Offtop nr. 2 – Nieobecna pani Dyrektor część 3 :P:P
~~~~* Szkolny ogród godzina 13:00 *~~~~
/Akira Crystal/
Siedziałem jak najciszej, mając nadzieje że Neko i cała reszta zapomni o moim istnieniu. Keros właśnie Kończył opowiadać jak wpadł na tego wampira Alana, bratanka Vallaris-sensei. Coraz bardziej starałem się wymyślić coś na poczekaniu, byle by tylko nikt nie dowiedział się o relacjach jakie zaczęły łączyć mnie i Waris’a.
- . . . No i w tedy otworzyłem drzwi od pokoju Akiry. Zamurowało mnie to jak nie wiem co. Do końca życia nie zapomnę tego widoku !
- Zgadzam się z tobą Keros, to było zajebiste. – Po czym cała reszta zaczęła się głośno śmiać.
- Dobra spokój, teraz kolej na opowieść Akiry. – Zakomunikowała radośnie Neko. Jedyne na co miałem ochotę to zapaść się pod ziemię. Ale jako szanujący się demon, postanowiłem stawić temu czoła.
- Całe to dzisiejsze przedstawienie jakie zaserwował wam Waris to zemsta za wczoraj.
- Jak to za wczoraj ? – Spytała zdziwiona Fara.
- A no tak ciebie w tedy z nami nie było. – Alkazz i Yuuki szybko streścili pozostałym wczorajszą kłótnie między Waris’em a Dyrektorką.
- Cóż wychodzi na to że musisz nam zdradzić swoją tajemną technikę ugłaskiwania profesora Waris’a. – Agnes posłała mi uśmiech w stylu al’a radosny szczeniaczek.
- To akurat nie bardzo chodzi o to jak go uspokoiłem tylko oto co było później.
- Czyli ? – Dopytywała się Neko.
- Waris dorwał mnie przy drzwiach od pokoju które jak na złość akurat mi się zacięły i nie chciały otworzyć. – Pokrótce opowiedziałem im o mojej i Waris’a rozmowie, skrzętnie pomijając fakt że go pocałowałem. W sumie to sprzedałem i prawie taką samą bajeczkę jak Ikage-sensei.
- Dobra to wyjaśnia chęć zemsty, za to że go o mało co za zboczeńca nie wzięli. Ty lepiej powiedz jak się dałeś własnym paskiem związać. – Wypaliła Agnes.
- Ehh . . . Nie odpuścicie co ?
- Nie ! – Wszyscy zgodnie odpowiedzieli chórkiem,
równocześnie wydając na mnie wyrok . . . To będzie okropne. Przetarłem dłońmi twarz i wygodnie usadowiłem się na trawie.
- W sumie to zaczęło się nie winie. Było chwile po śniadaniu kiedy to Waris do mnie przyszedł. Zdziwiło mnie to ale jak już wam mówiłem doszliśmy do małego porozumienia. Ja nie pokazuje mu się na oczy a on mnie nie trzyma na krótkiej smyczy. Jak sama Neko słyszałaś to przedstawienie to była profilaktyka.
- Dobra, ale nie wymiguj się. – Pogroziła mi Fara palcem. – Ja chcę znać szczegóły.
- Nie przerywaj to wszystko powiem. – Pomijając oczywiście niektóre fakty . . .
- Dobra już będę spokojnie siedzieć. – Elfka posłała mi szeroki uśmiech i na powrót zaczęła uważnie słuchać.
- Wracając do tematu. Wpuściłem Waris’a do pokoju i zapytałem po co przyszedł. A ten na to że chce się upewnić ze nie dewastuję szkoły. Szybko zaczęliśmy się przekomarzać, jak to z nami bywa. W tedy to na moje nieszczęście, z szafy spadła torba po ciuchach w której to schowałem mój notatnik. Z racji tego że dźwięk był inny niż gdyby torba była pusta, Waris postanowił sprawdzić co w niej jest. Mówiłem że to nic takiego, ale nie udało mi się tego mu wyperswadować bez użycia siły. Starałem się mu wyrwać ten notatnik ale skończyło się to tym że obaj wywaliliśmy się, akurat trafiając na łóżko. Po dłuższej szarpaninie, skończyło się na tym że . . . – Jak to ciężko przy znajomych przez gardło przechodzi.
- Że ? No mów co było dalej. – Zaczął poganiać mnie Keros. – Wziąłem głęboki wdech i gdy już miałem dokończyć. Przypomniałem sobie, jak to naiwnie dałem się podejść Wampirowi który to wykorzystał moje uczucia wobec niego.
- No, bo w tedy Waris mnie zaskoczył i wyciągnął mi pasek ze spodni . . . Tak mnie to sparaliżowało że nie zdążyłem zareagować i już siedziałem na ziemi przywiązany własnym paskiem do łóżka. – No oczywiście prawda była troszkę inna. Obaj z Waris’em odczuliśmy podniecenie z zaistniałej sytuacji, no i zaczęliśmy się całować. No i rzeczywiście Waris wyciągnął mi pasek ze spodni, ale ja się w cale nie opierałem . . . Mój błąd, owszem dałem się ponieść chwili i pozwoliłem Waris’owi zrobić ze sobą wszystko na co tylko miał ochotę.
- Co było potem ? – Ponaglała mnie Neko.
- No potem darłem się na Waris’a, który to nie zwracając uwagi ani to co mówię ani jak się szarpię starając uwolnić. Usiadł sobie przy biurku i zaczął czytać mój notatnik. Darłem się chyba trochę za głośno bo ostatecznie wściekł się i grzebiąc mi po szufladach z ciuchami wygrzebał skarpetki i zakneblował. Oto cała historia którą tak bardzo chcieliście usłyszeć.
- Akira powiem ci stary jedno, ty to masz przeżycia. Pozazdrościć tylko.
- Ta jasne, z miła chęcią się zamienię z tobą Yuuki. – Oparłem odpychając kotołak od siebie.
- To co masz jakiś plan jak się na profesorze Black’u zemścić ?
- Jeszcze nie Lisa, ale gwarantuje że za tą scenę srogo zapłaci. – Siedzieliśmy tak jeszcze trochę czasu rozmawiając o różnych sprawach. Jak to nam wakacje minęły i czego możemy się spodziewać w tym roku. Nie obeszło się bez docinków i nabijania się ze mnie, jak to dałem się podejść Warisowi . . .
/Alex Shirogane/
Dzień mijał spokojnie no chyba że pominąć bójkę jaka miała miejsce w akademiku. Korytarz na piętrze chłopaków powoli był doprowadzony do ładu przez Veressę. Postanowiłem zajrzeć na jedno z pól treningowych. Wybrałem to najbardziej oddalone od zabudowań akademii. Po drodze spotkałem Waris’a jak nigdy od 3 lat był w wyśmienitym humorze. Ciekawe co się mogło takiego stać Akirze że ten był tak w niebo wzięty. Bo tylko to mogło wprawić go w tak doskonały nastrój, no nic niedługo się dowiem. Powoli zacząłem przedzierać się przez gąszcze krzaków. Ta właśnie część „Avallon” była najmniej odwiedzana, dla tego tak bardzo lubiłem tu przebywać. Z dala od tego całego zgiełku i nie potrzebnych hałasów. Wielkim moim zdziwienie było kiedy to dostrzegłem na polanie Doriana. Miał ze sobą katanę, pewnie zamierzał ćwiczyć tak jak ja. Z tego co pamiętam o mało co Elli nie oblała go na egzaminie końcowym. Musiałem interweniować, co jak widać się opłaciło. Korzystając ze swoich wilkołaczych zmysłów zakradłem się w pobliże chłopaka i przypatrywałem się jego treningowi. Tak jak sądziłem nie bardzo poprawił się jego styl przez wakacje. Ciągle źle przenosił ciężar ciała, przez co jego pchnięcia traciły na mocy a ruchy na szybkości i płynności. To chyba instynkt nauczyciela kazał mi się wtrącić w trening chłopaka.
- Jak nie poprawisz postawy wyjściowej to nigdy nie opanujesz, walki kataną by Elli cię przepuściła. – Chłopak momentalnie podskoczył słysząc mój głos. Szybko zeskoczyłem z drzewa na którym się ulokowałem aby mieć lepszy widok.
- Pan profesor, co pan tu robi ?
- Panowałem to samo co ty ale widać mnie wyprzedziłeś i zająłeś miejsce. – Uśmiechnąłem się przyjaźnie do chłopak.
- To ja może lepiej pójdę nie chcę, panu przeszkadzać. – Młodzieniec szybko zaczął zbierać swoje rzeczy.
- Zostaw to i chodź tu lepiej.
- Ale . . .
- Żadnych ale chcesz się nauczyć posługiwać kataną czy nie ?
- Chcę, ale . . .
- Więc chodź tu. Pokarzę ci co robisz źle i jak możesz to poprawić. – Nie dawałem chłopakowi szans na wymiganie się od treningu, widać chyba bardziej do serca wziąłem sobie nauczycielski obowiązek.
/Dorian Frau/
Byłem wielce zdziwiony, ale wykonałem polecenie nauczyciela. Szybko wyjąłem katanę i przyjąłem postawę wyjściową.
- Nie tak, prawa noga bardziej do przodu. Teraz zablokuj ręce w łokciach. – Bez słowa starałem się wykonywać kolejna polecenia nauczyciela ale zupełnie mi nie szło . . . – Ehh nie tak to robisz, patrz. – Podszedł do mnie a ja momentalnie się spiąłem. Położył mi dłonie na ramionach.
- Rozluźnij się, nic dziwnego ze ci nie wychodzi jesteś cały spięty.
- Łatwo panu mówić profesorze, po prostu to dal mnie nietypowa sytuacja. – Broniłem się jak tylko mogłem szukając jakiejkolwiek wymówki.
- Dobra, niech ci będzie ale spróbuj się trochę chociaż rozluźnić bo nic z tego nie wyjdzie.
- Dobrze spróbuję. – Powoli z wyczuciem profesor zaczął poprawiać moją postawę i pokazywał mi jak powinienem trzymać broń oraz jak zadawać ciosy. Po pewnym czasie gdy nawykłem do jego dotyku, miałem wrażenie że zaczęło mi iść coraz lepiej. Chociaż znając siebie tylko się pocieszałem. Trening trwał jakieś 3 godziny i byłem strasznie zmęczony za to po Shirogane-sensei nie było widać by chociaż trochę stracił sił.
- Cóż widać że nie pomyliłem się co do ciebie Dorian. Masz talent tylko trzeba cię odpowiednio podszkolić i będziesz miał szansę być jednym lepszych uczniów w tej dziedzinie.
- Pociesza mnie tylko pan.
- Nie wiem co mówię. Jeszcze kilka takich treningów i Elli nie będzie miała się do czego przyczepić. – Byłem w szoku nie wiedziałem co powiedzieć profesor Shirogane miał zamiar dawać mi prywatne lekcje. To prawie jak dar z nieba.
- Naprawdę ? – Nie dowierzałem.
- Tak, to co spotkamy się tu jutro o 17:00 ?
- Oczywiście będę punktualnie. – Ucieszyłem się bardzo i szybko zebrałem swoje rzeczy. – Dziękuję profesorze i do jutra. – Rzuciłem na odchodnym i szybko pobiegłem w stronę akademika.
/Alex Shirogane/
Dorian na prawdę ma potencjał by stać się całkiem dobrym wojownikiem. W sumie nie wiem skąd mi wpadł do głowy pomysł by uczyć chłopaka. Widać Wilkołak we mnie ma swoje humorki. Zwalając winę za swoje nietypowe zachowanie na moją przypadłość. Zabrałem swoje rzeczy i udałem się nad szkolne jeziorko, chwilę jeszcze odpocząć. Spojrzałem na zegarek było chwilę po 17:00, to oznacza że razem z Dorianem ominęliśmy obiad, a nasz trening trwał z dobre 3 godziny. Znowu przyszło mi przedzierać się przez chaszcze, by dostać się na jeziorko. Pogoda była ładna więc nie mogę zbytnio narzekać. W szkolnych ogrodach było całkiem tłoczno widać uczniowie postanowili skorzystać z chwili wolności i po oddychać świeżym powietrzem. Widząc te tłumy darowałem sobie odpoczynek nad wodą i udałem się do swojego pokoju. Trzeba wypytać Warisa co się takiego ciekawego dzisiaj stało . . .
/Neko Itachi/
Razem z resztą paczki doszliśmy do wniosku że trzeba zaszaleć, no i Akira przy okazji zemści się na Wari’sie. Pan był prosty o 19:00 gdy wszyscy będą na kolacji, przypadkiem to rozpętamy wojnę na jedzenie. Wszyscy mieliśmy przebrać się w najgorsze ciuchy, przecież w najlepszych nie będziemy niszczyć. Ustaliliśmy że spotkamy się przed stołówką jakie 10 minut przed terminem kolacji. Tak by upewnić się że wszyscy wiedza co robić. Fara wraz z Naomi mają odwrócić uwagę nauczycieli kiedy to ja z Agnes i Keros’em przypadkiem to zaczniemy walczyć na jedzenie. Potem Akira Yuuki i Alkazz mają zacząć obrzucać innych tak by myśleli że to ich znajomi. Proste i wygodne, mam nadzieje tylko że wszystko się uda. No nic idę zobaczyć co robią nauczyciele. Przecież muszę zebrać nowe informacje . . .
~~~~* Szkolny ogród godzina 13:00 *~~~~
/Akira Crystal/
Siedziałem jak najciszej, mając nadzieje że Neko i cała reszta zapomni o moim istnieniu. Keros właśnie Kończył opowiadać jak wpadł na tego wampira Alana, bratanka Vallaris-sensei. Coraz bardziej starałem się wymyślić coś na poczekaniu, byle by tylko nikt nie dowiedział się o relacjach jakie zaczęły łączyć mnie i Waris’a.
- . . . No i w tedy otworzyłem drzwi od pokoju Akiry. Zamurowało mnie to jak nie wiem co. Do końca życia nie zapomnę tego widoku !
- Zgadzam się z tobą Keros, to było zajebiste. – Po czym cała reszta zaczęła się głośno śmiać.
- Dobra spokój, teraz kolej na opowieść Akiry. – Zakomunikowała radośnie Neko. Jedyne na co miałem ochotę to zapaść się pod ziemię. Ale jako szanujący się demon, postanowiłem stawić temu czoła.
- Całe to dzisiejsze przedstawienie jakie zaserwował wam Waris to zemsta za wczoraj.
- Jak to za wczoraj ? – Spytała zdziwiona Fara.
- A no tak ciebie w tedy z nami nie było. – Alkazz i Yuuki szybko streścili pozostałym wczorajszą kłótnie między Waris’em a Dyrektorką.
- Cóż wychodzi na to że musisz nam zdradzić swoją tajemną technikę ugłaskiwania profesora Waris’a. – Agnes posłała mi uśmiech w stylu al’a radosny szczeniaczek.
- To akurat nie bardzo chodzi o to jak go uspokoiłem tylko oto co było później.
- Czyli ? – Dopytywała się Neko.
- Waris dorwał mnie przy drzwiach od pokoju które jak na złość akurat mi się zacięły i nie chciały otworzyć. – Pokrótce opowiedziałem im o mojej i Waris’a rozmowie, skrzętnie pomijając fakt że go pocałowałem. W sumie to sprzedałem i prawie taką samą bajeczkę jak Ikage-sensei.
- Dobra to wyjaśnia chęć zemsty, za to że go o mało co za zboczeńca nie wzięli. Ty lepiej powiedz jak się dałeś własnym paskiem związać. – Wypaliła Agnes.
- Ehh . . . Nie odpuścicie co ?
- Nie ! – Wszyscy zgodnie odpowiedzieli chórkiem,
równocześnie wydając na mnie wyrok . . . To będzie okropne. Przetarłem dłońmi twarz i wygodnie usadowiłem się na trawie.
- W sumie to zaczęło się nie winie. Było chwile po śniadaniu kiedy to Waris do mnie przyszedł. Zdziwiło mnie to ale jak już wam mówiłem doszliśmy do małego porozumienia. Ja nie pokazuje mu się na oczy a on mnie nie trzyma na krótkiej smyczy. Jak sama Neko słyszałaś to przedstawienie to była profilaktyka.
- Dobra, ale nie wymiguj się. – Pogroziła mi Fara palcem. – Ja chcę znać szczegóły.
- Nie przerywaj to wszystko powiem. – Pomijając oczywiście niektóre fakty . . .
- Dobra już będę spokojnie siedzieć. – Elfka posłała mi szeroki uśmiech i na powrót zaczęła uważnie słuchać.
- Wracając do tematu. Wpuściłem Waris’a do pokoju i zapytałem po co przyszedł. A ten na to że chce się upewnić ze nie dewastuję szkoły. Szybko zaczęliśmy się przekomarzać, jak to z nami bywa. W tedy to na moje nieszczęście, z szafy spadła torba po ciuchach w której to schowałem mój notatnik. Z racji tego że dźwięk był inny niż gdyby torba była pusta, Waris postanowił sprawdzić co w niej jest. Mówiłem że to nic takiego, ale nie udało mi się tego mu wyperswadować bez użycia siły. Starałem się mu wyrwać ten notatnik ale skończyło się to tym że obaj wywaliliśmy się, akurat trafiając na łóżko. Po dłuższej szarpaninie, skończyło się na tym że . . . – Jak to ciężko przy znajomych przez gardło przechodzi.
- Że ? No mów co było dalej. – Zaczął poganiać mnie Keros. – Wziąłem głęboki wdech i gdy już miałem dokończyć. Przypomniałem sobie, jak to naiwnie dałem się podejść Wampirowi który to wykorzystał moje uczucia wobec niego.
- No, bo w tedy Waris mnie zaskoczył i wyciągnął mi pasek ze spodni . . . Tak mnie to sparaliżowało że nie zdążyłem zareagować i już siedziałem na ziemi przywiązany własnym paskiem do łóżka. – No oczywiście prawda była troszkę inna. Obaj z Waris’em odczuliśmy podniecenie z zaistniałej sytuacji, no i zaczęliśmy się całować. No i rzeczywiście Waris wyciągnął mi pasek ze spodni, ale ja się w cale nie opierałem . . . Mój błąd, owszem dałem się ponieść chwili i pozwoliłem Waris’owi zrobić ze sobą wszystko na co tylko miał ochotę.
- Co było potem ? – Ponaglała mnie Neko.
- No potem darłem się na Waris’a, który to nie zwracając uwagi ani to co mówię ani jak się szarpię starając uwolnić. Usiadł sobie przy biurku i zaczął czytać mój notatnik. Darłem się chyba trochę za głośno bo ostatecznie wściekł się i grzebiąc mi po szufladach z ciuchami wygrzebał skarpetki i zakneblował. Oto cała historia którą tak bardzo chcieliście usłyszeć.
- Akira powiem ci stary jedno, ty to masz przeżycia. Pozazdrościć tylko.
- Ta jasne, z miła chęcią się zamienię z tobą Yuuki. – Oparłem odpychając kotołak od siebie.
- To co masz jakiś plan jak się na profesorze Black’u zemścić ?
- Jeszcze nie Lisa, ale gwarantuje że za tą scenę srogo zapłaci. – Siedzieliśmy tak jeszcze trochę czasu rozmawiając o różnych sprawach. Jak to nam wakacje minęły i czego możemy się spodziewać w tym roku. Nie obeszło się bez docinków i nabijania się ze mnie, jak to dałem się podejść Warisowi . . .
/Alex Shirogane/
Dzień mijał spokojnie no chyba że pominąć bójkę jaka miała miejsce w akademiku. Korytarz na piętrze chłopaków powoli był doprowadzony do ładu przez Veressę. Postanowiłem zajrzeć na jedno z pól treningowych. Wybrałem to najbardziej oddalone od zabudowań akademii. Po drodze spotkałem Waris’a jak nigdy od 3 lat był w wyśmienitym humorze. Ciekawe co się mogło takiego stać Akirze że ten był tak w niebo wzięty. Bo tylko to mogło wprawić go w tak doskonały nastrój, no nic niedługo się dowiem. Powoli zacząłem przedzierać się przez gąszcze krzaków. Ta właśnie część „Avallon” była najmniej odwiedzana, dla tego tak bardzo lubiłem tu przebywać. Z dala od tego całego zgiełku i nie potrzebnych hałasów. Wielkim moim zdziwienie było kiedy to dostrzegłem na polanie Doriana. Miał ze sobą katanę, pewnie zamierzał ćwiczyć tak jak ja. Z tego co pamiętam o mało co Elli nie oblała go na egzaminie końcowym. Musiałem interweniować, co jak widać się opłaciło. Korzystając ze swoich wilkołaczych zmysłów zakradłem się w pobliże chłopaka i przypatrywałem się jego treningowi. Tak jak sądziłem nie bardzo poprawił się jego styl przez wakacje. Ciągle źle przenosił ciężar ciała, przez co jego pchnięcia traciły na mocy a ruchy na szybkości i płynności. To chyba instynkt nauczyciela kazał mi się wtrącić w trening chłopaka.
- Jak nie poprawisz postawy wyjściowej to nigdy nie opanujesz, walki kataną by Elli cię przepuściła. – Chłopak momentalnie podskoczył słysząc mój głos. Szybko zeskoczyłem z drzewa na którym się ulokowałem aby mieć lepszy widok.
- Pan profesor, co pan tu robi ?
- Panowałem to samo co ty ale widać mnie wyprzedziłeś i zająłeś miejsce. – Uśmiechnąłem się przyjaźnie do chłopak.
- To ja może lepiej pójdę nie chcę, panu przeszkadzać. – Młodzieniec szybko zaczął zbierać swoje rzeczy.
- Zostaw to i chodź tu lepiej.
- Ale . . .
- Żadnych ale chcesz się nauczyć posługiwać kataną czy nie ?
- Chcę, ale . . .
- Więc chodź tu. Pokarzę ci co robisz źle i jak możesz to poprawić. – Nie dawałem chłopakowi szans na wymiganie się od treningu, widać chyba bardziej do serca wziąłem sobie nauczycielski obowiązek.
/Dorian Frau/
Byłem wielce zdziwiony, ale wykonałem polecenie nauczyciela. Szybko wyjąłem katanę i przyjąłem postawę wyjściową.
- Nie tak, prawa noga bardziej do przodu. Teraz zablokuj ręce w łokciach. – Bez słowa starałem się wykonywać kolejna polecenia nauczyciela ale zupełnie mi nie szło . . . – Ehh nie tak to robisz, patrz. – Podszedł do mnie a ja momentalnie się spiąłem. Położył mi dłonie na ramionach.
- Rozluźnij się, nic dziwnego ze ci nie wychodzi jesteś cały spięty.
- Łatwo panu mówić profesorze, po prostu to dal mnie nietypowa sytuacja. – Broniłem się jak tylko mogłem szukając jakiejkolwiek wymówki.
- Dobra, niech ci będzie ale spróbuj się trochę chociaż rozluźnić bo nic z tego nie wyjdzie.
- Dobrze spróbuję. – Powoli z wyczuciem profesor zaczął poprawiać moją postawę i pokazywał mi jak powinienem trzymać broń oraz jak zadawać ciosy. Po pewnym czasie gdy nawykłem do jego dotyku, miałem wrażenie że zaczęło mi iść coraz lepiej. Chociaż znając siebie tylko się pocieszałem. Trening trwał jakieś 3 godziny i byłem strasznie zmęczony za to po Shirogane-sensei nie było widać by chociaż trochę stracił sił.
- Cóż widać że nie pomyliłem się co do ciebie Dorian. Masz talent tylko trzeba cię odpowiednio podszkolić i będziesz miał szansę być jednym lepszych uczniów w tej dziedzinie.
- Pociesza mnie tylko pan.
- Nie wiem co mówię. Jeszcze kilka takich treningów i Elli nie będzie miała się do czego przyczepić. – Byłem w szoku nie wiedziałem co powiedzieć profesor Shirogane miał zamiar dawać mi prywatne lekcje. To prawie jak dar z nieba.
- Naprawdę ? – Nie dowierzałem.
- Tak, to co spotkamy się tu jutro o 17:00 ?
- Oczywiście będę punktualnie. – Ucieszyłem się bardzo i szybko zebrałem swoje rzeczy. – Dziękuję profesorze i do jutra. – Rzuciłem na odchodnym i szybko pobiegłem w stronę akademika.
/Alex Shirogane/
Dorian na prawdę ma potencjał by stać się całkiem dobrym wojownikiem. W sumie nie wiem skąd mi wpadł do głowy pomysł by uczyć chłopaka. Widać Wilkołak we mnie ma swoje humorki. Zwalając winę za swoje nietypowe zachowanie na moją przypadłość. Zabrałem swoje rzeczy i udałem się nad szkolne jeziorko, chwilę jeszcze odpocząć. Spojrzałem na zegarek było chwilę po 17:00, to oznacza że razem z Dorianem ominęliśmy obiad, a nasz trening trwał z dobre 3 godziny. Znowu przyszło mi przedzierać się przez chaszcze, by dostać się na jeziorko. Pogoda była ładna więc nie mogę zbytnio narzekać. W szkolnych ogrodach było całkiem tłoczno widać uczniowie postanowili skorzystać z chwili wolności i po oddychać świeżym powietrzem. Widząc te tłumy darowałem sobie odpoczynek nad wodą i udałem się do swojego pokoju. Trzeba wypytać Warisa co się takiego ciekawego dzisiaj stało . . .
/Neko Itachi/
Razem z resztą paczki doszliśmy do wniosku że trzeba zaszaleć, no i Akira przy okazji zemści się na Wari’sie. Pan był prosty o 19:00 gdy wszyscy będą na kolacji, przypadkiem to rozpętamy wojnę na jedzenie. Wszyscy mieliśmy przebrać się w najgorsze ciuchy, przecież w najlepszych nie będziemy niszczyć. Ustaliliśmy że spotkamy się przed stołówką jakie 10 minut przed terminem kolacji. Tak by upewnić się że wszyscy wiedza co robić. Fara wraz z Naomi mają odwrócić uwagę nauczycieli kiedy to ja z Agnes i Keros’em przypadkiem to zaczniemy walczyć na jedzenie. Potem Akira Yuuki i Alkazz mają zacząć obrzucać innych tak by myśleli że to ich znajomi. Proste i wygodne, mam nadzieje tylko że wszystko się uda. No nic idę zobaczyć co robią nauczyciele. Przecież muszę zebrać nowe informacje . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz