Czas płynie nie spiesznie . . . Jak to się mogło stać ?? . . . Jak mogłam się w to wplątać ?? . . . A mówili mi w gildii, że ta moja wrodzona uprzejmość doprowadzi mnie do zagłady . . . I co mieli rację . . .
- Ehh . . . Trzeba ruszyć swoje cztery litery, już prawie świt. – powoli ruszyłam się i usiadłam na krawędzi wielkiego łoża. Niby narzekałam, że czas powoli płynie, ale to co przeżyłam w ostatnim tygodniu było powalające. – Jak ja nie lubię jak Sellen ma rację !! Grrr . . . Mówiła „To twoje dziwne poczucie sprawiedliwości doprowadzi cię tam gdzie nie powinno. Jesteśmy złodziejami zapomniałaś ?! A ty się zabawiasz w jakąś dziwną obrończynię sprawiedliwości . . .” Buu . . . to nie powinno się stać . . .
- Ehh . . . Trzeba ruszyć swoje cztery litery, już prawie świt. – powoli ruszyłam się i usiadłam na krawędzi wielkiego łoża. Niby narzekałam, że czas powoli płynie, ale to co przeżyłam w ostatnim tygodniu było powalające. – Jak ja nie lubię jak Sellen ma rację !! Grrr . . . Mówiła „To twoje dziwne poczucie sprawiedliwości doprowadzi cię tam gdzie nie powinno. Jesteśmy złodziejami zapomniałaś ?! A ty się zabawiasz w jakąś dziwną obrończynię sprawiedliwości . . .” Buu . . . to nie powinno się stać . . .
Tydzień wcześniej. Targ w stolicy „Krwawych elfów” Silvermoon – południe.
Zwykły dzień dla każdego członka gidii złodziei „Czarnych sztyletów”, tylko że dla mnie okazał się największą katastrofą. Po zakończeniu zadania wydanego przez starszyznę gildii, wracając natknęłam się na dość codzienną sytuacje. Mianowicie : ok. pięciu bandytów zaczepiło kogoś ze szlachty próbując wyłudzić pieniądze i kosztowności od tak normalna sytuacja. Tyle że ja doskonale znałam tych chłystków. Zapaleni przeciwnicy „Czarnych sztyletów”, mocni tylko w gębie a gdy przychodzi do czynów uciekają gdzie pieprz rośnie xDxD.
- Co ja tu mam :) Członkowie uciekających piesków. Jak miło :D – podchodząc bliżej zaczęłam z nich kpić.
- O zabłąkana mała złodziejka. Chłopaki zostawcie tych frajerów mamy lepszą zdobycz.- Trzech wędrowców cofnęło się pod mur i zaczęli obserwować zaistniałą sytuację.
- Jak zwykle mocni tylko w gębie. Ty – Wskazałam palcem jednego z bandytów. – Spotkaliśmy się jakieś cztery dni temu, ale . . . <przypatruje się pozostałym napastnikom> – Miałeś wtedy innych kolegów.
- Nic takiego sobie nie przypominam, śmieciu !!
- Och trochę kultury. Czyżbym za mocno Ci w głowę przywaliłam, że sobie mnie nie przypominasz ?? ^_^ Myślałam że byłam dość delikatna.
- Szefie o czym ona mówi ?
- To byłaś ty !!! . . . Dobra chłopaki idziemy nie ma tu dla nas zabawy.
- I „uciekające pieski” podkuliły ogonki i uciekają . . . – Bandyci odpuścili sobie komentarz i zniknęli w jednej z ciemnych uliczek. Natomiast za rogu wyłonili się strażnicy.
- Ups . . . pora wiać. Życzę wam miłej podróży kimkolwiek jesteście – Skłoniłam się i już miałam zacząć uciekać, gdy nagle jeden z wędrowców przytrzymał mnie za rękę.
- Ejj . . . co jest ?? Puszczaj, odrobina wdzięczności by się przydała.
- Ucisz się przestępczyni nie jesteś mniej winna niż tamci, przez ciebie nam uciekli.
- O czym ty gadasz ?? Mądrala się znalazł. To boli wiesz ?!Puszczaj !!! – Starałam się wyrwać mężczyźnie.
- Żołnierzu trzymaj Ją bardziej delikatnie nie chcemy przecież scen. Tylko brakuje nam tego, aby się ludzie zbiegli – Zwrócił się do kompana najbardziej ukryty w cieniu jeden z wędrowców.
- Tak jest Panie. – Zmienił sposób w jaki trzymał mnie, alei tak nie mogłam się wyrwać.
- Puszczaj bo zacznę krzyczeć . . . Zresztą kim wy jesteście, nie macie prawa mnie przetrzymywać wbrew mojej woli.
- Uspokój się w końcu, chyba że chcesz trafić do więzienia pod zarzutem kradzieży kieszonkowych i włamań. Uwierz mi kobiety nie mają lekko w więzieniach zawłaszcza w tych czasach.
- . . . – pod nosem – mądrala się znalazł przecież o tym wiem. – Trzej dziwni podróżnicy zaciągnęli mnie do ciemnej alejki tam nałożyli mi na oczy opaskę i zaprowadzili do miejsca, którego nawet się nie spodziewałam.
- Żołnierzu zabierz Ją do mojej komnaty i znajdź dla niej jakąś suknie, niech wygląda przyzwoicie.
- Co się dzieje gdzie my jesteśmy ?? Puszczajcie !! Ja się tak nie bawię. Co ja wam takiego zrobiłam co ?!
- Cicho bądź, za kilka minut wszystkiego się dowiesz. –Prowadzono mnie po jakiś schodach i korytarzach. Z tego ile przeszliśmy uznałam, że musiała to być jakaś willa. Żołnierz wprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenie, posadziła na krześle i do niego przywiązał.
- Jak miło do teraz jestem więźniem . . . – Usłyszałam tylko śmiech na moje słowa i dźwięk zamykanych drzwi. Po jakiś dziesięciu minutach pojawił się mój główny oprawca.
- Jeszcze Ci sukni nie znaleźli . . . Partacze.
- Czego ty ode mnie chcesz co ?? Nic Ci nie zrobiłam, nawet pomogłam a Ty tak się odpłacasz, wiesz chociaż co to wdzięczność ?!
- A czy ty wiesz do kogo mówisz ? – Na te słowa zdjął mi opaskę z oczu. Przez chwilę nic nie widziałam, gdy odzyskałam już wzrok wolałam jednak go nie odzyskiwać. Moim oczom ukazał się gigantyczny bogato wystrojony pokój, a następnie mój rozmówca . . .
- Kpicie sobie ze mnie prawda ? To głupia podpucha, naiwny żart. . . To nie może się dziać naprawdę !!
- Przestań krzyczeć. Jak się na nazywasz ?? Ja raczej nie musze się przedstawiać prawda ?
- Nie powiem !! Możesz mnie sobie poćwiartować ale i tak Ci nie powiem !! – podszedł do mnie i przyciągnął moja twarz do swojej.
- Nie dawno sama wspominałaś o kulturze. Czy ty ją w ogóle znasz, wiesz jak powinnaś się do mnie zwracać.
- Nie jestem Twoją zabawką . . . <szeptem> wasza wysokość– I tak oto znalazłam się w samym pałacu i to w komnacie Księcia Kael’Thasa, przywódcy krwawych elfów . . . Czego on ode mnie chce . . .
- Wiem, że nie jesteś moją zabawką, ale żebym mógł zapomnieć o twoich dotychczasowych wyczynach i braku wychowania, pomożesz mi a potem puszczę Cię wolno. Co ty na to ??
- A mam jakieś inne wyjście „wasza wysokość” ??
- Co ja tu mam :) Członkowie uciekających piesków. Jak miło :D – podchodząc bliżej zaczęłam z nich kpić.
- O zabłąkana mała złodziejka. Chłopaki zostawcie tych frajerów mamy lepszą zdobycz.- Trzech wędrowców cofnęło się pod mur i zaczęli obserwować zaistniałą sytuację.
- Jak zwykle mocni tylko w gębie. Ty – Wskazałam palcem jednego z bandytów. – Spotkaliśmy się jakieś cztery dni temu, ale . . . <przypatruje się pozostałym napastnikom> – Miałeś wtedy innych kolegów.
- Nic takiego sobie nie przypominam, śmieciu !!
- Och trochę kultury. Czyżbym za mocno Ci w głowę przywaliłam, że sobie mnie nie przypominasz ?? ^_^ Myślałam że byłam dość delikatna.
- Szefie o czym ona mówi ?
- To byłaś ty !!! . . . Dobra chłopaki idziemy nie ma tu dla nas zabawy.
- I „uciekające pieski” podkuliły ogonki i uciekają . . . – Bandyci odpuścili sobie komentarz i zniknęli w jednej z ciemnych uliczek. Natomiast za rogu wyłonili się strażnicy.
- Ups . . . pora wiać. Życzę wam miłej podróży kimkolwiek jesteście – Skłoniłam się i już miałam zacząć uciekać, gdy nagle jeden z wędrowców przytrzymał mnie za rękę.
- Ejj . . . co jest ?? Puszczaj, odrobina wdzięczności by się przydała.
- Ucisz się przestępczyni nie jesteś mniej winna niż tamci, przez ciebie nam uciekli.
- O czym ty gadasz ?? Mądrala się znalazł. To boli wiesz ?!Puszczaj !!! – Starałam się wyrwać mężczyźnie.
- Żołnierzu trzymaj Ją bardziej delikatnie nie chcemy przecież scen. Tylko brakuje nam tego, aby się ludzie zbiegli – Zwrócił się do kompana najbardziej ukryty w cieniu jeden z wędrowców.
- Tak jest Panie. – Zmienił sposób w jaki trzymał mnie, alei tak nie mogłam się wyrwać.
- Puszczaj bo zacznę krzyczeć . . . Zresztą kim wy jesteście, nie macie prawa mnie przetrzymywać wbrew mojej woli.
- Uspokój się w końcu, chyba że chcesz trafić do więzienia pod zarzutem kradzieży kieszonkowych i włamań. Uwierz mi kobiety nie mają lekko w więzieniach zawłaszcza w tych czasach.
- . . . – pod nosem – mądrala się znalazł przecież o tym wiem. – Trzej dziwni podróżnicy zaciągnęli mnie do ciemnej alejki tam nałożyli mi na oczy opaskę i zaprowadzili do miejsca, którego nawet się nie spodziewałam.
- Żołnierzu zabierz Ją do mojej komnaty i znajdź dla niej jakąś suknie, niech wygląda przyzwoicie.
- Co się dzieje gdzie my jesteśmy ?? Puszczajcie !! Ja się tak nie bawię. Co ja wam takiego zrobiłam co ?!
- Cicho bądź, za kilka minut wszystkiego się dowiesz. –Prowadzono mnie po jakiś schodach i korytarzach. Z tego ile przeszliśmy uznałam, że musiała to być jakaś willa. Żołnierz wprowadził mnie do jakiegoś pomieszczenie, posadziła na krześle i do niego przywiązał.
- Jak miło do teraz jestem więźniem . . . – Usłyszałam tylko śmiech na moje słowa i dźwięk zamykanych drzwi. Po jakiś dziesięciu minutach pojawił się mój główny oprawca.
- Jeszcze Ci sukni nie znaleźli . . . Partacze.
- Czego ty ode mnie chcesz co ?? Nic Ci nie zrobiłam, nawet pomogłam a Ty tak się odpłacasz, wiesz chociaż co to wdzięczność ?!
- A czy ty wiesz do kogo mówisz ? – Na te słowa zdjął mi opaskę z oczu. Przez chwilę nic nie widziałam, gdy odzyskałam już wzrok wolałam jednak go nie odzyskiwać. Moim oczom ukazał się gigantyczny bogato wystrojony pokój, a następnie mój rozmówca . . .
- Kpicie sobie ze mnie prawda ? To głupia podpucha, naiwny żart. . . To nie może się dziać naprawdę !!
- Przestań krzyczeć. Jak się na nazywasz ?? Ja raczej nie musze się przedstawiać prawda ?
- Nie powiem !! Możesz mnie sobie poćwiartować ale i tak Ci nie powiem !! – podszedł do mnie i przyciągnął moja twarz do swojej.
- Nie dawno sama wspominałaś o kulturze. Czy ty ją w ogóle znasz, wiesz jak powinnaś się do mnie zwracać.
- Nie jestem Twoją zabawką . . . <szeptem> wasza wysokość– I tak oto znalazłam się w samym pałacu i to w komnacie Księcia Kael’Thasa, przywódcy krwawych elfów . . . Czego on ode mnie chce . . .
- Wiem, że nie jesteś moją zabawką, ale żebym mógł zapomnieć o twoich dotychczasowych wyczynach i braku wychowania, pomożesz mi a potem puszczę Cię wolno. Co ty na to ??
- A mam jakieś inne wyjście „wasza wysokość” ??
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz