sobota, 7 lutego 2015

Szkolna Magia - 16. Szlaban Akiry

/Akira Crystal/

Wychodząc od nowych z pokoju zastanawiałem się nad dziwnym zachowaniem Akemi i Grelki. Słowa jakie wypowiadały i gesty sprawiały wrażenie, jakby wiedziały o mnie i Waris’ie więcej niż ja sam. Ciekaw byłem co takiego mogła nagadać im dyrektorka ? Jakby nie patrzeć moja cicha wojna w Waris’em stała się już legendą w tej akademii. Powoli, raczej niechętnie wspiąłem się na piętro akademika. Minąłem pustą portiernię i udałem się bardzo, ale to bardzo powoli w stronę pokoju wampira.
- Boże jeśli istniejesz, błagam pozwól mi przeżyć ten szlaban. – Cóż z jednej strony to świetna okazja by sprawdzić czy Waris się mną chodź trochę interesuje. W pozytywnym sensie ma się rozumieć. . . Siedziałem tak już jakieś 5 minut pod drzwiami do pokoju wampira, kiedy to usłyszałem zbliżającą się Dyrektorkę która zawzięcie kłóciła się z Waris’em.
- . . . Wiem że mówiłam iż z Akirą możesz zrobić wszystko co zechcesz na tym szlabanie . . .
- Nie zrobisz mi tego Alanno, ten chłopak się w końcu doigrał.
- Nie przerywaj mi z łaski swojej, jak mnie pamięć nie myli miałeś nie dopuścić do takiej sytuacji. Mniejsza z tym to jest też kara dla ciebie, Akira mam pojawić się jutro na ceremonii w stanie względnej używalności. – Dyrektorka podniosła dłoń zamykając nadchodzący protest ze strony wampira. – I nie Kris nie będzie mógł go do takiego stanu doprowadzić, koniec dyskusji.
- Pani Dyrektor, Waris. – Wstałem z podłogi i skłoniłem się lekko, odrobina dobrego wychowania może uratuje mi tyłek.
- Akira, mam nadzieje że nie dasz się Waris’owi podczas tego szlabanu. Względnie nic nie powinno ci się stać. – Dyrektorak uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie, czym jeszcze bardziej mnie dobiła.
- Alanno, proszę przemyśl to jeszcze. Wiem że w stosunku do niego . . . – Waris wskazał na mnie palcem. – Bywam czasem impulsywny, ale te ograniczenia . . .
- Mało mnie to obchodzi Waris, daj klucz od pokoju. – Elfka ucięła kolejny wywód Black’a i zabrała klucz z jego wyciągniętej ręki. Podeszła i otworzyła drzwi od pokoju. – Wchodźcie, nie mam całej nocy aby się z wami użerać. – Bez słowa wszedłem do pokoju, za to Waris wahał się jakby  nagle okropna myśl przeszła mu przez głowę. Dyrektorka widząc co się święci, szybko wepchnęła wampira do środka i zamknęła drzwi na klucz. Waris odwrócił się i zaczął walić w biedne drewno.
- Alanno otwieraj !! To jest już przegięcie ! – Za drzwi doszedł do nas stłumiony głos Dyrektorki.
- Mam to gdzieś Waris, macie całą noc na dogadanie się. Rano przyjdę i was wypuszczę. – Słysząc ten wyrok, opadłem  na podłogę.
- Boże czemu mnie nie kochasz ? – Wyszeptałem składając ręce i wznosząc wzrok. Waris za to nie ustawał w waleniu w  drzwi i darciu się o tym co myśli na ten pomysł.

/Waris Black/

- Alanno zobaczysz zemszczę się za to ! – Wydarłem się i po raz ostatni walnąłem pięścią w drewno. Gdy się odwróciłem, moim oczom ukazał się dość niecodzienny obrazek. Mianowicie : Akira klęczał na środku mojego pokoju i wznosił modły o rychły ratunek, lub koniec świata. W sumie to błagał o cokolwiek co mogłoby go uratować z obecnej sytuacji. – Skończyłeś już te bezsensowne modły ?  – Spytałem powoli podchodząc do chłopaka. Ten wstał i zaczął się przede mną cofać.
- Nie wciąż ma nadzieje że któraś z moich próśb zostanie wysłuchana.
- A jak nie to co zrobisz ? – Zapytałem uśmiechając się wrednie.
- Mam kilka pomysłów, ale wybacz nie podzielę się nimi z tobą.
- Cóż, już niedługo przekonam się jakie to pomysły. – Chłopak skrzywił się lekko, słysząc moje słowa. Gdy jego plecy przywarły do ściany, z ust wyrwał mu się cichy jęk. Stanąłem przed chłopakiem i ułożyłem swoje ręce po obu stronach jego głowy by nie miał zbytnio jak uciec i lekko się nad nim pochyliłem. – Czekam ? – Uśmiechnąłem się wrednie, widząc jak chłopak jest przestraszony. Ten nagły błysk w jego oczach sprawił że, zacząłem się zastanawiać czy przypadkiem nie oto właśnie chodziło Akirze.
- Pretensje możesz mieć tylko do siebie. – Nie zdążyłem w jakikolwiek sposób zareagować bo, chłopak przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Szybko odepchnąłem go i odsunąłem się na w miarę bezpieczną odległość.
- Zwariowałeś Akira ? – Spytałem, przyglądając się pół-demonowi. – Te twoje żarty stają się naprawdę niesmaczne.
- Powiedz mi coś Waris. – Akira przeniósł się na moje biurko i śledził każdy mój ruch. – Jesteś przypadkiem ślepy ? Czy może kompletnym idiotą ? Czekaj już wiem prawiczek, zgadłem prawda ? – Wkurzyłem się słysząc pytanie chłopaka. Uśmiech jakim mnie obdarzył widząc moją reakcje na jego słowa, dodatkowo podniósł mi jeszcze bardziej ciśnienie.
- Ty mały zawszony demonie. – Wysyczałem. – Nie prowokuj mnie. Nawet kara jaką wymierzy mi Alanna, nie jest w stanie mnie powstrzymać przed zrobieniem ci krzywdy. – Podszedłem do Akiry i silnym szarpnięciem za koszule ściągnąłem go z mebla.
- Trzy rzeczy Waris. – Chłopak położył swoją dłoń na mojej ręce którą trzymałem go za koszule. – Po pierwsze, nie jestem demonem. Przynajmniej nie w połowie. Po drugie, czy ty się kiedykolwiek zastanawiałeś dlaczego tak bardzo ci dokuczam ? Po trzecie, jak dojdziesz do ciekawego wniosku daj mi znać. – Słowa Akiry wprawiły mnie w szok że przypadkiem poluźniłem uścisk i wypuściłem z ręki jego koszulę. Chłopak tylko poprawił ubranie i oparł się o biurko. Był tak spokojny że nie wiedziałem co z nim zrobić . . .
- Niech cię cholera weźmie Akira. – Mruknąłem, i zrezygnowany usiadłem na łóżku.
- Widzisz Waris, tak się dziwnie składa że jakoś nie chce.
- Bawi cię ta sytuacja co ? – Spytałem patrząc na delikatnie uśmiechniętego chłopaka.
- Nie bardzo, no ale nic na to nie poradzimy. Gdy wyżywałeś nie na tych biednych drzwiach. – Wskazał palcem na wymieniony przedmiot. – To Dyrektorka upewniła się że stąd nie wyjdziemy i wzmocniła drewno zaklęciem.
- To ja sam zdążyłem zauważyć, nie sądzisz ?
- Po tobie można się wszystkiego spodziewać. – Chłopak wzruszył tylko ramionami.
- Powiedz mi jedną rzecz Akira, za jak organicznego wampira ty mnie uważasz ? – Chłopak złożył ręce na piersi i oparł sobie głowę na dłoni.
- Hmm ? Ciężko powiedzieć czy jesteś ograniczony, zależy pod jakim względem. – Akira zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu. – Chociaż jak tak na ciebie patrzę to ty ograniczony nie jesteś. Dobrze zbudowany, przystojny, inteligentny, doświadczony . . .
- Dobra skończ nie było pytania. – Machnąłem ręką zrezygnowany słysząc odpowiedz chłopaka.
- A dopiero się rozkręcałem. – Mruknął pod nosem. – Waris mam pytanie, niby to tylko plotka ale i tak chciałbym wiedzieć.
- Zależy czego to będzie dotyczyć, to może ci odpowiem.
- Mówi się że Dyrektorka Sunbright zrobiła z ciebie wampira, a ty jesteś podobno jak rycerz który spełni każdą jej zachciankę.
- Cóż . . . – Zawahałem się, jakby nie patrzeć do momentu kiedy nie poznałem Akiry to w zasadzie tak było. – można powiedzieć że cały czas tak jest i nic się nie zmieniło. -  Akira tylko spojrzał na mnie z politowaniem.
- Taa . . . – Mruknął. – a kiedy chodzi o mnie to cały czas się jej sprzeciwiasz.
- Ty Akira to zupełnie inna bajka. – Odparłem. – Doprowadzasz mnie do szału, przez co cały czas chodzę poddenerwowany.
- Staram się jak mogę Waris, naprawdę. – Uśmiechnął się do mnie promiennie.
- Nie przeginaj, przez ciebie jesteśmy tu zamknięci na całą noc.
- Ojj tam, mi to akurat nie przeszkadza. A właśnie . . . -  Słysząc jak chłopak zaczyna wypowiadać zaklęcie szybko wstałem chcąc go powstrzymać. Zatkałem mu usta dłonią nim zdążył dokończyć formułkę.
- Ani się waż czarować w mojej obecności, nie ważne co to miało być za zaklęcie. Nie pozwalam. – Warknąłem. Akira pokiwał tylko głową na znak że rozumie więc go puściłem.
- Chciałem tylko wyczyścić nasze ubrania, wciąż mamy na sobie efekty bitwy na stołówce. – Słysząc wyjaśnienie chłopaka stwierdzałem że ma racje, co sprawiło że byłem na niego wściekły. Sam wypowiedziałem zaklęcie oczyszczające i pozbyłem się z nas oraz mebli resztek jedzenia. – Waris ?
- Co ? – Warknąłem zły. – Akira tylko na mnie spojrzał.
- Co takiego znowu zrobiłem że się na mnie wściekłeś ? – Spytał zirytowany.
- Nic, tak dla zasady się na ciebie wnerwiam. – Odparłem.
- Aha, no to zajebiście . . . – Mruknął i usiadł z powrotem na moim biurku.
- Akira, w tym pokoju znajdują się trzy krzesła. Z łaski swojej mógłbyś posadzić swój tyłek na jednym z nich ? Do tego one służą. – Chłopak tylko spojrzał na mnie i ponownie wrócił do patrzenia na regał z książkami, jaki stał niedaleko biurka.

/Akira Crystal/

Byłem zły. Słysząc słowa Waris’a postanowiłem go ignorować. Bądź co bądź przesadził . . . Wiele razy sobie powtarzałem, żeby zignorować swoje uczucia względem tego irytującego wampira. Po tych 20 minutach spędzonych z nim w jednym pomieszczeniu, zacząłem nabierać pewności że to wcale nie był taki zły pomysł.
- Dlaczego ze wszystkich istot na tym i tamtym świecie, to  akurat musi być on ? Boże ty mnie chyba rzeczywiście nie kochasz . . . – Westchnąłem cicho zrezygnowany, przyglądając się zawartości regału.
- Co proszę ? – Rozwarłem szeroko oczy i spojrzałem na Waris’a. Ten tylko patrzył na mnie i chyba powoli zaczynał wszystko rozumieć . . . /Cholerny wampirzy słuch, Boże zemszczę się za to !/ – Czekaj, czekaj ty chyba nie . . . No nie żartuj, to nie możliwe . . . Chyba że . . . Nie ! – Mimika twarzy Warisa zmieniała się z każdym wypowiedzianym przez niego zdaniem. To był dość zabawny widok, pewnie w normalnych okolicznościach bawiłoby mnie to. Teraz jednak chciałem znaleźć się w swoim pokoju. Gdy jak mi się wydawało Waris zaczął dochodzić do skądinąd oczywistego wniosku, postanowiłem odwrócić się do niego plecami. Było to nie lada trudne, gdyż musiałem usiąść po turecku na dość wąskim biurku. Po krótkiej chwili kontemplacji ściany jaką miałem zaledwie 20 cm. od swojej twarzy, dostrzegłem kilka małych ledwo widocznych dziur. Waris podszedł do mnie i oparł się o mebel na którym siedziałem, tak że obracając głowę w prawą stronę widziałem jego plecy.
- Akira, proszę powiedz że moje rozumowania są błędne. – Poprosił cicho. Nie wiedziałem co mam mu na to odpowiedzieć. Nie byłem jeszcze gotowy by powiedzieć mu o sowich uczuciach. Kłamać nie chciałem. Wybrałem więc najrozsądniejszą opcję jak przyszła mi do głowy. Mianowicie milczenie. – Akira ? – Usłyszałem po chwili, wciąż uparcie siedziałem cicho. – Akira, cholero !
- Słyszę cię przecież, nie musisz się drzeć. – Mruknąłem, nie odwracając wzroku od ściany. W tej chwili wydawała mi się niezwykle interesująca.
- Doprawdy ? Zaczynałem już wątpić . . . – Prychnął. – To  powiesz coś, czy będziesz się dalej gapić w tą ścianę jak jakiś idiota ?
- Co do ściany, to masz w niej kilka małych dziur. – Oparłem.
- Nie zmieniaj tematu.
- Nie zmieniam, po prostu nie wypowiadam się. – Wris wściekł się i zmusił mnie bym na niego spojrzał.
- Przestań mnie prowokować Akira, gdyby to nie było coś poważnego to bym przecież nie pytał ! – Spuściłem wzrok, głowy odwrócić nie mogłem. Jedno muszę przyznać jak Waris chce to ma żelazny uścisk. – Patrz na mnie jak do ciebie mówię. – Warknął. Jego oczy zmieniły barwę na karmazynową, no świetnie teraz jest wściekły.
- Nie przechodzi mi to przez gardło. – Powiedziałem w końcu. Waris słysząc te słowa wzmocnił jeszcze bardziej uścisk swojej dłoni którą trzymał mnie za brodę bym na niego patrzył.
- Spróbuj. – Wysyczał. No cudownie to zaczyna przypominać operę mydlaną . . . Waris nie odpuści, jest wściekły. Zasada nr.1 przetrwania z wampirem – „Nie wnerwiać”.
- Ja . . . ja, no . . . – Zacząłem się jąkać starając się  powiedzieć to jedno magiczne zdanie „Kocham Cię”. Widząc wzrastającą irytacje na twarzy Waris’a, postanowiłem jednak się przemóc. Ta łatwo powiedzieć trudniej zrobić . . . 
- No bo ja . . . Waris ja . . . A do dupy z tym ! – Przyciągnąłem do siebie wampira i zacząłem go całować. To był delikatny i krótki pocałunek. – To ci musi wystarczyć, inaczej będę się tak męczyć do rana jeśli nie dłużej. – Mruknąłem ukrywając swoją twarz w jego ramieniu.

/Waris Black/

Stałem tak pozwalając Akirze by się do mnie tulił. Zacząłem zastanawiać się czy, Alanna wiedziała o uczuciach Akiry i specjalnie nas razem zamknęła. Miało by to jakikolwiek sens gdybym nie był nauczycielem, zresztą nie mam pojęcia co o tym myśleć. Jest późno, rano rozwiążę ten problem.
- Co ty na to Akira, abyśmy przełożyli ciąg dalszy tej rozmowy na jutro ?
- W pełni popieram. – Odparł cicho.
- Idź pod prysznic, a ja w tym czasie zajmę się paroma rzeczami. – Akira bez słowa odsunął się ode mnie i podszedł do drzwi prowadzących do łazienki.
- Takie pytanie by zaspokoić własną ciekawość, co z moim szlabanem ?
- Śpisz na podłodze, a jak zobaczę cię w pobliżu mojego łóżka to ci nawet Aberg nie pomrze. – Odparłem.
- Żałuje że zapytałem . . . – Mruknął jeszcze nim zniknął za drzwiami łazienki.
- Ojj to będzie długa noc. – Z dość pesymistycznymi myślami zabrałem się do szykowania nam posłań. Coś czuję ze będę musiał pomówić z Alanną, a nie będzie to miła rozmowa . . .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz