niedziela, 22 lutego 2015

Noc 17 - Zabiję za takie zabawy

   Razem z Alice i Krivenem zakamuflowałam się na ten tydzień w Archiwum porządkując je i przyswajając kolejne informacje o „Krwawych Elfach”. Niby nie miałam widzieć się z Kaelem przez ten tydzień, ale ten wpadał na chwilkę patrząc jak sobie radzimy i zawsze pytając jak się czuje. Po tym długim i nużącym tygodniu jaki spędziłam w archiwum, miałam już zebrane najważniejsze informacje. Raport był gotowy, więc mogłam spokojnie wrócić do mistrza i zdać relacje. Nie sądziłam że jednak nie będzie mi dane wrócić do „Black Temple” w Outland’ach.

Z zamyślenia wyrwał mnie głośny gwar który dochodził z zewnątrz. Przed pałacem zgromadził się tłum, aby kogoś powitać. Razem z Alice udałam się do swojej komnaty, natomiast Kriven poszedł zebrać informacje o tym co wywołało tak wielkie poruszenie w śród poddanych Księcia. Zdenerwowana krążyłam po komnacie, nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca. Alice siedziała spokojnie na łóżku przyglądając mi się zmartwionym wzrokiem.
- Luni uspokój się, być może to nasz „wybawca” w końcu się zjawił tak jak zapowiadał Książe.
- Wiesz Alice sama się sobie dziwie, że jestem tak nie spokojna. Niby nie powinnam się tym przejmować, ale jakoś ogarnia mnie nie pokój. Zobaczysz czuje że stanie się coś niedobrego.
- Mam nadzieję, że się mylisz Luni.
- Ja też chcę w to wierzyć . . .

                           ~~~~*~~~~*~~~~
                     Wieczór tego samego dnia
                           ~~~~*~~~~*~~~~

Alice opuściła mnie nie długo przed południem. Kriven przyszedł po nią twierdząc że jest potrzeba w kuchni, a gdy spytałam czego się dowiedział. Spojrzał na mnie przepraszająco twierdząc że Książe kazał mu milczeć. I tak oto do wieczora siedziałam sama w komnacie denerwując się. Tuż po zachodzie słońca przyszła do mnie Alice. Nawet nie zauważyłam kiedy dziewczyna weszła do komnaty, tak byłam pogrążona w myślach i próbie zidentyfikowania niezwykle wyczuwalnej dla mnie aury która roznosiła się po pałacu. Wiedziała jedno już gdzieś i to nie raz czułam tą aurę tylko nie mogłam sobie przypomnieć gdzie. Nagle poczułam na swoim ramieniu dłoń elfki. Spojrzałam na nią pytająco.
- Lunitari coś się stało ? Już od jakiegoś czasu cię wołałam, ale ty nie reagowałaś.
- Przepraszam Alice zamyśliłam się. Coś się stało ?
- W sumie tak. Książe chce abyś przyszła do sali tronowej. Prosił bym pomogła Ci się przebrać.
- Dobrze. Wiesz może dlaczego było takie poruszenie rankiem ?
- Wiem ale nie mogę powiedzieć muszę zrobić cię na bóstwo i to szybko.
- Alice . . . – Zajęczałam. – Proszę . . .
- Nie i koniec. Sama się niedługo dowiesz. A teraz nie siedź tak trzeba Ci jakąś suknie znaleźć. Chociaż może to być problem biorąc pod uwagę skrzydła.
- Nie ma żadnego problemu. – Uśmiechnęłam się do elfki, ta jednak patrzyła na mnie jakoś nie przekonana. Zamknęłam oczy i skupiłam się na ciszy jako panowała wokół mnie. Po chwili udało mi się złożyć skrzydła. Nigdy nie widziałam jak inny anioł składa skrzydła, więc dziwiła mnie mina Alice kiedy otworzyłam oczy.
- No co ?
- To było takie niezwykłe . . . Wybacz rozmarzyłam się. – Elfka posłała mi delikatny uśmiech. – Hmm . . . w co by cię tu ubrać ?
- Ja wiem co chcę nałożyć i nie zmienię zdania, za dużo tych „namiotów” w tej szafie. Podasz mi tą czerwoną suknię z rozcięciem na nodze ?
- Ta ? – Alice pokazała mi sukienkę którą wyciągnęła z szafy.
- Nie ta . . . Ehh daj ja poszukam. – Zabrałam od rozbawionej elfki zła sukienkę i na bezczelnego wrzuciłam z powrotem do szafy. Sporo czasu zajęło mi odnalezienie tej właściwej. Piękna czerwona sukienka która została uprana po wydarzeniach jakie miały miejsce po spotkaniu z Lady Solaris. (Wiecie o jaką mi chodzi suknię więc nie będę się rozpisywać w jej wyglądzie :D:D:D) Po wygrzebaniu jej z szafy natychmiast się przebrałam.
- Wyglądasz prześlicznie. Teraz jeszcze  zostały tylko twoje włosy no i obuwie.
- Butów nie nałożę, nie patrz tak na mnie nie nałożę ich. – W chwili kiedy wypowiedziałam te słowa Alice z delikatnej grzecznej elfki zmieniła się, w groźną niebezpieczną elfkę. Starałam się zachować powagę ale kiedy Alice do mnie podeszła z moich ust wyrwał się niekontrolowany nerwowy śmiech.
- Chcesz się ze mną kłócić w tej kwestii Lunitari ? – Posłała mi wymowne spojrzenie i czekała cierpliwie na odpowiedz. Przełknęłam ślinę i pokręciłam przecząco głową. Ta się uśmiechnęła i podała mi złote pantofle.
- Więc nakładaj. – Tylko przytaknęłam, przeraził mnie fakt jak ta słodka i niewinna elfka może zmienić się w krwiożerczą bestię w ciągu zaledwie kilku sekund. Kiedy miałam już pantofle na nogach Alice odwróciła się do mnie ze szczotką do włosów w ręku i pięknym słodkim uśmiechem na ustach.
- Siadaj Luni na łóżku a ja ci zrobię piękną fryzurę ^^. – Jej ton głosu był teraz delikatny i słodki jak kiedyś, ale nigdy nie zapomnę tego widoku jak zmieniła się w bestie. Jestem pewna że za oknem pociemniało i było widać błyskawicę za jej plecami jak do mnie podchodziła. Grzecznie usiadłam na pościeli.
- Alice a mogłabyś zostawić mi rozpuszczone włosy ?? Czuła bym się bardziej komfortowo.
- No niech Ci będzie ale we włosy włożę ci delikatny złoty diadem który będzie się ze wszystkim idealnie komponował.
- Okej ile mamy jeszcze czasu zanim mam się stawić w sali tronowej ?
- Mało, a pracy dużo :D Teraz się nie ruszaj i mi zaufaj.
- Ufam ci Alice. – Posłałam elfce szeroki uśmiech i poddałam się jej zabiegom. Nie minęło 10 minut, a Alice skończyła zajmowanie się moim wyglądem. Nie pozwoliła mi nawet przejrzeć się w lustrze tylko od razu wypchnęła mnie przed komnatę i oddała pod opiekę brata. Wzięłam Kriven pod ramię i szłam kierowana przez niego do sali tronowej.
- Spokojnie nic ci nie będzie. W sali zostali już tylko Książe i jego wyczekiwany gość. Czekają na spotkanie z tobą.
- Ty mi karzesz się uspokoić, a ja mam wejść do paszczy lawa kompletni nie przygotowana na to co mnie tam czeka. To nie sprawiedliwe. – Ścisnęłam trochę mocniej ramię Krivena, a moje serce przepełniał niepokój. Do tego ta paskudnie dobrze znana mi aura roznosząca się po całym pałacu.
- Jesteśmy na miejscu, nie ma się czego bać. – Posłał mi pokrzepiający uśmiech kiedy ja jak sparaliżowana stałam przed wielkim i wrotami prowadzącymi do sali tronowej. Odetchnęłam głęboko i weszłam do sali bezczelnie popychając wrota, które otworzyły się z hukiem. Podeszłam do piedestału z opuszczoną głową wolałam odwlec jak najdłużej spotkanie z tajemniczym gościem no i z Kael’em. Jakoś tak za bardzo się do siebie zbliżyliśmy przez ten incydent ze skrzydłami, zaczęłam dostrzegać że częściej zawracam się do niego na ty a w myślach nazywam go po imieniu. Lekko potrząsnęłam głową i podniosłam wzrok. Szczerze to wmurowało mnie w posadzkę. Zastanawiałam się czy odgrywać szopkę czy od razu zacząć się drzeć. Moim oczom ukazały się jakże dobrze znane mi osoby : Kael dumnie siedzący na swym tronie a obok niego w równie wykwintnym fotelu znajdował się nikt inna jak Illidan. Pytanie teraz którego zaszlachtuje najpierw ? Illidana za to że nie powiedział mi o swoim związku z Kael’em <bez podtekstów moje drogie panie>. Czy tego drugiego za trzymanie tego w tajemnicy ?? W czasie kiedy ja się zmagałam ze swoim małym problemem, Kael podszedł do mnie i objął ramieniem.
- Mistrzu pozwól że ci przedstawię Lunitari. Może dziewczyna wydaje się nie pozorna ale posiada dużą wiedzę i moc.
- Kael – Syknęłam, odwracając głowę w jego stronę. – Zabierz tą rękę inaczej ci ją złamię. – Książe spojrzał na mnie, nie bardzo rozumnym spojrzeniem ale uczynił to o co „poprosiłam”.
- Lunitari . . .
- Milcz ! . . . A ty – wskazałam palcem na Illidana którego cała ta sytuacja najwyraźniej bawiła i to bardzo. – Nawet nie próbuj nic mówić, bo w tej chwili zastanawiam się którego pierwszego mam zamiar odesłać z tego świata.
- Co się tak złościsz ?? Przecież nic takiego nie zrobiłem. – Posłał mi piękny kpiący uśmieszek.
- Przestań sobie ze mnie żarty stroić Illidanie Stormrage !! – Illidan podniósł się ze swojego miejsca i podszedł dość blisko mnie. Górował na de mną wzrostem, cóż innego można było się oczekiwać po pół-demonie, pół-elfie.
- Moja droga siostrzyczko, aż tak bardzo jesteś na mnie zła za ten mały wybryk ?
- Zaraz czy ja dobrze usłyszałem ? „Siostrzyczko” ??
- Dobrze słyszałeś mój uczniu. Lunitari Windwalker jest moją „siostrą krwi”, i od czasu do czasu lubię wykręcać jej mały numer.
- Mały ?! Czy ciebie już kompletnie porypało ?! Mam już dość tych twoich dziwnych zabaw na poprawę humoru Illidanie.
- Wiesz moja droga że mimo iż żywię do ciebie ciepłe uczucia na za dużo nie możesz sobie pozwalać, a darcie się na mnie nie poprawi twojej obecnej sytuacji.
- A spadaj !! – W momencie kiedy chciał się obrócić dostrzegłam kontem oka jak Kael stara się mnie chwycić. Umiejętnie wywinęłam się od tej próby. Spojrzałam w jego stronę i wściekle rzuciłam.
- Ty też !!  Nie chcę was obu widzieć do puki się jakoś nie uspokoję.
- Nie zważając na cichy protest Kael’a, ani na ciskające we mnie gromy z oczu Illidana wyszłam z sali tronowej. Przed salą zastałam oszołomionego Krivena.
- Luni . . .  – Przerwał widząc mój wściekły wzrok. – Zaprowadzę cię do ogrodu co ty na to ?
- Dziękuję. – Uśmiechnęłam się do elfa i poszłam za nim w wyznaczone miejsce.

                ~~~~~*~~~~*~~~~

Gdy znaleźliśmy się na tarasie przed ogrodem, w końcu się odezwałam.
- Przepraszam za swoje zachowanie Kriven, ale obaj tak mnie wnerwili że gotowa jestem rozwalić cały pałac.
- Nie masz za co przepraszać Lunitari, który pierwszy będzie mógł do ciebie podejść i go nie skrzywdzisz ? – Zrobił krótką wymowną pałzę, i dokończył zadnie. – Zbyt mocno. – Uśmiechnęłam się i zaczęłam cichutko chichotać.
- Wiesz chyba będzie to Illidan, nad Księciem lubię się znęcać ^^.
- Miłego odpoczynku Lunitari, idę powiadomić Alice i Księcia gdzie mogą Cię znaleźć.
- Dziękuję jeszcze raz. – Uśmiechnęłam się i zeszłam do ogrodu. Usiadłam pod jednym z drzew i zaczęłam rozmyślać nad cała sytuacją, poniekąd od mnie należy teraz ruch. Skoro Illidan chce się bawić moim i Kael’a kosztem, to ta zabawa mu się nie spodoba. Z zamkniętymi oczami obmyślałam plan działania na najbliższe kilka dni.
 
A teraz mała niespodzianka :D:D:D Luni postanowiła podzielić się z wami pewną wiadomością xDxDxD O to co YAOI ze mną zrobiło :D:D:D
    
A na deserek sygna jednej z osób z „kreskówki.fani.pl” <mam nadzieje że mnie za to nie zabije xD>
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz