Siedzę sobie spokojnie w wybranym przeze mnie krześle. W prawdzie tylko jedno było dostępne ale szczegóły na bok. On jest jednak walnięty i przewrażliwiony . . . Na ELUNE kto wymyślił tak duuułgi stół ?? -_-’ Nic dodać nic ująć. Mój strach znikną, a zastąpiło go zdziwienie połączone z rozbawieniem. Dobra wiem co stało się poprzedniego dnia/nocy. Ale takie „coś” to przesada. Wielki stół na przynajmniej 20 osób, dwa krzesła ustawione po obu końcach stołu i tylko dwie osoby w komnacie . . . Pojmuję kwestję środków ostrożności ale to zbyt wiele nawet jak na mnie xDxD. Jeśli mam być poważna podczas tej rozmowy to będzie to praktycznie nie możliwe. Nawet nie mogę połknąć jedzenia, a trochę czasu już nie jadłam.
- Wybacz Książe że przerywam ten jakże niezwykle interesujący posiłek, ale już dłużej nie wytrzymam . . . – za chwilę wybuchnę śmiechem, to jednak zbyt wiele.
- Co masz na myśli . . .- Nie wytrzymałam zaczęłam się śmiać jak głupia, a sposób w jaki on na mnie patrzył potęgował chęć śmiechu jeszcze bardziej. Po jakiś 10 minutach i tym jak z krzesła zsunęłam się na podłogę, zaczął nerwowo uderzać palcami o blat stołu. W sumie ten czerwony puchaty dywan jest wygodny :D
- Uspokoisz się już ? Mieliśmy przecież porozmawiać.
- Wybacz, ale to mnie przerosło . . . – Nie mogłam się uspokoić jeszcze przez jakiś czas, ale powiem jedno w życiu mi się tak śmiać nie chciało jak w tedy. Gdy w końcu wróciłam na krzesło, powiedźmy trochę spokojna, udało mi się jakoś dokończyć posiłek, chichocząc cichutko i dostrzegalnie. Zabrano zastawę i zostaliśmy sami z gigantycznym stołem, mimo iż już byłam w jego komnacie za dnia teraz wydawała się jakaś inna, nie podobna do tej którą zapamiętałam. Hmm . . . ciekawe.
- Spokojna ? Nie będziesz się już śmiać ? A tak na marginesie dlaczego się śmiałaś Lunitari ?
- Cóż ciągle mi wesoło ale postaram się nie śmiać. A przyczyna mojego rozbawienia stoi przed tobą. – Z niezwykle szerokim uśmiechem i nie pohamowanymi ruchami mięśni twarzy i brzucha starłam się nie śmiać. Staliśmy tak po obu końcach stołu a on spoglądał to na mnie to na stół i chyba nic nie rozumiał . . . Facet ^^
- Nie rozumiem. To tylko stół.
- Dobra, stół ale „Wasza Wysokość” on jest na 20 osób a nas jest tylko dwoje. Wiem co znaczą środki ostrożności ale to . . .- wskazałam na mebel -. . . to jest przesada. – Książe popatrzył na mnie jeszcze raz i z powrotem na stół, zaśmiał się cicho.
- Chyba masz rację Lunitari, przesadziłem.
- Jak miło. Wracając do tematu mogę odzyskać moje sztylety i wrócić do pracy, zanim umrę ze śmiechu ?
- Wiesz już jak bardzo chcę abyś tu pozostała, tylko do czasu, aż zjawi się mój gość, by Cię mu przedstawić.
- Wybacz „wasza wysokość” ale nie mogę tu zostać mam zadanie do wykonania oraz gildię na karku, a do tego bardzo mało czasu. – Podszedł do mnie, złapał za ramiona i odwrócił twarzą do siebie, znaleźliśmy się zaledwie na odległość jego ramion. Dopiero teraz zauważyłam, że mimo wszystko jest przystojny. Jego zielone oczy świdrowały mnie na wylot. Mimo iż mam buty na obcasie jest ode mnie wyższy tak o pół głowy, a Jego jasno blond włosy puszczone swobodnie wydawały się być dłuższe od moich własnych, moje sięgały za tyłek.
- Zrozum, chcę abyś tu pozostała. Na ten czas możesz przebywać w pałacu korzystać z jego wygód, ale nie kraść. Do czasu aż zjawi się mój mistrz. Tylko o tyle proszę. – Ten jego błagalny wzrok, jak u małego kociaka, no i lekkie załamanie w głosie . . . Ehh jeszcze chwila i nie wytrzymam. Zepchnęłam jego ręce ze swoich ramion.
- Wybacz mi ale nie. Nie mogę zdradzić prawdziwych powodów dla których opuszczam pałac. – Spuścił na chwilę głowę, ehh małe dziecko taki potulny ^^.
- Jeśli tego będziesz wymagać zacznę błagać byś spełniła moją prośbę.- I nie ustępliwy, podniósł wzrok, oczka mu się lekko zaszkliły. Hmm . . .Dlaczego On się tak upiera ??
- Czemu tak bardzo nalegasz na to bym pozostała w pałacu ? Jestem przecież tylko zwykłą złodziejką, na dodatek nie za dobrze wychowaną i pyskatą dziewczyną która nie uznaje tytułów. Więc nie pojmuję. – Coś jest nie tak, władca nie powinien się tak ośmieszać. Wychodzi na to że jest słaby co za tym idzie nie, nadaje się do roli jaką mu przypisano.
- Nie jesteś zwykłą dziewczyną, każdy ślepy by to zauważył. Bawisz się w bycie złodziejką, może i jesteś pyskata ale umiesz się zachować kiedy sytuacja tego wymaga. Z tym się nikt nie rodzi tylko nabywa, jestem pewien że pochodzisz ze szlacheckiego rodu. Z resztą musisz mieć spore wykształcenie, wnioskuje to z twojego sposobu wypowiedzi. Wydajesz się osobą godną uwagi i musisz mieć coś w sobie skoro najlepsza z gildii złodziejskich w kraju cię przyjęła. – Jjj . . . to już przesada, cofam co myślałam wcześniej. Ten jego zmysł obserwacji, oraz obeznanie w sprawach kraju w którym rzadko przebywa są powalające. Nie dziwie się, że Lord chce mieć ten raport na jego temat. Jeśli każdy „Krwawy elf” jest taki to nie dziwie się Mistrzowi, ale do nocnych elfów im daleko. Musze to dobrze rozegrać, usiadłam na blacie stołu i wpatrywałam się w przestrzeń przede mną. Westchnęłam, zaczęłam mówić.
- Książę . . . Jestem pod wrażeniem twojego zmysłu obserwacji. W końcu przebywaliśmy w swoim towarzystwie zaledwie kilka godzin. Pozostanę w pałacu tylko pod jednym warunkiem. – Jeśli mu zależy tylko na moim tyłku zgodzi się bez zastanowienia nie słuchając wcześniej co mam do powiedzenia, chyba że będzie na tyle ostrożny i jednak zapyta. Spojrzał na mnie w taki sposób jakby chciał poznać moje myśli, wielu przed nim próbowało, ale nikomu się to nie udało.
- Nie wiem jaki jest twój prawdziwy cel, równie dobrze możesz być szpiegiem, jesteś w końcu „Nocnym Elfem” nie mylę się prawda ? – Na te słowa aż podskoczyłam, jak mógł to wiedzieć te tony pudru jakie nałożyłam i czar jaki wykorzystałam zmyliły by każdego !! Wyglądam przecież jak każdy „Krwawy Elf”.
- Eee . . . Jakim cudem ?! – Uśmiechnął się lekko.
- Jestem przecież „Magiem krwi” umiem rozpoznać rodzaje zaklęć jakie są użyte, a ty jesteś elfem. Więc wiele się męczyć z wyglądem nie musiałaś, inaczej inne zaklęcia poza sprawieniem naturalnego wyglądu były by użyte. Więc jaki jest twój warunek ? – Nie spodziewałam się tego, Lord ostrzegał mnie przed jego mocą ale sądziłam że jest jak każdy mag. Trzeba było uważniej słuchać mistrza . . .
- Ehh nie doceniłam Cię to się więcej nie powtórzy. – Przeniosłam wzrok na Kael’a.
- Mój warunek to dostęp do królewskiej biblioteki i archiwum, chcę się czegoś dowiedzieć o twoim narodzie Książę. I jeśli Cię to uspokoi to nie jestem szpiegiem. Co do bycia „Nocnym elfem” tu bym się spierała, one mają dużo ciemniejszą i bardziej fioletową skórę niż moja.
- Hmm . . . Podszywasz się pod złodziejkę, mimo iż należysz do wyższych sfer. Teraz masz zamiar dowiedzieć się czegoś o „krwawych elfach”. Sam nie wiem czy Ci Lunitari zaufać. Jaki jest twój cel ?
- Mówiłam nie mogę go podać. Decyzja należy do ciebie Książe Kael’Thas’ie. Tylko do ciebie. – Jestem w szoku mimo wszystko w jakimś tam stopniu odgadł moje myśli no i coś mi dalej nie pasuje w tym otoczeniu, ta komnata wyglądała inaczej jestem tego pewna. Zaczęłam się lekko wiercić.
- Coś się stało ? Zachowujesz się jakoś dziwnie. Książe znacznie zmniejszył i tak już niewielki dystans nas dzielący.
- Odejdź ! Nie zbliżaj się do mnie !! Przyznaj się jakie zaklęcie na mnie rzuciłeś ?! – Odskoczyłam momentalnie od „jego wysokości”, znajdując się po drugiej stronie stołu i odsuwając się na jakieś 2 metry od mojego rozmówcy.
- Bystra jesteś. Sądziłem, że nie zauważysz tego do momentu aż nie będzie za późno. – Ton jego głosu momentalnie się zmienił, stał się oschły i pełen wyższości.
- Nie jestem idiotką, za jaką mnie miałeś. – Zamknęłam na chwile oczy w celu skupienia się na przełamaniu nie znanego mi zaklęcia.
- Nie wysilaj się nie możesz korzystać z magii, dopóki ja tego chcę. Wraz z posiłkiem do twojego organizmu dostała się mikstura która zablokowała twoje zdolności i z potęgowała zaklęcie nałożone na ciebie.
- TY !! – Wysyczałam przez zęby. Dałam się podejść. – Myślisz że tak łatwo coś ode mnie wyciągniesz i się do mnie dobierzesz ?! Daruj sobie, dzieckiem nie jestem !!
- Powiesz mi co chcę wiedzieć, a może będę łaskawy. Kto cię przysłał ?
- Pocałuj mnie tam gdzie słońce nie dochodzi !! Nic Ci nie powiem, chodź byś miał mnie nawet zabić. – Jestem wściekła na samą siebie. jak mogła się tak podejść i nie docenić przeciwnika ? Ma nade mną dużą przewagę, jestem bezbronna i nie mogę korzystać z magii. „Szach mat” nic dodać nic ująć.
- Odpuść sobie nie wyjdziesz z tej komnaty. Zawaliłaś sprawę, a teraz bądź grzeczną dziewczynką i mów co wiesz !
- No, no może i dałam się złapać w twoją pułapkę ale jak wcześniej mówiłam grzeczną dziewczynką nie jestem więc spadaj. – Obrzuciłam szybko komnatę wzrokiem w poszukiwani czegoś co może mi pomóc w tej sytuacji.
- Niczego przydatnego tu nie znajdziesz. Zadbałem oto osobiście. Przestań się wysilać i zacznij gadać. – Jego głos był coraz bardziej surowy, no i miał racje nic przydatnego tu nie ma. Długo w kotka i myszkę On się bawić nie będzie. Musze grać na zwłokę i coś wymyślić.
- Dość zabawy ! – Kael zaczął pochodzić do mnie. Okrążył stół i zaczął zmierzać w moim kierunku, z każdym jego krokiem ja dosuwałam się o dwa. Przeraziłam się lekko kiedy natrafiłam plecami na ścianę. Książe ciągle się zbliżał i świdrował mnie tymi swoimi jaskrawo zielonymi oczami, a na twarzy miał ironiczny uśmieszek. Gdy znalazł się ode mnie w odległości zaledwie 2 metrów, momentalnie zrobiłam unik oddalając nie w drugą stronę, a następnie za jego plecami. Odwróciłam się w stronę stołu, przeskoczyłam go i dobiegłam do drzwi prowadzących na balkon, momentalnie je otworzyłam, a gdy miałam już przez nie przebiec by znaleźć się na zewnątrz, natrafiłam na niewidzialna barierę, przez co straciła równowagę na szczęście nie wywróciłam się.
- Ha, ha, ha. Nie słuchasz mówiłem że nie wyjdziesz z tej komnaty. – Odwróciłam się mój oprawca znajdował się jakieś 5 metrów ode mnie. Oparł się o stół. Mam ochotę go rozszarpać za ten triumfalny uśmieszek . . .
- Nie kpij ze mnie, jak szukasz rozrywki to zatrudnij błazna ! – Zamknął oczy i o czymś chyba myślał, to moja jedyna okazja muszę go zaatakować inaczej przegram tą bitwę. W momencie w którym przesunęłam się o milimetr w prawo chcąc zdać cios od strony łoża.
- Nie ruszaj się z miejsca nie mam zamiaru bawić się z tobą. – Mimo iż nie podniósł powiek wiedział że się ruszyłam i co planowałam. Nie mam wyjścia muszę go zignorować i zaatakować. Ruszyłam z miejsca w błyskawicznym tempie znalazłam się koło łoża i w momencie w którym miałam zadać cios w moją stronę poleciała kula energii. W ostatniej chwili zrobiłam unik, zmieniając tor ruchu przez co znalazłam się za blisko Księcia, co skończyło się wykręceniem ręki za plecy i powalaniem na blat stołu.
- Koniec zabawy. – Pochylił się nade mną i mocniej wykręcił rękę, syknęłam cicho.
- Twoje zachowanie było do przewidzenia. Trzeba było odejść kiedy ci na to pozwoliłem teraz jesteś moja zabawką. – Jeszcze mocniej wykręcił mi rękę, oraz poczułam jego oddech na swoim uchu. – Teraz zrobię z tobą co zechcę. – Wyszeptał. Szarpnęłam się mocniej, by jakoś odepchnąć go od siebie.
- Odwal się !! Nie ważne co zrobisz i tak nic ci nie powiem GNOJU !!! – Podniósł mnie lekko do góry potem z impetem uderzyłam o lakierowany blat. Zacisnęłam zęby aby okrzyk bólu nie wyrwał się z moich ust. Czułam jak mi krew wypływa z rozcięciu jakie powstało od uderzenia.
- Widzę że twarda jesteś, ale to i tak ci nie pomoże. – odwrócił mnie twarzą do siebie, złapał za nadgarstki abym nic mu nie zrobiła i przygniótł do blatu. Odczuwam małe „Deja’vu” z poprzedniego razu, a to znaczy że będzie jeszcze gorzej.
- Już mówiłam nie obchodzi mnie co się ze mną stanie. Nic ci nie powiem ! – Szarpnęłam się celem uwolnienia z uścisku. On puścił na chwilę moją lewą dłoń, chciałam to wykorzystać by go odepchnąć ale momentalnie dostałam cios w brzuch. Zacisnęłam mocniej zęby, a z moich oczu pociekły łzy bólu.
- No, no jestem pod wrażeniem. Musiałaś się już nie raz znaleźć w podobnej sytuacji. – Jego oczy świeciły nie pohamowaną żądzą. Posłałam mu mordercze spojrzenie. Na jego twarz wpełzł obłąkańczy uśmiech władzy i okrucieństwa. Ponownie spróbowałam się wyrwać, efekt był taki sam jak za pierwszym razem. Otrzymałam kolejny tym razem trochę silniejszy cios w brzuch, z moich ust wydobyło się ciche jęknięcie.
- Nie szamocz się bo to i tak nic nie da.
- A odwal się ode mnie głupi sadysto !! – Spodziewałam się kolejnego ciosu, natomiast On pochylił się nade mną tak że jego twarz znajdowała się kilka centymetrów od mojej. Zacisnął mocniej ręce na moich nadgarstkach. Złączył nasze ustaw brutalnym pocałunku. Nie szarpnęłam się, starała się rozgryźć jego taktykę. Pozwalałam aby kontynuował swoją zabawę, by chodź w niewielkim stopniu przeczekać aż minie ból spowodowany jego ciosami.
- Widzę, że i w taki sposób niczego z ciebie nie wyciągnę. – Puścił mnie, kierowana niepohamowaną złością lekko odepchnęłam go od siebie i wymierzyłam mu policzek. Nie spodziewał się tego.
- TY !! Zobaczysz jeszcze się z tobą dupku policzę !! – Odczułam nasilający się ból spowodowany zadanymi przez niego ciosami, złapałam się za brzuch i upadłam na kolana.
- Hmm . . . nie sądziłem że będziesz mieć siłę aby zrobić coś takiego. Mimo wszystko jesteś godna uwagi.
- Odwal się !! – Wysyczałam. Ból był ogromny nie mogłam się ruszać.
- Straże !! – Strażnicy wbiegli do komnaty i zasalutowali.
- Wzywałeś panie.
- Zabierzcie ją do jakiejś komnaty i pilnujcie. Dwóch strażników ma być przed wejściem do komnaty i jeden w środku. Macie mieć pewność że nie ucieknie i nie zrobi niczego głupiego.
- Tak jest „Wasza Wysokość” ! – Strażnicy podeszli do mnie i chcieli podnieść. Odepchnęłam ich ręką.
- Sama mogę wstać ! – Syknęłam. Oparłam się jedną ręką o stół i podciągnęłam aby wstać. Gdy mi się to udało na chwilę straciłam równowagę, jednak nie upadłam. Wyprostował się na tyle na ile było to możliwe. Cały czas trzymając się jedną ręką za brzuch, spojrzałam na mojego oprawcę. Miałam ochotę podrapać go do krwi aby tylko móc zedrzeć z jego twarzy ten pogardliwy uśmieszek. Podeszłam do strażników i zaczęliśmy powoli opuszczać komnatę, nie miałam ochoty znać ich wyrazu twarzy gdy zobaczyli w jakim stanie się znajduję. Czułam że krew dalej wypływa mi z rozcięcia na twarzy, natomiast huk krwi w mojej głowie nie pozwalał jasno myśleć. Gdy znaleźliśmy się w progu odwróciłam się w stronę Księcia.
- Jeszcze się z tobą gnoju policzę. Gwarantuję. – Rzuciłam i opuściłam komnatę, zanim zamknęły się za nami drzwi usłyszałam krótkie „Liczę na to”. Zdołałam przejść niewielki kawałek korytarza gdy pociemniało mi w oczach i straciłam przytomność . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz