sobota, 7 lutego 2015

Nightmare - Akt III

A teraz moje drogie panie nawet sama mogę sobie przyszykować stos :D Bo gwarantuję wam że będzie wam on bardzo potrzebny :D:D:D Spokojnie ja też bym się wkurzyła gdybym przeczytała coś takiego, i to jeszcze po tym jak poprzednia część została tak perfidnie zakończona :D:D:D Aby nie było tak źle obiecuje że szczegóły już niedługo poznacie :D:D:D Ale co za dużo to nie zdrowo, mam nadzieje że mimo wszystko ta część się wam spodoba :D:D:D
A teraz część kolejna mały konkursik odnośnie tej części pierwsza jest łatwa druga już nie bardzo :D
A więc tak pytanie pierwsze :
Jak myślicie z kim rozmawiał Illidan ?
Pytanie drugie :
Co się stanie podczas obrony „Tronu Mrozu” ? (podpowiedź była przy pierwszej części Aktu II a odp. jest na końcu ^^)
I pytanie trzecie :
Co takiego Illidan planuje względem Kael’a ? (w sumie podpowiedzi macie w tej części jak i w ogólnej historii)
No nic życzę wam powodzenia, a nagroda dla tego kto trafi będzie naprawdę zaskakująca :D:D:D
A teraz czas na Akt III :D
 Nightmare – Akt III
   Czy to wszystko było tylko snem ?! Czy to co się stało miedzy mną a Illidanem w jego komnacie . . . Czy po prostu zasnąłem myśląc o Illidanie i czy mam się do nie udać ? Tyle pytań, a ja tak bardzo chciałbym znać na nie odpowiedz. Tylko jaka ma ona być ? Cóż przed poznaniem prawdy dzielą mnie tylko zamknięte oczy. Przekręciłem się na bok i nagle poczułem przeszywający ból dolnych parit ciała.
- Cholera . . . – Jęknąłem. Otworzyłem oczy i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Leżałem nagi w łóżku przykryty tylko cienką delikatną kołdrą, ale w komnacie byłem tylko ja nikogo więcej. No i tak komnata należała do Illidana. Najgorsze jest to że jak przez mgłę pamiętam wczorajszą noc, ale sądząc po tym jak mnie tyłek boli mogę dojść tylko do jednego wniosku . . . Nie, nie myśli o tym, niech zdrowy rozsądek sprawi ze na chwilę o tym zapomnę i jakoś to będzie. Po prostu nie mogę dopuścić do siebie tej wiadomości iż pozwoliłem Illidanowi na „TO”. Stękając z bólu i klnąc pod nosem doczołgałem się do łazienki. Jednak gorący prysznic czyni cuda, już mnie tyłek tak nie boli. Pytanie tylko czy było warto bo niestety nic nie pamiętam . . . Wyszedłem z łazienki i szybko się ubrałem, doszedłem do wniosku że opuszczenie tej komnaty wyjdzie mi na zdrowie. Wróciłem do siebie i zabrałem się za typową papierkową robotę. siedzenie sprawiało mi ból ale w końcu jestem mężczyzną a do tego wojownikiem więc, tak jak mnie tego nauczono starałem nie zwracać uwagi na ten ból. Po skończeniu jakże to interesującej roboty udałem się standardowo do koszar. Przyglądając się jak moi żołnierze ćwiczą sam postanowiłem się do niech przyłączyć. Przyznam szczerze że dzięki temu jakoś się uspokoiłem i byłem w stanie jaśniej spojrzeć na sytuację w jakiej się znalazłem. Przypomniałem sobie także to co mi powiedział Illidan, że za jego zachowaniem w stosunku do mnie są jakieś ukryte intencje. W sumie jak by na to nie patrzeć ma rację co do kilku rzeczy : Po pierwsze – uczucia są potężną bronią, dzięki nim można kierować postępowaniem innych osób. Ale czy o to właśnie chodziło Illidanowi względem mojej osoby ? Przecież jestem mu lojalny, więc o co mogło chodzić ? Nie ważne, będę się nad tym zastanawiać później. Skupiłem całą swoją uwagę na treningu w końcu już za kilka dni wyruszymy na „Tron Mrozu”, muszę być na to bardzo dobrze przygotowany.
Jakie było moje zdziwienie kiedy to tak pochłoną mnie trening, że nie zauważyłem jak czas płynął. Do koszar udałem się przed południem teraz jest już prawie wieczór. Zmęczony i głodny wróciłem do swoich komnat gdzie czekał na mnie już posiłek. Postanowiłem najpierw się odświeżyć. Po tym całym treningu jakoś już nie odczuwałem bólu związanego z tym co działo się ubiegłej nocy . . .
- Ehh gdybym tylko pamiętał co się stało . . . – Zrezygnowany usiadłem w fotelu i zacząłem konsumować posiłek w tedy też dostrzegłem leżącą na stole kopertę. Szybko ją otworzyłem i przewertowałem treść wiadomości :
„Kael’u jeśli to możliwe chcę Cię widzieć jeszcze dzisiaj w mojej komnacie. Najlepiej jak najszybciej, musimy omówić pewne sprawy dotyczące naszej nadchodzącej kampanii.
Illidan”
Szybko skończyłem posiłek i udałem się do komnaty Mistrza. Dzięki temu być może będę mógł się dowiedzieć co nie co o szczegółach jakie miały miejsce pod czas naszego po przedniego spotkania. Gdy zbliżałem się już do komnaty Illidana, usłyszałem dwa poniesione głosy. Rozpoznałem ten należący do Illidana. Drugi był kobiecy, ale jedno było pewne ta dziewczyna nie przebywała z na nami w Świątyni. Skradając się cicho podszedłem do uchylonych lekko drzwi komnaty Illidana, i zacząłem przysłuchiwać się rozmowie. W tej chwili kiedy tak szpiegowałem cieszyłem się że Świątynia  jest taka posępna i ponura wieczorami łatwo ukryć się w ciemnościach, a przy użyciu odpowiedniego zaklęcia jest się niewidocznym. Z tego co udało mi się wychwycić z rozmowy Illidana i tej dziewczyny, to to że nie pochwala jego metod działania.
- Ile razy mam ci to powtarzać Illidanie ?! Przestań zachowywać się jak rozpieszczony bachor !
- Uspokój się przecież te metody są skuteczne.
- Może i tak ale zobacz do czego doprowadziły twoje zabawy ?! Myślisz że on to spokojnie przełknie ?!
- Wiem że to nie będzie dla niego miłe ale już tego nie cofniesz, i dobrze ci radzę nie w trącaj się do tego. Może i jesteś mi bliska ale nie aż tak aby nie zrobić ci krzywdy.
- Teraz już zaczynasz mi grozić. Z reszta zawsze tak jest kiedy zdajesz sobie sprawę z tego że mam rację !
- Zaczynasz mnie już irytować, uważaj moja droga bo stąpasz po bardzo cienkim lodzie.
- Mówię ci zakończ to co zacząłeś puki jeszcze jest czas. On ci tego nie wybaczy, nie rozumiesz tego ?! Będzie zbyt dumny aby przyznać się do porażki i do tego jak go upokorzysz. Do cholery Illidanie on jest Księciem !!
- Zejdź mi z oczu księżniczko jeśli ci życie miłe, bo zaczynasz przeginać.
- Jak sobie chcesz Illidanie ale dam Ci dobrą radę : „Zobaczysz że kiedyś te twoje zabawy uczuciami innych doprowadzą do twojej zguby”. Módl się do Elune aby Kael nie dowiedział się o tym co planujesz przed wyprawa na „Tron Mrozu” bo inaczej może się to źle dla ciebie skończyć. – Usłyszałem jeszcze delikatny dźwięk dzwonków wietrznych, towarzyszący zaklęciu teleportacji. Zacząłem się poważnie zastanawiać, nad tym co usłyszałem. Jakoś nie mogłem przyjąć do siebie wiadomości ze Illidan by mnie zdradził. Dobra może i się mną bawił ale ta wzmianka o upokorzeniu . . .
- Cholerna smarkula, jak zawsze pojawia się w najmniej odpowiednim momencie i pomyśleć że będę ją jeszcze potrzebować no i że jest gwiazdą. Kiedyś się z nią policzę . . . Odczekałem jeszcze kilka minut i zapukałem do drzwi. Delikatnie pchnąłem drzwi wchodząc do środka. Illidan stał na środku komnaty a na około niego leżało sporo potłuczonego szkła.
- Chciałeś mnie widzieć Mistrzu . . . Co tu się stało ? – Postanowiłem udawać że nie słyszałem tej rozmowy i jak na razie dobrze mi szło. Illidan odwrócił się w moją stronę.
- Dobrze cię widzieć Kaelu, a to – Wskazał na szkło. – Nic takiego miałem gościa ale już sobie poszedł.
- Aha, w liście wspomniałeś że chcesz porozmawiać na temat naszej kampanni ? Coś się zmieniło w naszych planach ?
- Można tak powiedzieć, Wiem ze mieliśmy wyruszyć pod koniec tygodnia ale to się zmieniło, dostałem wieści że Arthas nowy czempion „Plagi” Wywalczył sobie dominacje pośród „Nieumarłych” legionów i przyspieszył swoje plany. Jutro przed południe otworzę portal do Azeroth’u, od razu znajdziemy się na kontynencie „Northrend” Ale do „Korony Mrozu” będziemy musieli się sami przedostać. Z zebranych przez nas informacji do otwarcia korony potrzeba jest przejąć cztery obeliski i sprawować nad nimi kontrolę przez około 30 minut. Musimy przejąc trzy z nich i je zabezpieczyć zanim zjawi się Arthas ze swoim wojskiem.
- Tak jest Mistrzu, niezwłocznie pójdę powiadomić moich ludzi aby byli gotowi na czas.
- Zaczekaj Kael’u kilka godzin zwłoki im nie zaszkodzi. – Illidan zaczął się do mnie zbliżać, a na jego twarzy widniał uwodzicielski uśmiech. No nie znowu to samo ?
- Mistrzu, proszę . . . – Mój i tak słaby sprzeciw został przerwany pocałunkiem.
- Chciałeś mi chyba coś powiedzieć Kael’u ?
- Mistrzu ja wiem że to co się wczoraj stało . . . nie wiem jak to ująć ale nie jestem gotowy na powtórkę.
- Trochę mnie to dziwi, wczoraj tak ładnie jęczałeś pode mną. Zresztą biorąc pod uwagę że na jednym razie się nie skończyło. Dziwie się tobie że teraz tak się przed tym bronisz. jak by nie było dwa następne razy sam chciałeś. (to było silniejsze ode mnie musiałam tak napisać ^^) – Po tym co usłyszałem monetalnie zrobiłem się czerwony na twarzy a w mich oczach na pewno był dostrzegalny szok. Szybko ukryłem twarz wtulając się w Illidana. Musiałem grać, nie mogłem przecież powiedzieć Illidanowi ze niczego nie pamiętam.
- Wiem Mistrzu ale rano ledwo byłem w stanie wstać z łóżka. A nawet teraz jeszcze mam problemy z siedzeniem.
- No może masz rację , trochę przesadziliśmy jak na twój pierwszy raz. Wiesz gdybyś mnie tak ładnie nie prosił o jeszcze to na jednym by się skończyło. – Byłem cały czerwony na twarzy,a  jeśli to możliwe to nawet bardziej niż moja szata. Illidan chwycił mnie za brodę tak by patrzył na jego twarz. Po czym mnie pocałował, nie opierałem się teraz to nawet nie miało większego sensu. Zwłaszcza po otrzymaniu takiej wiadomości. Całowaliśmy się długo namiętnie i głęboko. To było zupełnie inne doświadczenie niż wczoraj kiedy to nie byłem wstanie ogarnąć otaczającego mnie świata. Może to dlatego ze wiedziałem teraz więcej niż powinienem ? Czy może już nie miałem zamiaru się opierać i nie miał bym nic przeciwko temu aby to jednak zrobić ponownie ? W pewnym monecie Illidan przerwał nasz pocałunek.
- Mimo iż nie chcę przerywać ale jeśli teraz nie przestaniemy skończy się tym że raczej jutro rano nie będziesz w stanie w ogóle wstać z łóżka. – Po tych słowach nie znacznie się ode mnie odsunął. – Lepiej już idź bo jeszcze chwila i się nie powstrzymam. Lepszej zachęty nie potrzebowałem, skłoniłem się lekko i życzyłem mu dobrej nocy po czym jak najszybciej opuściłem komnatę. Udałem się do koszarów i przekazałem i najnowsze wieści o rozkazy. Wracając do swojej komnaty zastanawiałem się co teraz mam zarobić, co planuje względem mnie Illidan ? No i co ważniejsze kim była ta dziewczyna ? Pełen wątpliwości i niezbyt dobrych myśli udałem się na spoczynek, w końcu przede wszystkim jestem wojownikiem a jutro czeka nas bitwa.
~~~~*~~~~*~~~~*~~~~
Następnego dania, przedpołudnie. Wojska dowodzone przez Lady Vajsh, Lorda Illidan i Księcia Kael’a. Przemierzając portal udają się na mroźne odstępy gdzie czeka ich ciężka bitwa. Przeprawa pod koronę mrozu była trudna i ciężka, wprawdzie arami doznała pewnych strat ale mimo wszystko wszyscy mieli nadzieje że i tak będą mieć przewagę nad wrogiem. Gdy Artas wraz ze swoją Plaga dotarli do obelisków Illidanowi i jego ludziom udało się już obstawić dwa z czterech obelisków potrzebnych do zdjęcia zaklęcia z bramy prowadzącej do komnaty w której znajdował się „Tron Mrozu”. W tym momencie Illidan popełnił wielki błąd sądząc że ta przewaga dam mu zwycięstwo w walce a Arthasem. Pycha ta sprawiła że wojska Arthasa zmusiły siły Illidana do wycofania się i oddania obelisków. Wtedy to Illidan chwytając się ostatniej deski ratunku postanowił za wszelką cenę nie pozwolić Arthasowi na dotarcie do „Tronu Mrozu”.

~~~~*~~~~*~~~~*~~~~

- To już koniec Arthasie alej nie uda ci się dostać, w tym miejscu przed bramą prowadzącą do tronu pozbawię cię życia !
- To się jeszcze okaże Illidanie ! – Walka trwał długo, obaj wojownicy byli potężni i dobrze przygotowani. Niestety ale to Arthas miał przewagę, będąc tak blisko „Tronu Mrozu” w którym był zaklęty duch Króla Lisch’a, dodawał mu mocy. Illidan wykorzystując ostatki swoich sił zadął nie celny cios. Fakt ten wykorzystał Arthas przebijając go swym runicznym ostrzem. „Plaga Nieumarłych” odniosła zwycięstwo. Illidan padł na zaśnieżoną ziemię bez przytomności.

Bez swych obrońców już niedługo Azeroth zostanie zniszczony . . .
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz