- Mamusia zawsze mówiła że najlepiej to przespać się z tym problemem, a sam się rozwiąże. A więc tak, co jest moim problemem ? Zachowanie Illidana. Czyli sprowadzając to do najprostszej postaci, sam Lord Illidan jest moim problemem . . .Idąc dalej za radą mamusi . . . Dobra to był zły pomysł -_- … – Bijąc się z myślami dalej siedziałem w komnacie Illidana, nim doszło do mnie co powinienem zrobić. Czas płyną nieubłaganie. Ciekawe ile czasu tak siedziałem zastanawiając się nad . . . Właśnie nawet nie wiem jak to nazwać.
- Już wiem to wszystko wina tego zapchlonego futrzaka ! Niech no ja go tylko dorwę. – Powili wstałem z łóżka, dopiero teraz spostrzegłem mały fakt . . . w sumie nie taki mały. Mianowicie nie miałem na sobie większej części mojej garderoby. Wyjaśnijmy to racjonalnie.
- Zemdlałem podczas rozmowy z Mistrzem, następnie ocknąłem się w jego komnacie i w jego obecności.Potem stało się co się stało, czyli to musiał zrobić Illidan . . . Za dużo myślę. O tak za DUŻO. – Starając się przestać myśleć o tym co się wydarzyło między mną a Illidanem jakoś udało mi się ubrać. Po czym udałem się do medyków, w końcu muszę się dowiedzieć co się ze mną dzieje. Co i tak nie zmieni faktu że zanim doszedłem do wierzy kapłanów minęło sporo czasu który na moje nieszczęście zapełniały myśli. Owe myśli nie były by wcale takie uporczywe i nie chciane gdyby nie fakt że sprowadzały się do wydarzeń które, nie powinny w ogóle mieć miejsca w rzeczywistości . . . Tak to dobra myśl i powinienem się jej trzymać w końcu Illidan nigdy by się mną w taki sposób nie interesował. Z tego co wiem to chyba ma już jakąś elfkę na oku. Podobno kiedy ma tylko okazje myśli o niej. Hmm ciekawe kto to może być . . .
- Kisiąże w czym możemy pomóc ?
- Hę . . . Co ? – Musiałem chyba wyglądać w tej chwili jak debil. Tak przynajmniej wnioskowałem po minach kapłanów. Nawet nie wiem kiedy doszedłem do ich wieży.
- A tak przepraszam zamyśliłem się. Chcę byście obejrzeli moją ranę, załatwiło mnie tak jedno z tutejszych stworzeń.
- Wedle życzenia „wasza wysokość”. – Po chwili dwóch kapłanów już zajmowało się moja, ciągle krwawiącą ręką. Nie wyglądali na zadowolonych, mam nadzieje że większych problemów nie będzie. Zaleczą to cholerstwo i będziemy mogli udać się na wyprawę przeciwko „Pladze”. Po godzinie i użyciu kilkunastu zaklęć leczących krwawienie w końcu ustało.
- Panie obawiamy się że ów stworzenie, mogło posiadać jakiś specyficzny jad. Rana już nie będzie krwawić, ale powinieneś panie na razie na siebie uważać. Nie wiemy co może się wydarzyć i jakie będą tego skutki.
- Wystarczy mi to że rana już nie krwawi, resztą zajmę się sam.
- Ale Książe to może . . .
- Nie ważne, mam zamiar wyruszyć z Lordem Illidanem na „Tron Mrozu”, tak jak to było ustalone.- nie słuchając co dalej mają mi do powiedzenia, udałem się w stronę koszarów. Muszę upewnić się że moi wojownicy są w formie i gotowi do walki. Po spędzeniu kilku godzin na inspekcji wróciłem w końcu do głównej części świątyni. Zastanawiało mnie to jak szybko wszyscy przyzwyczailiśmy się do życia tutaj, i to w takiej harmonii. Tyle różnych ras pod jednym dachem w tym trzy które mają wspólne korzenie.Nagi które niegdyś były nocnymi elfami, teraz żądzą wodnym królestwem poprzez czar jaki na nich rzucono. Wysokie Elfy które służyły kiedyś samej królowej Ashara*. Gdy ta zdradziła odeszliśmy od naszych nocnych braci, i zaczęliśmy współpracować z ludźmi. Po zniszczeniu „Silvermoon”przez Nieumarłych, na cześć poległych okrzyknęliśmy się „Krwawymi Elfami”. No i w końcu same Nocne elfy które przytaszczyła tu Maiev Shadowsong, w celu zgładzenia Lorda Illidana. Ciekawe jakim cudem nam się to udało ?! Żyjemy tu tak spokojnie.
- Nad czym tak dumasz Kael’u, że tak się dajesz podejść ? – Momentalnie podskoczyłem kiedy usłyszałem pytanie Illidana.
- Przepraszam Lordzie Illidanie, zastanawiałem się nad tym co sprawiło że wszyscy dogadujemy się tak dobrze między sobą.
- Co masz na myśli ?
- No bo nie tylko Nagi ale także moi ludzie „Krwawe Elfy”, Mamy wspólna historię ale bardzo odmienne podejście do niej.
- To tylko chwilowy spokój mój uczniu. Prędzej czy później zaczną się spore problemy, ale teraz chodź pomożesz mi rozwiązać pewną sprawę.
- Oczywiście Mistrzu Illidanie, jak sobie życzysz. – Nie wiem czemu ale mam względem tego jakieś złe przeczucia, chyba popadam w paranoję . . .
*Ashara – Nie spolszczałam jej imienia, bo brzmiało by trochę głupio.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz