niedziela, 22 lutego 2015

Noc 13 - Interesujący dzień

   Rankiem nie zgadzały się przynajmniej dwie rzeczy. Pierwsza to to że obudziłam się w nie tym miejscu co trzeba. Druga . . .JAK DO JASNEJ ANIELKI MOGŁAM DO TEGO DOPUŚCIĆ !!!!!!! W woli wyjaśnienia, mój kochany stolik przy którym tak słodko sobie zasnęłam został zastąpiony przez łóżko. Niby nic wielkiego gdyby nie fakt że nie byłam w nim sama . . . Delikatną cisze w pokoju zakłócił głośny odgłos spadającego przedmiotu, no nie do końca przedmiotu . . .
- Miło się spało ?! – Zakpiłam pochylając się nad chwile wcześniej brutalnie zrzuconym z łóżka Księciem.
- Owszem miło, tylko pobudka nie taka przyjemna.
- Należało ci się padalcu.
- Hola, nie zaczynaj znowu. Zresztą powinienem cię gorzej potraktować za to małe zdarzenie w nocy.
- Zasłużyłeś, więc nie czepiaj się. – odsunęłam się od krawędzi łóżka i siedziałam do niego tyłem . . . Mój błąd -_-’Kael usiadł za mną na łóżku obejmując ramionami w talii i przyciągając do siebie.
- Nawet nie wiesz jak to bolało. – Wyszeptał mi do ucha.
- Widać za słabo, bo nadal się nie nauczyłeś, że „masz trzymać swoje łapska z dala ode mnie” !! – Na te słowa przywaliłam mu łokciem pod żebra. Syknął z bólu ale nie zwolnił uścisku. – Puszczaj zboczeńcu !!
- Przecież nic ci jeszcze nie zrobiłem , ba nawet nie powiedziałem a ty już wyzywasz mnie od zboczeńców.
- Dla mnie i tak jesteś „zboczeńcem” więc puść mnie ! – Mimo iż przez cały ten czas starałam się wyrwać, nie wychodziło mi to jakoś. Za to ten palant bawił się bardzo dobrze.
- Przestań się tak wyrywać. Przecież nic nie robię. – Posłał mi delikatny uśmiech. – Zachowujesz się jak małe dziecko w tej chwili Lunitari.
- Kto tu jest dzieckiem ?! Na pewno nie ja, jestem dużo starsza od ciebie ! – Momentalnie ugryzłam się w język.
- Starsza ? Jakoś nie wygląda na to. – Opkręcił mnie w oku własnej osi tak że znalazłam się twarzą do niego i w dość dwuznacznej pozycji. Momentalnie spłonęłam rumieńcem. Źle ze mną . . .
- Puść mnie proszę. – Spuściłam głowę. Nie chcę na niego patrzeć.
- Co się stało z twoim duchem walki ? Czyżbym wygrał ? – Jedno wiedziałam na pewno, prowokował mnie. Pytanie tylko czemu ? Jest masochistą czy co ?
- Jeszcze chwila i ci przyłożę idioto !
- No tak lepiej, a teraz powiedz wujkowi po co ci informacje na temat moich poddanych ? – Jedną ręką załapał za moje nadgarstki,. uniemożliwiając jakikolwiek cios. Drugą natomiast podniósł moją twarz i patrzył w oczy. – Liczę na szczerą wypowiedź.
- To się przeliczyłeś, nic ci nie powiem. – Znowu dałam się podejść . . . Luni starzejesz się.
- Ehh piękna, waleczna, tajemnicza, pyskata i uparta . . . Tylko w takich słowach mogę Cię podsumować. Skoro nie chcesz mi powiedzieć po co Ci takie informacje, będę musiał przestać być miły.
- Jak dla mnie to ty nigdy nie byłeś miły. – Prychnęłam.
- Cóż jedno wiem na pewno szpiegiem nie jesteś, oni mają tendencje do przekupstwa. Złodziejką raczej też nie sama to mówiłaś.
- Nie przypominam sobie czegoś takiego. – Skleroza czy co ? Robi się niebezpiecznie dobrze że moje rzeczy są bezpieczne w siedzibie gildii. Ehh muszę coś wykombinować, stałam się zbyt pewna siebie. Jedno wiem nie może odkryć kryształu.
- Puść mnie, nic i tak ode mnie nie wyciągniesz ,siłą bądź nie wiem jakimi sposobami.
- Ehh Lunitari ciężko cię rozgryźć, puszcze cię jeśli powiesz mi jedną rzecz ?
- Zależy o co zapytasz. – Cóż mam nadzieje że to będzie coś nieznaczącego. -  Na jego usta wpełzł wredny uśmieszek.
- Masz kogoś ? – Po tych słowach o mało co nie udławiłam się własną śliną. Za to moje oczy musiały się zrobić wielkie jak spodki.
- Co . . . CO PROSZĘ ?! Co to za pytanie ? Słońce cię za mocno przygrzało czy co ? – Kael jak głupi zaczął się śmiać, a ja patrzyłam na niego i nie wiedziała co zrobić. Gdy już trochę się uspokoił, tak jakoś dziwnie zaczął patrzeć mi w oczy.
- Wiesz przyznam ci się, tak naprawdę chciałem wiedzieć jak zareagujesz na to pytanie. – przeczesał dłonią włosy, nawet nie zauważyłam kiedy mnie puścił.
- Za dużo wrażeń jak na sam początek dnia. – Mruknęłam pod nosem.
- Przyzwyczaj się, jak już wspominałem będziesz tu sypiać. – Poszedł policzek.
- Zapomnij ! – Złożyłam ręce na piersi i mierzyłam go wściekle wzrokiem. Ten tylko masował policzek kręcą za rezygnacją głową.
- Wiesz mam może mylne wrażenie, ale chyba ci się to podoba skoro dalej tak siedzisz między moimi nogami. – W pierwszej chwili nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi, mój błąd . . . Jak oparzona poderwałam się wstałam z łóżka.
- Perwert . . . – Wyszłam z komnaty na balkon przez chwilę wygrzewając się na słońcu. Nie miałam ochoty ciągnąć tej konwersacji. W czasie kiedy ja się delektowałam słońce Kael zdążył wziąć kąpiel i przebrać się.
- Idę zająć się krajem, nigdzie nie wychodź. Wrócę w porze obiadu. Niedługo przyjdzie tu jedna ze służących i się tobą zajmie.
- A co ty mnie tak informujesz ? Dobrze wiesz że nie będę się stosować do twoich poleceń.
- CO ja się z tobą mam, proszę o tylko jedno nie zawracaj na siebie niczyjej uwagi jak możesz. Nie chce skandalu.
- Spadaj już a nie ględzisz. – Odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu wredny uśmieszek. Odwrócił się i wyszedł z komnaty mrucząc coś pod nosem.

              ~~~~*~~~~*~~~~

Zanim przyszła służąca zdążyłam się ogarnąć i pościelić łoże. Mimo wszystko nie chce żadnych nie porozumień. Na moje szczęście ów służącą okazała się Alice. Mam farta do tej dziewczyny.
- Alice jak dobrze cię widzieć. Podzielisz się ze mną jakimiś ciekawymi plotkami ?
- Widzę że humor ci dopisuje Lunitari. Po zamku chodzą słuchy że zmusiłaś Lady Solaris do kapitulacji.
- Nie wspominaj mi proszę o tej gliździe. A co poza tym ?
- Cóż zastając cię w tej komnacie z rana, mogę snuć domysły że się z „Jego Wysokością” pogodziłaś.
- Nie. Ten królewski idiota szykuje sobie grób. Mam mnie zamiar tu trzymać, aby przypadkiem nie skrzywdziła Lady.
- He, he widzę że Książe się do ciebie przywiązał. – Posłała mi szeroki uśmiech. – Jakieś palny na dziś Luni ?
- W sumie tak. Zabierzesz mnie do Archiwum ? Mam prace domową do zrobienia. – Alice zaczęła się wahać.
- Wiesz nie wiem Luni, co na to „Jego Wysokość” ?
- Mam nie zwracać na siebie uwagi. – Uśmiechnęłam się do niej pokrzepiająco. – Nie martw się wszystko wezmę na siebie. Nic ci się nie stanie. Masz jakieś pilne zajęcia dzisiaj ?
- A właśnie . . . – Dziewczyna momentalnie się rozpromieniła. – Książe przydzielił mnie abym dotrzymywała ci towarzystwa, przez ten cały czas aż on nie skończy swoich spraw. – Ucieszyłam się na słowa elfki, w sumie zdążyłam ją nawet polubić.
- No to idziemy. Najpierw po coś do jedzenia a potem do archiwum. Co ty na to Alice ?
- Niezły plan. – Uśmiechnęła się i obie wyszłyśmy z komnaty. Mimo iż strażnik jak ogon się za nami ciągnął, nie było tak źle. Po wygrzebaniu jakiś pysznych smakołyków z kuchni dla trzech osób poszliśmy do archiwum. Szczerze takiego syfu w papierach to ja jeszcze nie widziałam. Pomieszczenie było ogromne i było w nim chłodno. Część półek z dokumentami była poprzewracana, większa część podłogi zagracona księgami i pergaminami. Dwa duże okna były nieźle zakurzone i chyba nigdy nie otwierane. Nie dziwie się że nikt tu nie przychodzi. No cóż do roboty pomyślałam. Zaczęłam zbierać porozrzucane pergaminy okazyjnie przyswajając informacje w nich zawarte. Razem z Alice i Krivenem bo takie imię ma strażnik, zaczęliśmy ustawiać półki. Sporo nawet udało nam się zrobić do południa. Wszystkie regały stały a na podłodze nie było już papierów i książek. Przeniesione i w miarę posegregowane znalazły się na podłużnym biurku które stało w rogu pomieszczenia. Kriven stwierdził że pójdzie i pomoże Alice przynieść jakieś przybory do sprzątania. Ja tym czasem zostałam sama ze stosem papierów i powoli zaczęłam je przeglądać. Większość nawet nie była oznaczona, za to przynajmniej miały daty. Gdy Alice i Kriven wrócili ja miałam już ogarnięte biurko i przeglądałam tomy na regałach. Większość z informacji zwartych w księgach było z przed czasów drugiej wojny z legionem i najazdem „Plagi Nieumarłych” na miasto. Niekiedy w ręce trafiły mi się dokumenty ze świeższymi informacjami. Po krótkiej przekąsce i mozolnych próbach otwarcia okien wróciliśmy do pracy. Przed obiadem mieliśmy dwa regały z głowy, jeśli można tak powiedzieć. Szczerze po tylu godzinach spędzonych w papierach miałam dość. W sumie nie tylko ja Alice i Kriven też. Darowaliśmy sobie resztę pracy i wróciliśmy do komnaty Księcia, bez Krivena ten poszedł się przebrać. Nie dziwie mu się, cała nasza trójka była pokryta kurzem i pajęczynami. Alice skoczyła do mojej wcześniejszej komnaty i wygrzebała w miarę znośną białą skunie bez żadnych zdobień, prosta i nawet elegancka. Sama też poszła się przebrać i pomóc w kuchni. Zmęczona opadłam na pościel, na szczęście miałam już trochę zebranych informacji co polepszyło mi humor. Mam tylko nadzieje że Illidan się szybko nie zjawi, bo ma jeszcze dużo roboty. 

             ~~~~*~~~~*~~~~

Nie wiem kiedy ale na chwilę przysnęłam, co okazało się niezbyt bezpieczne.
- Zmęczona całym dniem obijania się ?
- Ja ci dam obijania się. – Książe leżał koło mnie opierając głowę na łokciu i gładząc mnie po policzku. – Zapieraj łapy. – Rzuciłam siadając na pościeli.
- Coś taka nie miła, grzeczniej proszę.
- Tobie też się humor popsuł, nie czepiaj się.
- Za chwile przyjdzie służąca z posiłkiem, nie rób scen tylko.
- Spokojnie nie mam zamiaru. – Wstałam i usiadłam przy stoliku. Jakoś w tej chwili chciałam być jak najdalej od Księcia. Po nie długim czasie milczenia przyszła Alice z posiłkiem. Skłoniła się Kaelowi i postawiła tacę na stoliku przy którym siedziałam. Ukradkiem posłała mi uśmiech i wyszła z komnaty. Kisiąże podszedł i usiał koło mnie powoli zaczynając jeść podany posiłek.
- Co robiłaś, że tak cię zmogło.
- Lepiej żebyś nie wiedział.
- Cóż za dyplomatyczna wypowiedz. Co robiłaś ? – Powtórzył i intensywnie się we mnie wpatrywał.
- Sprzątałam. – Wypaliłam krótko.
- Przestaniesz się wykręcać ? Gdzie byłaś ?
- Coś taki uparty, skoro tak bardzo chcesz wiedzieć to ci powiem. Byłam w archiwum i jak już wspomniałam sprzątałam. – Najwyraźniej nie był zadowolony z takiej odpowiedzi.
- Czemu jesteś tak uparta w tej sprawie ? Po co Ci takie informacje ?
- Prac domowa. – Podsumowałam.
- Przynajmniej jakiś postęp. – Mruknął pod nosem prawie nie słyszalnie.
- Co się stało ? Z kim się pożarłeś ? Niech zgadnę Lady ?
- Nic nie będę mówić, jedz potem przejdziemy się do archiwum.
- Jak chcesz . . . – Raczej nie chciała ciągnąć rozmowy, może to i lepiej. Po zjedzonym posiłku w milczeniu udałam się za Kaelem do archiwum. Gdy otworzył drzwi stanął zdziwiony. Jak mniemam takiego widoku się nie spodziewał. Stał tak obrzucając wzrokiem pomieszczenie.
- Czynisz cuda Lunitari.
- Dziękuję, ale cud będzie jak to ogarnę. Panuje tu jeden wielki chaos wiesz ?
- Nie wiem czemu ale poprawił mi się humor. To twoja zasługa. Muszę ci jakoś podziękować. – Odwrócił się do mnie i zamknął drzwi.  Coś myślę że to podziękowanie raczej mi się nie spodoba . . .
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz