okna się zatrzęsły. Wściekła jak osa ruszyłam w stronę pałacowych ogrodów. Zastanawiałam się co takiego się stało że Kael zaczął traktować mnie z takim chłodem. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na to co zrobi teraz Illidan.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz