Doświadczałam już różnych rodzajów tego koszmaru, jeden był pełen złego przeczucia. Kolejny zaś był wyjątkowo cichy i nietypowy. Ten zaś okazał się początkiem mojej śmierci . . . Tak mi się wydawało . . .
Ledwo co zdążyłam podnieść się z kamienia na którym się obudziłam a już zaczęła się pogoń, którą zwiastował ten przeszywający strachem ryk. Jedyne co przyszło mi namyśl to fakt iż nadeszła wreszcie i na mnie kolej . . . Nie ruszałam się z miejsca, to nie miało większego sensu. W oddali słyszałam szybko przemieszczające się bestie, zbierające swe żniwo . . .
Nie wiem do tej pory co mną tknęło. Czy była to cząstka mojego sumienia, wola dożycia kolejnej nocy . . . Wiem tylko że w przypływie tego dziwnego uczucia padłam na kolana, spuściłam głowę i zaczęłam płakać . . .
- Błagam niech mi ktoś pomoże. – Szepnęłam cichutko.
- Błagam niech mnie ktoś stąd zabierze ! – Krzyknęłam na całe gardło nie podnosząc głowy . . .
Dużo czasu nie zajęło nim, dostrzegłam na ziemi cień . . . Zapłakałam jeszcze głośniej wiedząc co mnie za chwilę spotka . . .
Delikatny dotyk czyjeś dłoni na mojej opuszczonej głowie . . . Słowa wypowiedziane z niezwykłą stanowczością, zabarwione nutą czułości . . .
- Nie masz się już czego obawiać . . . Ja ci pomogę, zabiorę cię stąd . . . Od teraz będziesz bezpieczna.
Ciemność . . .
Obudziłam się w środku nocy, księżyc świecił mi prosto w twarz . . . Przesiedziałam tak godzinę wpatrując się w jego tarczę, była pełnia. 3 marca, godzina 01:42 . . . Chwila w której moje życie miało się zupełnie odmienić . . . Pytanie tylko czy na lepsze ?
Tej samej nocy udało mi się jeszcze usnąć, nic jednak mi się nie przyśniło . . . Po tych dwóch latach, nie posiadanie snu było jakieś dziwne . . . Prawie nie naturalne.
„Uważaj czego sobie życzysz, bo a nuż się spełni.” Słowa te stały się moją kolejną klątwą . . . Tym razem jednak dużo ciekawszą i zdecydowanie spokojniejszą . . .
Cały dzień zastanawiałam się kim może być tajemniczy nieznajomy, który postanowił mi pomóc. Czas mijał mi niespiesznie sprawiając że czułam się wyjątkowo spokojnie, jak nigdy wcześniej. Gdzieś tam głęboko wiedziałam że nic złego mi się nie przydarzy. Chodź gdy przyszedł wieczór, zaczęłam myśleć iż raczej nie będzie to tak kolorowe jak sobie wyobrażałam . . .
Długo zastanawiałam się jeszcze czy jednak pójść spać, kto wiem może to był jakiś zboczeniec ? ^^ Przez cała tą dziwną sytuację mój mózg zaczął wymyślać coraz to dziwniejsze, opcje tego co może się stać. A jako osoba posiadająca dosyć bujną wyobraźnie nie trudno się domyśleć, że sama siebie wyjątkowo mocno nakręciłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz