sobota, 7 lutego 2015

Szkolna Magia - 14. Ako niewypał

/Alanna Sunbright/

Patrzyłam na zdewastowaną stołówkę załamując się. Najgorsze było to że tamta czwórka to widziała, a jedno z nich nawet doświadczyło. Waris stał przy mnie nie odzywając się słowem. Wepchnęłam go z powrotem na stołówkę i zamknęłam za nami drzwi zaklęciem. Brnąc przez rozrzucone jedzenie stanęłam przed stołem nauczycielskim.
- Komu mam podziękować za ten cały cyrk ? – Rzuciłam w przestrzeń, nawet nie oczekując odpowiedzi.
- Może najpierw trochę się uspokój Alanno. – Kris podszedł do mnie i położył mi rękę na ramieniu. – Nie jest aż tak źle.
- Nie jest ! – Wybuchłam. – Ty chyba oszalałeś, te dzieciaki nie wiedzą jeszcze co je czeka. Po tym co tu przed chwilą widziały, uznają ta szkołę za dom wariatów !
- Alanno, trochę więcej wiary w te dzieciaki, wyglądali na raczej rozbawionych zaistniałą sytuacją. – Spojrzałam na Krisa rozważając jego słowa, Akemi w sumie przyjęła to dość pozytywnie. jakby nie patrzeć jedynie Szadziu nie miał szczęścia z tej gromadki, ale raczej nie będzie tego zbytnio pamiętał. Uśmiechnęłam się mimowolnie.
- W sumie możesz mieć trochę racji Kris. Teraz powiedz mi kto zaczął tą wojnę na jedzenie.
- Pani dyrektor . . . no bo to nasza wina, myśmy naprawdę nie wiedzieli że coś ważnego będzie. – Spojrzałam zaskoczona na Neko. Rzadko zdarzało się by którykolwiek z uczniów tak szybko przyznał się do jakiegokolwiek wyskoku. Obok Neko stanęła pokaźna grupka, w której nie obeszło się bez Keros’a i Agnes.
- Doceniam Neko że przyznaliście się od razu, ale kary wam nie odpuszczę. – Zmyśliłam się na chwilkę. – Zrobimy tak : Elyria ty wymierzysz karę Agnes i Farze, Alex ty zajmiesz się Allkaz’em i Yuuki’m . . .
- Alanno ja zajmę się Neko, przyda mi się pomoc w papierach. – Spojrzałam zdziwiona na Kagerę która weszła mi w słowo. Zadko kiedy dawała komuś szlaban, albo wymierzała karę.
- Zgoda, pozostała jeszcze kwestia waszej czwórki. – Wskazałam na pozostałych uczniów.
- Alanno jeśli mogę, Lisa i Naomi raczej w tym nie uczestniczyły. W czasie gdy pozostali zaczęli tę bitwę na jedzenie, one rozmawiały o czymś z Lunitari. Za to Keros na pewno miał w tym swój udział. Jestem też prawie pewien że Akira maczał w tym palce. – Westchnęłam z rezygnacją.
- Niech będzie, Lisa Naomi podziękujcie profesorowi Aberg’owi bo uratował was od szlabanu.
- Co z Kerosem i „Akirą” ? – Wtrąciła się Waris.
- Z Aki’m możesz zrobić co zechcesz, Keros tobą zajmę się osobiście. – Na moje słowa wampir zareagował bardzo entuzjastycznie. – Pozostali uczniowie i nauczyciele zajmą się uprzątnięciem tego bajzlu. – Wyszłam na korytarz i czekałam aż Sato wraz z grupą wreszcie ruszy swój tyłek, mam jeszcze sporo roboty a jego a pomoc chłopaka na pewno mi się przyda.
- Pani dyrektor . . .
- Nie gadaj, idziemy czeka cie sporo pracy a ja nie jestem w nastroju. – Uciszyłam chłopaka i ruszyłam w kierunku swojego gabinetu. Gdy znaleźliśmy się na miejscu, przed wpuszczeniem chłopaka do środka rzuciłam na niego zaklęcie oczyszczające. Jeszcze by mi dywan zapaskudził. Usiadłam za biurkiem i wyciągnęłam teczki wszystkich specjalnych uczniów, po namyśle teczkę Ako schowałam z powrotem do szuflady. – Zanim zaprzęgnę cie do roboty chcę byś rzucił okiem na te akta, chcę znać twoją opinię jako ucznia.

/Keros Sato/

Byłem trochę zdziwiony, dyrektorka od kilku dni zachowywała się dziwnie. Tak przynajmniej twierdziła Neko, a ona rzadko się myli. Usiadłem na krześle i zacząłem przeglądać dokumenty jakie mi dała. Były to akta czwórki uczniów. Na jednym ze zdjęć rozpoznałem dziewczynę która wydawało się zna Akiego. /Akemi Hatakeyamia . . . dziwne wszystkie te dokumenty dotyczą osób nie magicznego pochodzenia/. Spojrzałem zszokowany na dyrektorkę.
- Ale to przecież . . .
- Tak wiem. – Przerwała mi wampirzyca. Jak myślisz dadzą sobie radę ? – Byłem jeszcze bardziej zaskoczony gdy dyrektorka mnie zapytała, przyjęła do „Avallon” osoby które nigdy nie powinny były się nawet o niej dowiedzieć.
- Nie wiem pani dyrektor, jak dla mnie to ich tu w ogóle nie powinno być.
- Ehh, szkoda miałam nadzieje że jednak coś z nich będzie. – Mruknęła raczej sama do siebie.
- Mam pytanie jeśli można.
- Tak ?
- Ta Akemi skąd ona zna Akirę ?
- To jak się nazywa wie ode mnie, poza tym jest szansa że dziewczyna ma dar jasnowidzenia. Pozostali to mól książkowy oraz sceptyk. – Wskazała mi na zdjęcie chłopaka, po czym kontynuowała. – Miłośniczka wszelkiej maści magicznych istot. – Dyrektorka wskazała kolejną osobę. – I na końcu, że tak to ujmę siła wyższa. Chociaż dziewczyna może posiadać jakąś moc. – Tu wskazała na Diabliczkę. Przypatrywałem się przez chwilę zdjęciu dziewczyny. Złożyłem dokumenty i oddałem dyrektorce.
- Jak zareagowali na wieść że jest pani wampirzycą ? – Spytałem, jeśli nie wystraszyli się i nie próbowali uciekać to kto wie może będą z nich ludzie.
- Cóż Szadziu przyjął to ze spokojem po czym był ciekawy jak można zabić wampira. Akemi na początku chciała uciec, potem jednak się uspokoiła. Grelka była zachwycona, choć chyba trochę się przestraszyła, Diabliczka natomiast sama się domyśliła, jak nie wiem. Czemu pytasz ?
- Cóż . . . jest szansa że szkoła przetrwa, raczej sobie poradzą. Jeśli pani dyrektor chce mogę z Akirą się nimi zająć. – Uśmiechnąłem się promienie.
- Jeszcze nie zwariowałam Sato, bierz się do roboty. Uprzątniesz mój gabinet, pokój nauczycielski oraz kawiarenkę.
- Ale pani dyrektor . . . – Zacząłem.
- Bez użycia magii, chcesz się dalej licytować ? – zapytała z uśmiechem.
- Zorbie to z przyjemnością. – Oświadczyłem po chwili zrezygnowany. Co za szambo . . .

/Lunitari Windwalker/

Zostawiając Akirę w rękach żadnych romansów dziewczyn, miałam nadzieję na to że się z nim zaprzyjaźnią. Sama zaś udałam się w stronę pokoju Kagery, należały mi się słowa wyjaśnienia co do tej gromadki. Nie codziennie widuje się kogoś ze świata który się opuściło. Długo nie musiałam czekać, na końcu korytarza pojawiłam się Hikar i idąca za nią Neko.
- Kagera musimy pogadać. – Zwróciłam się do morskowłosej.
- Neko ma u mnie szlaban.
- 5 minut ją nie zabawi może poczekać.
- Wątpię. – Zaczynałam się już denerwować postawą Kagery, wszystko wszystkim ale w tej chwili przegięła.
- Wiesz dobrze o czym chcę z tobą rozmawiać, potem możesz robić sobie ze swoją dziewczyną co chcesz. – Wypaliłam ze złoszczona.
- To dotyczy tez Neko. – Odpowiedziała wchodząc do swojego pokoju oraz ciągnąc kotołaczkę za sobą. Nie w smak było mi rozmawiać na temat tamtej czwórki i swój, przy tak gadatliwej osobie jak Itachi ale widać nie miałam wyjścia. – To co chcesz wiedzieć ?
- Dlaczego „świat bez magii” ? Wiesz jak to może na nich wpłynąć ?!
- Tak jak na ciebie Lunitari, zresztą nie masz się o co złościć. Obie z Neko zadbałyśmy o to by ta czwórka nie wydała tajemnicy „Avallon”. – Hikari poczochrała uspokajająco Neko po włosach.
- Lunitari-sensei, nie musi się pani martwić nikt się o niczym nie dowie. – Uśmiechnęła się radośnie. – Zresztą już niedługo zyskają sporo mocy, a ich naturalne dary się rozwiną.
- Nie wiesz o czym mówisz Neko, czeka nas masa roboty di tego ta czwórka będzie potrzebować ochrony.
- Razem z Farą i Agnes zajmiemy się tym sensei.
- Widzisz nie ma się czym zawczasu przejmować, zresztą to nie w twoim stylu Windwalker. Nie lubisz przecież brać za kogoś odpowiedzialności. – Posłałam Kagerze mordercze spojrzenie.
- To nie twój interes co robię i jak robię. Zresztą nie masz prawa mnie oceniać, nie wiedząc praktycznie nic na mój temat. – Odwróciłam się i podeszłam do drzwi. – Zobaczysz Hikari jeszcze pożałujesz decyzji sprowadzenia tych dzieciaków do „Avallon”. – Wyszłam zostawiając tą glizdę i Neko same. Musze zacząć działać inaczej może dojść do wielkiej katastrofy . . .

/Alex Shirogane/

Zastanawiałem się czemu to mnie przypadł ten zaszczyt ukarania Yuuki’ego i Alkazz’a. Blue nigdy nie wykazuje chodź odrobiny współpracy jeśli chodzi o cokolwiek, a Modeki to typowy wilkołak dumny i nieustępliwy . . . Staliśmy tak w trójkę upaćkani jedzeniem przed wejściem do akademika.
- jakieś pomysły jak powinienem was ukarać ? – Żaden z chłopaków nie raczył odpowiedzieć tylko dalej stali. Jedyną reakcją na moje pytanie było zwrócenie na mnie uwagi. – W takim razie skoro nie słyszę żadnych propozycji, jutro po ceremonii rozpoczęcia widzę was na sali gimnastycznej. Stoczycie pojedynek więcej szczegółów podam wam jutro, a teraz idźcie do pokoi. – Odpowiedzieli skinieniem głowy i wykonali moje polecenie. /Ciekawe czy jutro pokarzą się na tym szlabanie ?/ Wzruszyłem ramionami i sam udałem się do swojego pokoju. /W końcu jak go ominą to świat się nie zawali . . ./ Pomyślałem jeszcze zanim otworzyłem drzwi wejściowe akademika.

/Alanna Sunbright/

Przeglądałam jeszcze przez jakiś czas dokumenty uczniów, oraz plan zajęć dla poszczególnych roczników. Keros uwijał się by jak najszybciej skończyć wymierzona przeze mnie kare.
- Keros już wystarczy, teraz zajmiesz się pokojem nauczycielski. – Wstałam i podeszłam do drzwi czekając aż chłopak raczy otrząsnąć się z szoku. Jakby nie patrzeć Sato sprzątanie mojego gabinetu zaczął jakieś 5 minut temu, gdyby nie mały fakt o jakim zapomniałam robiłby to dalej. Czekając na chłopaka nerwowo patrzyłam na zegarek, jeszcze trochę a kto wie mogę stracić ucznia.
- Coś się stało pani Dyrektor ? – Zapytał Sato wychodząc wreszcie z mojego gabinetu.
- Właściwie to wydałam wyrok śmierci na Akirę i muszę to naprawić. Wiesz jak dostać się do pokoju nauczycielskiego, tu masz klucze. – Wcisnęłam mu do ręki zestaw kluczy. – Ten jest do kawiarenki, tam musisz tylko kurze przetrzeć w pokoju nauczycielskim jest więcej roboty wiec proponuję ci zacząć od niego. Potem sprawdzę czy zrobiłeś co trzeba. – Nie czekając na jakiekolwiek potwierdzenie ze strony chłopaka, przeniosłam się na portiernię akademika. Gdy czarna mgiełka zaklęcia opadła i mogłam już coś widzieć, dostrzegłam wchodzącego powoli po schodach Warisa. Na ten widok odetchnęłam z ulgą.
- Ciesze się że cię widzę Waris, myślałam już że nie zdążę.
- Coś się stało ? – Odparł uśmiechnięty od ucha do ucha. Ruszyliśmy w stronę jego pokoju pod którym już czekał Akira.
- Szczerze to tak. Wiem że mówiłam iż z Akirą możesz zrobić wszystko co zechcesz na tym szlabanie . . .
- Nie zrobisz mi tego Alanno, ten chłopak się w końcu doigrał.
- Nie przerywaj mi z łaski swojej, jak mnie pamięć nie myli miałeś nie dopuścić do takiej sytuacji. Mniejsza z tym to jest tez kara dla ciebie, Akira mam pojawić się jutro na ceremonii w stanie względnej używalności. – Podnosiłam dłoń uciszając nadchodzący protest ze strony wampira. – I nie Kris nie będzie mógł go do takiego stanu doprowadzić, koniec dyskusji.
- Pani Dyrektor, Waris. – Chłopak wstał z podłogi i skłonił się lekko.
- Akira, mam nadzieje że nie dasz się Waris’owi podczas tego szlabanu. Względnie nic nie powinno ci się stać.
- Alanno, proszę przemyśl to jeszcze. Wiem że w stosunku do niego . . . – Wskazała palcem chłopaka. – Bywam czasem impulsywny, ale te ograniczenia . . .
- Mało mnie to obchodzi Waris, daj klucz od pokoju. – Ucięłam kolejny wywód Black’a i zabrałam klucz z jego wyciągniętej ręki. Podeszłam i otworzyłam drzwi. – Wchodźcie, nie mam całej nocy aby się z wami użerać. – Akira bez słowa wszedł do pokoju, za to Waris widać wyczuł że coś jest nie tak. Szybko wepchnęłam go do pokoju i zamknęłam drzwi na klucz.
- Alanno otwieraj !! To jest już przegięcie !
- Mam to gdzieś Waris, macie całą noc na dogadanie się. Rano przyjdę i was wypuszczę. – Odparłam ze spokojem na wrzaski i walenie Warisa. Zmęczona tym długim dniem udałam się na do swojego pokoju . . . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz