Nieobecna pani Dyrektor część 4 ostatnia :)
/Waris Black/
Siedziałem sobie spokojnie w pokoju czytając, książkę pisaną przez Akirę. Zabrałem mu ją kiedy nie patrzył, sądzę jednak że szybko zauważy stratę tak cennego przedmiotu . . . Nie jednak mówimy tu o Akirze. Zawsze, wszelkie prace chłopaka mnie denerwowały, ale ta . . . miała coś w sobie takiego niesamowitego, chłopak ma talent. Nigdy w to nie wątpiłem, gdyby popracował nad charakterem byłby jednym z najwybitniejszych uczniów.
- Co ja się oszukuję, on się nigdy nie zmieni . . . – Mruknąłem do siebie, i odłożyłem notatnik na biurko. Zastanawiałem się dlaczego wcześniej Akira nie pokazał mi albo Takeo, tego dzieła . . . – Źle ze mną skoro zaczynam klasyfikować Akirę jako porządnego chłopaka . . . – Westchnąłem i postanowiłem zrobić mały obchód po akademiku i budynku szkoły. Po mimo iż ten drugi był na ten czas zamknięty, nigdy nie wiadomo co może tym dzieciakom trafić do głowy . . .
~~~~* Tym czasem . . .*~~~~
Jak to bywa gdy chcemy by nasz plan wypaliła, robimy wszystko zawsze przed czasem. Jakąś godzinę przed wyznaczonym terminem spotkania, wszyscy którzy mieli brać udział w akcji siedzieli już na stołówce. Była ona przestronna, utrzymana w jasnych barwach. Brzoskwiniowa terakota ładnie komponowała się z białymi ścianami i czerwonymi obrusami, rozłożonymi na 4-osobowych stolikach. Najbardziej jednak w oczy rzucał się ogromny obraz zawieszony na jednej ze ścian. Przedstawiał on sad kwitnących wiśni, poruszanych przez wiatr. Pod obrazem znajdował się stół kadry pedagogicznej, która to miała oko na cała stołówkę. Duże okna dawały sporo światła przez co pomieszczenie wydawało się bardziej przestronne i miło spędzało się w nim czas.
/Neko Itachi/
- Skoro każdy już zna swoją rolę, proponuję aby po przysuwać trochę do siebie stoły. Dzięki temu łatwiej będzie się przemieszczać nie zauważonym. – Wszyscy jednomyślnie przytaknęli głowami i zabrali się do pracy. Żartując przy tym i obmyślając od kogo zacząć walkę na jedzenie, jak zagadać nauczycieli by nie dostrzegli początku nadchodzącego chaosu, no i oczywiście jak się z tego wszystkiego wywinąć obronną ręką. Gdy wszystko było już gotowe zaczepił mnie Keros.
- Neko za jakieś 20-30 minut, wszyscy zaczną się tu schodzić, lepiej będzie jak zwiniemy się stąd i przyjdziemy ze wszystkimi.
- Nie głupie Keros, w taki sposób będzie to mniej podejrzane. – Stwierdziła Fara. Po ponownym upewnieniu się czy wszyscy pamiętają co mają robić, rozeszliśmy się do swoich pokoi. Każdy inną drogą, dzięki temu do akademika trafiliśmy w różnym czasie. Najpierw jednak odwiedziłam pokój Kagery, by wyjawić jej szczegóły nadchodzącego kataklizmu. Nigdy nie wiadomo kiedy jej osoba może okazać się pomocna. Wiedziałam też że nawet jeśli moja kochanka jest nauczycielką, nie wyda nas. Zawsze lubiła patrzeć na efekty naszych wyskoków. Zaraz po spotkaniu z nią szybko pobiegłam do mojego pokoju i przebrałam się w jedne z gorszych ciuchów. Gdyż wcześniej nie miałam okazji, z racji tego iż Karega postanowiła wyluzować się trochę przed kolacja. Mnie osobiście pasowało to idealnie, mimo wcześniejszych ekscesów nie miałam dość. Nie zmieniało to faktu że byłam mimo wszystko trochę zmęczona, więc podczas bitwy postanowiłam tak nie szaleć jak miałam zamiar na początku. Gdy byłam już gotowa do kolacji zostało jeszcze jakieś 5 minut. Postanowiłam skorzystać z kilku sztuczek jakie nauczyła mnie Kagera i postanowiłam dowiedzieć się tego i owego co się obecnie w akademiku działo. Oczywiście moja współlokatorka Naoim wlokła się ze mną po korytarzach. Nie minęło 15 minut a ja już wiedziałam kilka ciekawych rzeczy. Mianowicie Keros znowu wdał się w jakąś potyczkę, na szczęście tym razem tylko słowną. Tak więc budynek nie ucierpiał, no tam kilka małych rys powstało na ścianie . . . Yuuki jak to kotołak w swym zwyczaju gdzieś się zmył i robi nie wiadomo co. Mogę i być najlepiej poinformowaną osobą „Avallon”, ale tego kota to za chiny ludowe nie mogę rozszyfrować. Już dwa lata próbuję dowiedzieć się gdzie on tak znika, jednak bez większych efektów. Fara i Agnes plotkowały o pierwszakach, mało znaczące informacje więc długo się nie przysłuchiwałam bo i po co ? Naomi jak zwykle ciągnęła się za mną w kompletnym milczeniu, nie przeszkadzało mi to chociaż czasem powinna się odzywać do innych. Wracając do ciekawostek, Akira przeklinał na czym świat stoi bo nie mógł znaleźć swojego notatnika. Coś widać kiepsko główkował, bo oczywistym było że ma go Waris. Ten wampir jest maniakiem wszelkiej maści powieści. U innych jak zwykle o tej porze roku. Pierwszaki ekscytowały się wszystkim i niczym, nie wiedzą jeszcze że będą mieli zmienione pokoje i współlokatorów. Pozostałe roczniki jak zajmowały się swoimi sprawami, część osób zdążyła już dotrzeć na kolacje. Przyciągnęłam Naoim do siebie i poczochrałam jej włosy.
- Uśmiechnij się dziewczyno, za chwile zacznie się niezła zabawa. – Posłałam kotołaczce promienny uśmiech, ta jedynie w odpowiedzi się lekko uśmiechnęła. – Ehh z tobą tak zawsze, ciekawe co dziś dostaniemy na kolacje ? – Z rozmyślań wyrwała mnie sama Naoim zatrzymując się nagle. – Hey nie rób tak ! Przez ciebie o mało co się nie wywaliłam. – Stęknęłam poprawiając ubranie.
- Neko tutaj nie było wcześniej tych drzwi. – Spojrzałam w skazanym przez współlokatorkę kierunku dochodząc do wniosku ze w istocie ma racje.
- Po kolacji dowiem się co to za pomieszczenie, teraz niestety nie mamy już czasu. Chodź Naomi bo się spóźnimy i cały plan szlak trafi. – Już bez żadnych przystanków dotarłyśmy z kotołaczką na stołówkę. Przeszukując wzrokiem pomieszczenie szybko znalazłam stolik przy którym siedziały Agnes i Fara. Wraz z Naoim szybko wzięłyśmy dużo większe porcje jedzenia i dosiadłyśmy się do przyjaciółek.
/Akira Crystal/
Przez to całe poszukiwanie mojej sekretnej książki o mało co nie spóźniłem się na stołówkę. Gdy dotarłem na miejsce, na sali brakowało tylko kilku pierwszaków. Szybko usiadłem przy stoliku gdzie siedział Keros, czyli tuż obok stolika dziewczyn. Keros siedział tyłem do Neko, tak gdy ta się uchyli oberwać od Agnes. Fara i Naoim już siedziały przy kolejnym stoliku. Yuuki jak to on dłubał z zadumą w wielkiej kopie jedzenia jaką miał na talerzu. Alkazz wydawał się zamyślony wpatrując sie w stół przy którym siedzieli nauczyciele. Mimowolnie spojrzałem w tamtym kierunku. Waris był zajęty rozmową z Shirogane-sensei, i był cały w skowronkach. Pewnie opowiadał historię jak to mnie paskiem do łóżka przywiązał . . . Zdziwiło mnie to że miejsce Dyrektorki było puste, ale to nic będzie łatwiej wprowadzić nasz plan w życie. Szybko spałaszowałem kolację i uśmiechnąłem się przebiegle do Kerosa widząc szeroki uśmiech na twarzy Agnes.
- Co się tak parszywie szczerzysz Aki ?
- Wiesz Keros gdybym był dobrym kumplem pewnie bym ci powiedział o tym co zaraz nastąpi.
- O czym ty gada . . . CHOLERA JASNA !!! – Wydarł się Keros w momencie w którym oberwał całkiem sporą ilością ziemniaków. Odwrócił się lekko zły w stronę dziewczyn.
- Wybacz Keros to wina Neko, w ostatniej chwili zdążyła się uchylić. – Scenka się zaczęła. Jak dziewczyny przewidziały do akcji chciała wkroczyć nauczycielka kapłaństwa, ale Lisa i Naomi szybko ją zagadały. Tym czasem pozostali zabrali się już do działań i przemykania między stolikami. Nie ociągając się też zabrałam się do dzieła. Nie minęło 5 minut kiedy to już po całej stołówce latało jedzenie. Z tego co zdążyłem zauważyć nim oberwałem spaghetti, profesor Osane w ostatniej chwili rzucił ochronne zaklęcie na obraz który wisiał za plecami nauczycieli. Część z nauczycieli schowała się pod swoim stołem, inni zaś starli się uspokoić rozszalałam bitwę na jedzenie. Kontem oka dostrzegłem jak Keros mści się na Azumie, za to że ten mu nie pomógł z bratankiem Vallaris-sensei. Ojj grób sobie właśnie Sato wykopał, ten satanista mu teraz nie odpuści. Starłem z siebie sałatkę wielowarzywną i resztki spaghetti które ze mnie zwisały. Wypatrując Waris’a sięgnąłem po kawałek ciasta z bitą śmietaną i zbliżyłem się do wampira. Gdy tylko ten skupił się na mojej osobie, wskazałem mu głową ciastko w mojej dłoni i uśmiechnąłem się wrednie. Domyślając się co zamierzam Waris’owi tęczówki zmieniły kolor na krwisto-czerwony. Nie odwlekając dłużej swego zamiaru rzuciłem biednym ciastkiem idealnie wyczuwając w którą stronę wampir ma zamiar zrobić unik, dzięki czemu trafiłem go prosto w klatkę piersiową. Nim Waris znalazł coś czym mógłby mi oddać, tuż przed moją twarzą przeleciał pokaźnych rozmiarów tort. Mimowolnie podążyłem za nim wzrokiem. Ów wypiek wyleciał przez otwarte drzwi od stołówki w których po chwili pojawiła się Dyrektorka. Za jaj plecami tłoczyła się mała grupka dzieciaków, ciekawe co to za jedni. Nie minęła minuta a Sunbright wydarła się na całe gardło :
- WARIS !!! – Przez co cała stołówka zamarła w bezruchu. No to mamy przerąbane . . .
/Waris Black/
Siedziałem sobie spokojnie w pokoju czytając, książkę pisaną przez Akirę. Zabrałem mu ją kiedy nie patrzył, sądzę jednak że szybko zauważy stratę tak cennego przedmiotu . . . Nie jednak mówimy tu o Akirze. Zawsze, wszelkie prace chłopaka mnie denerwowały, ale ta . . . miała coś w sobie takiego niesamowitego, chłopak ma talent. Nigdy w to nie wątpiłem, gdyby popracował nad charakterem byłby jednym z najwybitniejszych uczniów.
- Co ja się oszukuję, on się nigdy nie zmieni . . . – Mruknąłem do siebie, i odłożyłem notatnik na biurko. Zastanawiałem się dlaczego wcześniej Akira nie pokazał mi albo Takeo, tego dzieła . . . – Źle ze mną skoro zaczynam klasyfikować Akirę jako porządnego chłopaka . . . – Westchnąłem i postanowiłem zrobić mały obchód po akademiku i budynku szkoły. Po mimo iż ten drugi był na ten czas zamknięty, nigdy nie wiadomo co może tym dzieciakom trafić do głowy . . .
~~~~* Tym czasem . . .*~~~~
Jak to bywa gdy chcemy by nasz plan wypaliła, robimy wszystko zawsze przed czasem. Jakąś godzinę przed wyznaczonym terminem spotkania, wszyscy którzy mieli brać udział w akcji siedzieli już na stołówce. Była ona przestronna, utrzymana w jasnych barwach. Brzoskwiniowa terakota ładnie komponowała się z białymi ścianami i czerwonymi obrusami, rozłożonymi na 4-osobowych stolikach. Najbardziej jednak w oczy rzucał się ogromny obraz zawieszony na jednej ze ścian. Przedstawiał on sad kwitnących wiśni, poruszanych przez wiatr. Pod obrazem znajdował się stół kadry pedagogicznej, która to miała oko na cała stołówkę. Duże okna dawały sporo światła przez co pomieszczenie wydawało się bardziej przestronne i miło spędzało się w nim czas.
/Neko Itachi/
- Skoro każdy już zna swoją rolę, proponuję aby po przysuwać trochę do siebie stoły. Dzięki temu łatwiej będzie się przemieszczać nie zauważonym. – Wszyscy jednomyślnie przytaknęli głowami i zabrali się do pracy. Żartując przy tym i obmyślając od kogo zacząć walkę na jedzenie, jak zagadać nauczycieli by nie dostrzegli początku nadchodzącego chaosu, no i oczywiście jak się z tego wszystkiego wywinąć obronną ręką. Gdy wszystko było już gotowe zaczepił mnie Keros.
- Neko za jakieś 20-30 minut, wszyscy zaczną się tu schodzić, lepiej będzie jak zwiniemy się stąd i przyjdziemy ze wszystkimi.
- Nie głupie Keros, w taki sposób będzie to mniej podejrzane. – Stwierdziła Fara. Po ponownym upewnieniu się czy wszyscy pamiętają co mają robić, rozeszliśmy się do swoich pokoi. Każdy inną drogą, dzięki temu do akademika trafiliśmy w różnym czasie. Najpierw jednak odwiedziłam pokój Kagery, by wyjawić jej szczegóły nadchodzącego kataklizmu. Nigdy nie wiadomo kiedy jej osoba może okazać się pomocna. Wiedziałam też że nawet jeśli moja kochanka jest nauczycielką, nie wyda nas. Zawsze lubiła patrzeć na efekty naszych wyskoków. Zaraz po spotkaniu z nią szybko pobiegłam do mojego pokoju i przebrałam się w jedne z gorszych ciuchów. Gdyż wcześniej nie miałam okazji, z racji tego iż Karega postanowiła wyluzować się trochę przed kolacja. Mnie osobiście pasowało to idealnie, mimo wcześniejszych ekscesów nie miałam dość. Nie zmieniało to faktu że byłam mimo wszystko trochę zmęczona, więc podczas bitwy postanowiłam tak nie szaleć jak miałam zamiar na początku. Gdy byłam już gotowa do kolacji zostało jeszcze jakieś 5 minut. Postanowiłam skorzystać z kilku sztuczek jakie nauczyła mnie Kagera i postanowiłam dowiedzieć się tego i owego co się obecnie w akademiku działo. Oczywiście moja współlokatorka Naoim wlokła się ze mną po korytarzach. Nie minęło 15 minut a ja już wiedziałam kilka ciekawych rzeczy. Mianowicie Keros znowu wdał się w jakąś potyczkę, na szczęście tym razem tylko słowną. Tak więc budynek nie ucierpiał, no tam kilka małych rys powstało na ścianie . . . Yuuki jak to kotołak w swym zwyczaju gdzieś się zmył i robi nie wiadomo co. Mogę i być najlepiej poinformowaną osobą „Avallon”, ale tego kota to za chiny ludowe nie mogę rozszyfrować. Już dwa lata próbuję dowiedzieć się gdzie on tak znika, jednak bez większych efektów. Fara i Agnes plotkowały o pierwszakach, mało znaczące informacje więc długo się nie przysłuchiwałam bo i po co ? Naomi jak zwykle ciągnęła się za mną w kompletnym milczeniu, nie przeszkadzało mi to chociaż czasem powinna się odzywać do innych. Wracając do ciekawostek, Akira przeklinał na czym świat stoi bo nie mógł znaleźć swojego notatnika. Coś widać kiepsko główkował, bo oczywistym było że ma go Waris. Ten wampir jest maniakiem wszelkiej maści powieści. U innych jak zwykle o tej porze roku. Pierwszaki ekscytowały się wszystkim i niczym, nie wiedzą jeszcze że będą mieli zmienione pokoje i współlokatorów. Pozostałe roczniki jak zajmowały się swoimi sprawami, część osób zdążyła już dotrzeć na kolacje. Przyciągnęłam Naoim do siebie i poczochrałam jej włosy.
- Uśmiechnij się dziewczyno, za chwile zacznie się niezła zabawa. – Posłałam kotołaczce promienny uśmiech, ta jedynie w odpowiedzi się lekko uśmiechnęła. – Ehh z tobą tak zawsze, ciekawe co dziś dostaniemy na kolacje ? – Z rozmyślań wyrwała mnie sama Naoim zatrzymując się nagle. – Hey nie rób tak ! Przez ciebie o mało co się nie wywaliłam. – Stęknęłam poprawiając ubranie.
- Neko tutaj nie było wcześniej tych drzwi. – Spojrzałam w skazanym przez współlokatorkę kierunku dochodząc do wniosku ze w istocie ma racje.
- Po kolacji dowiem się co to za pomieszczenie, teraz niestety nie mamy już czasu. Chodź Naomi bo się spóźnimy i cały plan szlak trafi. – Już bez żadnych przystanków dotarłyśmy z kotołaczką na stołówkę. Przeszukując wzrokiem pomieszczenie szybko znalazłam stolik przy którym siedziały Agnes i Fara. Wraz z Naoim szybko wzięłyśmy dużo większe porcje jedzenia i dosiadłyśmy się do przyjaciółek.
/Akira Crystal/
Przez to całe poszukiwanie mojej sekretnej książki o mało co nie spóźniłem się na stołówkę. Gdy dotarłem na miejsce, na sali brakowało tylko kilku pierwszaków. Szybko usiadłem przy stoliku gdzie siedział Keros, czyli tuż obok stolika dziewczyn. Keros siedział tyłem do Neko, tak gdy ta się uchyli oberwać od Agnes. Fara i Naoim już siedziały przy kolejnym stoliku. Yuuki jak to on dłubał z zadumą w wielkiej kopie jedzenia jaką miał na talerzu. Alkazz wydawał się zamyślony wpatrując sie w stół przy którym siedzieli nauczyciele. Mimowolnie spojrzałem w tamtym kierunku. Waris był zajęty rozmową z Shirogane-sensei, i był cały w skowronkach. Pewnie opowiadał historię jak to mnie paskiem do łóżka przywiązał . . . Zdziwiło mnie to że miejsce Dyrektorki było puste, ale to nic będzie łatwiej wprowadzić nasz plan w życie. Szybko spałaszowałem kolację i uśmiechnąłem się przebiegle do Kerosa widząc szeroki uśmiech na twarzy Agnes.
- Co się tak parszywie szczerzysz Aki ?
- Wiesz Keros gdybym był dobrym kumplem pewnie bym ci powiedział o tym co zaraz nastąpi.
- O czym ty gada . . . CHOLERA JASNA !!! – Wydarł się Keros w momencie w którym oberwał całkiem sporą ilością ziemniaków. Odwrócił się lekko zły w stronę dziewczyn.
- Wybacz Keros to wina Neko, w ostatniej chwili zdążyła się uchylić. – Scenka się zaczęła. Jak dziewczyny przewidziały do akcji chciała wkroczyć nauczycielka kapłaństwa, ale Lisa i Naomi szybko ją zagadały. Tym czasem pozostali zabrali się już do działań i przemykania między stolikami. Nie ociągając się też zabrałam się do dzieła. Nie minęło 5 minut kiedy to już po całej stołówce latało jedzenie. Z tego co zdążyłem zauważyć nim oberwałem spaghetti, profesor Osane w ostatniej chwili rzucił ochronne zaklęcie na obraz który wisiał za plecami nauczycieli. Część z nauczycieli schowała się pod swoim stołem, inni zaś starli się uspokoić rozszalałam bitwę na jedzenie. Kontem oka dostrzegłem jak Keros mści się na Azumie, za to że ten mu nie pomógł z bratankiem Vallaris-sensei. Ojj grób sobie właśnie Sato wykopał, ten satanista mu teraz nie odpuści. Starłem z siebie sałatkę wielowarzywną i resztki spaghetti które ze mnie zwisały. Wypatrując Waris’a sięgnąłem po kawałek ciasta z bitą śmietaną i zbliżyłem się do wampira. Gdy tylko ten skupił się na mojej osobie, wskazałem mu głową ciastko w mojej dłoni i uśmiechnąłem się wrednie. Domyślając się co zamierzam Waris’owi tęczówki zmieniły kolor na krwisto-czerwony. Nie odwlekając dłużej swego zamiaru rzuciłem biednym ciastkiem idealnie wyczuwając w którą stronę wampir ma zamiar zrobić unik, dzięki czemu trafiłem go prosto w klatkę piersiową. Nim Waris znalazł coś czym mógłby mi oddać, tuż przed moją twarzą przeleciał pokaźnych rozmiarów tort. Mimowolnie podążyłem za nim wzrokiem. Ów wypiek wyleciał przez otwarte drzwi od stołówki w których po chwili pojawiła się Dyrektorka. Za jaj plecami tłoczyła się mała grupka dzieciaków, ciekawe co to za jedni. Nie minęła minuta a Sunbright wydarła się na całe gardło :
- WARIS !!! – Przez co cała stołówka zamarła w bezruchu. No to mamy przerąbane . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz