- Jesteśmy na miejscu. Bądź grzeczna a my zostawimy was same.
- Bla, bla, bla. Wiem co mam robić. – Otworzyli przede mną drzwi i lekko wepchnęli do ciemnego pomieszczenia. Jeden ze strażników na odchodnym rzucił :
- Jak byście chciały wiedzieć to jesteście w najwyżej położonej komnacie tego pałacu więc pościel nie starczy aby zwiać :D
- TY !!! Niech cię tylko dorwę to, Ci . . . – Tuż przed nosem zamknął mi drzwi i o mało co w nie, nie wyrżnęłam. – Jesteś drugim padalcem na mojej „liście śmierci”. Zobaczysz jeszcze się z tobą policzę !!
- No, no zostawić cię na chwilę i już gadasz do ścian.
- Sellen kochana ty moja, gdzie jesteś ? – Prawię zapomniałam, że ona też jest w tym pałacu, zresztą teraz mam okazję obejrzeć sobie te jego komnatę. Była ogromna, ale pomimo ciemności dało się dostrzec kontury mebli które w niej były ustawione mianowicie : wielkie łoże, kilka regałów z książkami, jakaś duża szafa, oraz trzy duże wyjścia na balkon.
- Na balkonie ciołku, chociaż może powinnam powiedzieć tarasie. – stała oparta o barierkę i przyglądała się miastu. Stanęłam koło niej i zaczęłam przyglądać się gwiazdom.
- Sorki Sellen za całą tą sytuację . . . proszę nie gniewaj się na mnie. Jutro rano albo nawet jeszcze tej nocy stąd odejdziemy.
- Nie wierzę !! Ty naprawdę dałaś się nabrać na te jego gadkę . . . jak mu się znudzisz to cię do więzienia wsadzi.- Nie przesadzaj trochę optymizmu – szturchnęłam ją lekko. – Chodź pomożesz mi ściągnąć ten”namiot”.
- Ok, ale nie narzekaj jak coś cię zaboli
- Witam drogie panie.Lunitari tęskniłaś ?? – On się prosi o długą i bolesną śmierć.
- Chybabym w piekle sczezła gdybym miała tęsknic za takim pada . . . – Jego wymowny wzrok i szturchnięcie Sellen dało mi do zrozumienia, że powinnam się opanować. –za taką osobą jaką jesteś ty „wasza wysokość”.
- Grabisz sobie złodziejko,a jak dalej się będziesz tak zachowywać to zerwę naszą umowę. A tego raczej nie chcesz prawda ? – Cholerny szantażysta !!!
- Dobrze wiesz, że tego nie chcę panie. Czy teraz kiedy się wywiązałam z mojej części umowy puścisz nas wolno ?
- Szczerze to chcę abyś pozostała w pałacu jeszcze przez jakiś czas. Dostrzegam w tobie potencjał ich chciałbym cię komuś przedstawić. – Spojrzał na mnie i przez chwile wydawało mi się, że dostrzegłam w jego oczach błaganie.
- Po prostu powiedz mi kiedy ta osoba się zjawi, a postaram się w tedy przyjść, ale zresztą co mnie to interesuje. Nie raczej podziękuję. A teraz jeśli wasza „królewska mość” <z pełną ironią> pozwoli, my już sobie pójdziemy.
- Luni nie zapomniałaś o czymś?? – Po słowach Sellen doszło do mnie, że nie mam sztyletów.
- A no racja dzięki Sellen.- posłałam jej pełen wdzięczności uśmiech. – „Wasza wysokość” czy mogła bym wiedzieć co się stało z moją bronią ?
- Zostaniesz w pałacu to ci je oddam, proste.
- Widzisz mówiłam że tak będzie. Ja tam stąd spadam, zakończę za ciebie zadanie ale to Ty się będziesz”starszym” tłumaczyć. – Ni z tego ni z owego wyszła sobie z komnaty zostawiając mnie samą, ach ta złodziejska solidarność . . . Szybciej niż ten debil wyszłam z szoku po tym co zrobiła Sellen. Mimo iż byłyśmy przyjaciółkami,ona zawsze bardziej ceniła złodziejstwo niż przyjaźń.
- Wracając do tematu. Nie mam zamiaru zostawać w pałacu, ani minuty dłużej więc oddaj mi moją własność ina tym zakończy się nasza znajomość.
- Oddam kiedy zostaniesz w tym pałacu, inaczej ich nie odzyskasz.
- Ty cholerny szantażysto !! Mało Ci ?! Nie dość, że mnie wepchnąłeś mnie w tamten namiot, zmusiłeś do tańczenia i na dodatek mnie pocałowałeś . . . O nie moja złodziejska duma tego nie zniesie. Będziesz cierpieć okrutne męki, już ja oto zadbam. - W przypływie ogromnej złości rzuciłam się na tą „królewską kanalię”, co okazało się najgorszym moim posunięciem tego wieczoru. Nie zdołałam nawet zadać mu jednego ciosu kiedy to znalazłam się przyciśnięta przez niego do najbliższej ściany. Pierwszy raz w życiu obleciał mnie taki cykor jak w tamtym momencie. W oczach Księcia wyraźnie dostrzegłam furię i pożądanie, co bynajmniej nie wróżyło niczego dobrego . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz