sobota, 7 lutego 2015

Szkolna Magia - 15. Shin x Keros

Shin x Keros – czyli dlaczego nie wolno wnerwiać sadystów ^^

/Shin Azuma/


Po akcji na stołówce, wiedziałem że nie odpuszczę Kerosowi. Zniosę wszystko ale nie jego zagrywki na poziomie 5 latka. Najpierw ta akcja na korytarzu, potem bitwa na jedzenie i nerw dyrektorki. Wiedziałem na pewno że spełnię swoja groźbę. Zemsta na zajęciach nie wchodziła w grę, więc pozostaje dorwać go w internacie. Zaraz po tym jak wróci ze szlabanu. Nagle wpadł mi do głowy całkiem ciekawy pomysł, szybko udałem się do swojego pokoju i zacząłem przeglądać książki o okultyzmie. Biblioteka nie zając nie ucieknie. Trochę czasu minęło zanim znalazłem odpowiedni niegroźny rytuał, do którego to się Keros idealnie nadawał. Czas nawet sprzyjał, bo by osiągnąć zamierzony przeze mnie cel, potrzebny był księżyc w nowiu. Który to tak się składało miał być dzisiejszej nocy. Zapakowałem do torby potrzebne mi rzeczy i udałem się do pokoju Kerosa. Lekko zapukałem do drzwi, usłyszałem czyjeś kroki. Po chwili w drzwiach stanął Aurel i patrzył na mnie zdziwiony.
- Hey, mam do ciebie sprawę. Masz może jakieś zajęcie na noc ?
- Po co ci to wiedzieć ? – Patrzył na mnie podejrzliwie, ze złożonymi na piersi rękami.
- Chcę dokonać zemsty na Kerosie i obeszło by się bez świadków. – Rzuciłem niczym nie wzruszony.
- A on to chociaż przeżyje ? Wiesz nie wątpię w twoje zdolności, ale każdy chyba wie że kochasz okultyzm.
- Jego duma jedynie ucierpi, no i może co nie co będzie go boleć, ale nic ponad to. Jak przesadzę bez krępacji możesz mnie wydać, przyznam się do wszystkiego. – Aurel milczał, widać kalkulował czy opłaca mu się sprzedać kumpla.
- No nie wiem. – Wahał się. – To trochę nie w porządku.
- Wiesz po tej akcji na stołówce chyba każdy ma dość. Zwłaszcza dyrektorka, nigdy nie widziałem jej tak wkurzonej. Do tego te dzieciaki co z nią były . . .
- Dobra wiem o co ci chodzi. – Przerwał mi mój wywód. – Do 5 rano masz czas, gdzieś się zabunkruję. Tylko ostrzegam, nie uszkodź go za bardzo. Nie chcę potem wysłuchiwać jego jęków.
- Masz to jak w banku. – Aurel wpuścił mnie do pokoju i zaczął pakować jakieś rzeczy do swojej torby. Mało mnie to interesowało, więc nie zwróciłem na to większej uwagi. Na biurku należącym do Sato dostrzegłem już trochę wyblakłą fotografię. Przedstawiała ona 5 letniego chłopca siedzącego na kolanach rodziców i trzymającego w swoich objęciach sporego tygrysa.
- To jego zmarli w wypadku rodzice prawda ? – Spytałem Aurela unosząc ramkę ze zdjęciem.
- Tak, Keros mówił że zdjęcie to zrobiono w dniu wypadku, były to również jego urodziny. Tego samego dnia też odkrył swoje moce. Tygrys to jego jedyna pamiątka rodzinna. – Aurel trochę spoważniał wspominając o tym.
- Jak to jedyna ? Co stało się z resztą ? – Dopytywałem się dalej, warto wiedzieć coś więcej o swoim wrogu.
- Gdy Keros dowiedział się o śmierci rodziców, nie panując nad sobą wyzwolił swoją moc. Puszczając z dymem cały rodzinny dom. Przetrwał tylko ten pluszowy tygrys, którego w tedy miał przy sobie.
- Aha . . . – Jakoś tak przez chwilę zrobiło mi się go żal. Odstawiłem szybko na swoje miejsce ramkę i usiadłem na łóżku Sato.
- Dobra, ja spadam. Jak wrócę chcę zobaczyć ten pokój w nie naruszonym stanie. – Zastrzegł i wyszedł. Chwilę jeszcze siedziałem na łóżku i rozmyślałem o tym co powiedział mi Aurel na temat Kerosa. Po czym wstałem i zacząłem przygotowywać mona małą zemstę.
- Zobaczysz Sato odechce ci się żartów . . . – Mruknąłem do siebie ustawiając kolejne świece.

/Keros Sato/

Była gdzieś godzina 23:00 gdy wracałem do pokoju, po odbyciu szlabanu. Dyrektorka to ma dopiero pomysły. Musiałem sprzątnąć cały jej gabinet, pokój nauczycielski i kawiarenkę. wszystko to bez użycia magii . . . Byłem padnięty, ale wolałem to niż, to co spotkało Akire. Ten to dopiero maiła przesrane. Sunbright oświadczyła że Waris może  zrobić z Akim co tylko zechce i zamknęła ich obu w pokoju Warisa. Za szlaban Neko odpowiedzialna jest Hikari-sensei. Fara i Agnes trafiły w ręce Elyrii. Lisa i Naomi uniknęły kary. Za to Allkaz i Yuki trafili do Shirogane. Ciekawe dlaczego tylko ja miałem szlaban u dyrektorki ?
- Nie ważne mam ochotę walnąć się do łóżka i dobrze wyspać. – Mruknąłem pod nosem i wsadziłem klucz do drzwi. Ugadaliśmy się z Aurelem że po 22:00 będziemy zamykać pokój na klucz. Drzwi o dziwo były otwarte, nigdy tak jeszcze nie było. Powoli i ostrożnie wszedłem do pomieszczenia. W pokoju panowała istna ciemność. Gy stanąłem tak mniej więcej na środku pokoju, drzwi same się zatrzasnęły. Wściekły użyłem swojej mocy. Jak na zawołanie zapłonęło 7 świec. 5 z nich tworzyło wierzchołki pentagramu w którym stałem. Pozostałe 2 oświetlały lekko postać siedzącą na moim biurku.
- Co to kurwa ma znaczyć ?! – Warknąłem wściekły, czułem jak sam dałem się złapać w pułapkę blokującą moja moc.
- To co widać Sato, czas na małą zemstę.
- Azuma ! Ty gnojku, ja ci dam małą zemstę. Jesteś jednym wielkim okultystycznym świrem ! – Krzyknąłem, coś ostatnio na za dużo pozwala sobie ta szuja. Ostrzegał mnie że go popamiętam, tyle że nie sadziłem iż tak szybko.
- Obiecuję to będzie tylko troszkę boleć. – Uśmiechnął się do mnie złowieszczo. No to kurwa mam przesrane . . .

/Shin Auzma/

Powoli nie spiesząc się podszedłem do brzegu pentagramu. Obszedłem na około moją ofiarę i stanąłem na wprost niego, delektując się rosnącą w nim dezorientacją.
- Długo będziesz tak stał ? – Warknął zirytowany.
- Pozwól mi nacieszyć się tą chwilą. – Posłałem mu wredny uśmieszek pełen triumfu. – Ale skoro ci tak śpieszno to mogę zacząć już teraz. – Wyciągnąłem z pod koszuli, wisior w kształcie pentagramu z rubinowym kryształem w środku gwiazdy. Podszedłem do biurka i wziąłem z niego nuż obleczony runami. Odwróciłem się w stronę Kerosa i zacząłem powoli do niego podchodzić bawiąc się jednocześnie nożem, tak by ten mógł mu się dobrze przyjrzeć.
- Co ty chcesz z tym zrobić ? – Zapytał, a głos lekko mu drżał.
- Zaraz się przekonasz. – Wyszeptałam na tle głośno że by to usłyszał, Wziąłem do reki mój medalion i cicho wyszeptałem zaklęcie, po czym wszedłem do kręgu w którym znajdowała się moja ofiara. Keros wyjątkowo nie drgnął z miejsca, nawet gdy rozcinałem mu koszulę na piersi. – Szczerze, spodziewałem się innej reakcji. Było by ciekawiej . . . – Mruknąłem ściszając lekko głos.
- Nie oczekuj że wiesz, na mój temat wszystko. – Mruknął.
- Nie oczekuję. – Po tych słowach zacząłem rozcinać mu skórę na piersi tworząc heksagram. Sato jedynie syknął cicho z bólu i przygryzł dolną wargę, aby nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Gdy już skończyłem wyrysowywanie run w heksagramie, odsunąłem się trochę od chłopaka podziwiając swoje dzieło.
- Nie wyszło tak źle, a ty jak sądzisz ? – Zapytałem, patrząc Keroswoi prosto w oczy i zlizałem jego krew z noża.
- Jesteś jebnięty na umyśle. – Odparł, zignorowałem jego słowa i schowałem nóż do kieszeni w spodniach.
- Masz słodka krew, rarytas dla wampirów. – Przejechałem językiem po jego krwawiącej klatce piersiowej, zlizując krew i delektując się jej smakiem. Ciągnięty jakimś impulsem wziąłem w usta jeden z jego sutków. Zacząłem go ssać na przemian przygryzając, w taki sposób aby to odczuł ale nie sprawiając mu tym większego bólu. Drugim sutek zacząłem lekko podszczypywać. Do moich uszu dotarł cichy jęk jaki wydobył się z gardła Sato, otrzeźwiło mnie to trochę. Odsunąłem się od starszego chłopaka i położyłem mu dłoń na piersi. – Ostrzegam zaboli. – Szepnąłem i zacząłem wypowiadać zaklęcie. Gdy już kończyłem formułkę, skóra chłopaka zaczęła parzyć przez co musiałem zabrać dłoń nie kończąc zaklęcia.

/Keros Sato/

Byłem cholernie zdziwiony zachowaniem Shin’a. Gdy zaczął inkantację zaklęcia tortury 2-go stopnia, zebrałem w sobie ostatnie pokłady energii i skupiłem je w miejscu, w którym trzymał on swoją dłoń.
- Co zabolało ? – Spytałem złośliwie.
- Tylko trochę, ale to nic. Podszedł do mnie z tym swoim diabelskim uśmieszkiem. Stanął na palcach i objął mnie za szyję. Shin jest niższy ode mnie gdzieś tak o głowę. Podciągnął się trochę i wyszeptał mi do ucha :
- Keros powiedz mi, jesteś prawiczkiem ? – Słysząc to pytanie zebrałem w sobie ostatnie resztki siły i odepchnąłem chłopaka. Pentagram, w którym się znajdowałem blokował nie tylko moją moc, ale także możliwość poruszania się. Na mój gest Auzma zaczął się śmiać.
- Co cie tak bawi ? – Spytałem, obserwując każdy nawet najdrobniejszy ruch chłopaka.
- Twoja próba oporu. – Wyszeptał i odłożył nóż na biurko. Po czym podszedł do mnie i wyrwał mi z ręki mojego pluszowego tygrysa.
- Oddawaj go ! – Warknąłem wściekły.
- Spokojnie nic mu nie zrobię, w końcu to twoja jedyna pamiątka po rodzicach. – Odłożył tygrysa na biurko uważając tak aby żadna ze świec go nie przypaliła, a wosk nie zabrudził.
- Od kogo to wiesz ?
- Każdy ma swoje źródła informacji. – Odparł i podszedł do mnie, ponownie zarzucając mi ręce na szyję – Psujesz wszystkie moje plany na ten wieczór. – Wyszeptał lodowatym tonem. – Nie martw się, czeka cię za to kara. – po tych słowach przyciągnął mnie do siebie i zaczął całować. Delikatnie skubał zębami moje wargi. Kiedy przesunął po nich językiem, mimowolnie uchyliłem usta pozwalając by jego język wślizgnął si w ich wnętrze. Pogłębiając tym samym pocałunek. Jego język błąkał się po moich zębach, policzkach i podniebieniu, badając strukturę moich ust. Gdy ta zabawa mu się znudziła, zaczął trącać mój język zapraszając tym samym do śmielszej zabawy. Nie wiem co się ze mną działo, nie protestowałem gdy jego dłonie zaczęły błądzić po moim ciele pieszcząc je delikatnie. Ani gdy przerwał pocałunek zaczynając schodzić ustami coraz niżej. Najpierw pozostawił malinkę na mojej szyi, po czym delikatnie zaczął zlizywać krew z ran które mi zadał. Nie protestowałem gdy jego usta ponownie zaczęły pieścić moje sutki, ani gdy rozpiął moje spodnie. Było to takie przyjemne . . . Oprzytomniałem dopiero w momencie w którym, na powrót zaczęliśmy się całować, a jego dłoń wkradła się pod moja bieliznę. Przerwałem pocałunek, próbując  jednocześnie powstrzymać jego dłoń, która powoli i drażniąco błądziła po moim członku.
- P. . . przestań – Wyjąkałem, próbując przestać myśleć o narastającym podnieceniu.
- Mówiłem przecież, że odpłacę ci za akcje na stołówce i w tedy na korytarzu z tym nowym.
- Przestań ciągle szeptać tym swoim zimnym tonem. – Wysapałem, coraz ciężej było mi złapać oddech, a wszystko to przez niego . . .

/Shin Azuma/

Nie zważałem na protesty Kerosa, sam siebie nie poznawałem. Ciągnięty dalej nie znanym impulsem, klęknąłem przed starszym ode mnie chłopakiem i wziąłem w usta jego już nabrzmiałą męskość. Powoli drażniąc się z Sato, ssałem i lizałem, pochłaniając cały jego członek. Wyraźnie wyczuwałem jego przyśpieszony puls i słyszałem stłumione jęki rozkoszy. Jedną swą dłoń wczesał w moje włosy, starając się tym zachęcić mnie do przyspieszenia tępa. Uśmiechnąłem się w duchu na myśl o tym że mogę być tym pierwszym który doprowadził go do takiego stanu. Lekko przyspieszyłem tempo, na co Keros dużo głośniej jęknął. Długo jednak nie dałem mu się nacieszyć zmiana tępa i na powrót zacząłem powoli go drażnić.
- Błagam, nie drażnij się ze mną. – Wyjęczał. Podniecił mnie fakt że przestał protestować, tylko chciał więcej. Z przyjemnością doprowadziłem go do spełnienia. Jęknął przeciągle i obficie wypełnił moje usta. Sperma Sato miała przyjemny smak, podobał mi się. Wstałem z klęczek i zgasiłem świece które tworzyły pentagram. Uwalniając w ten sposób Kerosa z pod działania blokady. Nim jednak zdążył upaść na kolana, pchnąłem go w stronę łóżka. Zmęczony po orgazmie i odebraniu mocy, nie miał sił mi się przeciwstawić. Rozebrałem go do końca i ułożyłem na pościeli. Sam zaś pozbyłem się koszuli i obuwia. Na jego piersi złożyłem delikatny pocałunek, po czym zacząłem go całować. Sato nie stawiał żadnego oporu, ba nawet ochoczo oddawał moje pocałunki. Oderwałem się od jego słodkich ust i w swoją dłoń schwyciłem ponownie jego członka, drażniąc go.
- To jak powiesz mi, to co chcę wiedzieć ? – Wyszeptałem mu wprost do ucha.
- Nie wiem o co ci chodzi. – Wyjęczał.
- Czy robiłeś TO wcześniej z innym mężczyzną ?

/Keros Sato/

Po tym co się już stało zdawałem sobie sprawę że to jeszcze nie koniec, a pytanie Shina utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Nie odpowiedziałem, ciągle zastanawiałem się po co mu ta wiedza. Czy jest jakaś różnica ? I tak mnie przeleci, więc jaki to ma sens ? Azuma w pewnym momencie zaprzestał swoich zabiegów, co przyjąłem z wyraźną ulgą. Po mimo tego że przestał mnie molestować, nie odsunął się tylko wygodnie ułożył obok mnie. Z każdą kolejną upływającą minutą, wracały do mnie siły i jasność umysłu.
- To jak miał już ktoś tę przyjemność cię mieć ?
- Daj mi spokój . . .
- Nie dzisiaj. – Wyszeptał mi do ucha, tym swoim lodowatym tonem. Na co po moim ciele przeszedł dreszcz. – Skoro tak bardzo bronisz się przed tym, to zmuszę cię do odpowiedzi. – Nie zdążyłem nic powiedzieć gdyż Shin na powrót zabrał się za molestowanie mnie. Całował mnie najpierw delikatnie powoli pogłębiając pocałunek. Jego ręce ponownie zaczęły pieścić moje ciało. Mimowolnie jęknąłem i zacząłem oddawać jego pocałunki a moje ręce wylądowały na jego plecach. Na ten gest z mojej strony Shin uśmiechnął się i oderwał od moich ust. Ułożył się wygodniej między moimi rozłożonymi nogami, i powolnymi drażniącymi ruchami pieścił mojego członka. Druga jego dłoń znalazła się na pentagramie jaki wyrył na mojej piersi, otumaniony doznaniami nie rozpoznałem zaklęcia jakie Shin wypowiedział. Syknąłem z bólu w momencie w którym pentagram zalśnił bladym krwawym blaskiem.
- Ty . . . – Zdążyłem jeszcze syknąć nim Azuma pstryknął palcami zadając mi tym samym ból.
- Teraz kiedy mogę zadać ci niewyobrażalne cierpienia, mam nadzieję że będziesz bardziej skłonny do współpracy. – Powiedział zaprzestając jakichkolwiek pieszczot. Wstał i oparł się o biurko zostawiając mnie nagiego i nie zaspokojonego na pościeli. – Wiesz nie sądziłem że jesteś gejem. – Stwierdził przyglądając mi się.
- A ty to co ? – Prychnąłem. – Stuprocentowy hetero się znalazł. – Pstryknął po raz kolejny palcami, a przez całe moje ciało przelała się ogromna fala bólu.
- Grzecznie proszę, pamiętaj że w każdej chwili mogę ci zadać sporo cierpienia. Zaklęcie tortury umocnione przez rytuał jaki odprawiłem, kiedy to tak słodko jęczałeś potrafi być kapryśne. Kto wie mogę nawet nieumyślnie sprawić ci ogromny ból.
- I co myślisz że dam ci tą satysfakcję ? Mało mnie obchodzi co zrobisz. – Warknąłem wściekły, już teraz chciałem użyć swoich mocy, ale wiedziałem że nic bym nie wskórał. Jedyne co  mi pozostało to przeciąganie tej szopki do ,momentu aż będę miał na tyle siły by się go pozbyć.
- W sumie nie chodziło mi oto byś się przed mną płaszczył, jedynie chciałem byś zrozumiał że takich osób jak ty nienawidzę najbardziej na świecie. – Jego słowa mimo wszystko w jakiś sposób mnie zabolały, zwłaszcza ten beznamiętny ton jakim je wypowiedział. Mógł być to też jakiś skutek uboczny jego zaklęcia. /A może to przez to w jaki sposób mnie dotykał ?/ Przeleciało mi przez myśl.
- To jest nas dwóch. – Usiadłem na łóżku opierając się plecami o ścianę – Bo ja nienawidzę takich typów jak ty. – Na te słowa Shin pstryknął palcami. Zagryzłem wargi by nie krzyknąć z bólu. W dalszym ciągu nie miałem zamiaru tańczyć jak mi zagra, jestem na to za dumny. – W normalnej walce nie miałbyś szans przeciwko mnie, żal mi cię że musisz uciekać się do tak beznadziejnych podstępów. – Dolewałem oliwy do ognia specjalnie go drażniąc.
- Ty . . . – Syknął i zadał mi chyba nieświadomie kolejną porcję bólu, siła tego ataku była dużo większa niż się spodziewałem. Ledwo udało mi się nie krzyknąć, ale za to pociemniało mi w oczach. Łapiąc łapczywie powietrze otarłem krew jak wyciekła mi z przegryzionej wargi. – Chyba jesteś masochistą, ostrzegałem byś mnie nie prowokował. Ten czar reaguje nie tylko na moje gesty, ale też na myśli i uczucia. Zresztą nie ważne, już niedługo przekonasz się co dla ciebie przygotowałem. – Odparł uśmiechając się złośliwie. 
- Nie mam zamiaru bawić się z tobą w jakieś pieprzone gry ! – Warknąłem uwalniając część zregenerowanej mocy i cisnąłem w niego kulą ognia. Niestety zaklęcie rozbiło się z sykiem o jego mroczną tarczę. Cholerny satanista !
- Nie ładnie Sato, nie ładnie. – Pogroził mi palcem jak małemu dziecku, czym wnerwił mnie jeszcze bardziej. – Należy ci się za to kara, słodkich snów. – Uśmiechnął się złośliwie i pstryknął palcami. Jedyne co zdołałam poczuć to ogromny ból, potem była już tylko błoga ciemność . . .

/Shin Azuma/

Dziękowałem sobie za wyciszenie pomieszczenia przed rozpoczęciem przygotowań do zemsty na Sato. Jego krzyk był tak głośny, że ktoś mógłby tu przyjść i mi przeszkodzić. Nałożyłem na siebie koszulę i obuwie które wcześniej zdjąłem. Uprzątnąłem szybko wszystkie swoje rzeczy, i z kieszenie spodni wyciągnąłem list, który zostawiłem na nocnym stoliczku Kerosa. Przykryłem go jeszcze kołdrą. W drzwiach obróciłem się jeszcze by spojrzeć na moją nową zabawkę.
- To będzie interesujący rok Sato nie sądzisz ? – Uśmiechnąłem się jeszcze złośliwie i wyszedłem zostawiając nieprzytomnego chłopaka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz