- Błagam mistrzu nie baw się ze mną dłużej ! – Wyjęczałem będąc już prawie u kresu wytrzymałości. Illidan jedynie uśmiechnął się przebiegle słysząc moje słowa. Nie mogąc wytrzymać dłużej przyciągnąłem go do gorącego i trochę nawet brutalnego pocałunku. Pół-demon na ten gest zamruczał mi wprost do ust i przejął cała inicjatywę. Nie zauważyłem nawet kiedy moje dłonie zostały przywiązane, do wezgłowia łóżka.
- Dzisiaj zrobimy to tak jak ja tego chcę, mój drogi Książe. – Wyszeptał mi zimno do ucha, a przez moje ciało przeszedł dreszcz. Przez ułamek sekundy, w moim umyśle zaistniała myśl by uciekać. Szybko ją jednak odrzuciłem co miało w najbliższej przyszłości okazać się wielkim błędem. Jednak gdy dłonie Illidana zaczęły na powrót pieścić moje ciało nie byłem w stanie myśleć o niczym innym jak tylko o ogarniającej mnie nie opisanej przyjemności.
- Mistrzu błagam, ja już dłużej nie wytrzymam . . . – Jęczałem.
- Skoro tak ładnie prosisz dam ci jakieś zajęcie. – Illidan nie czekając na moją odpowiedź, wsunął mi w usta swojego członka. – Dalej, nie krępuj się, chyba wiesz co masz robić ? – Ton jego głosu było lodowaty, władczy. Zacząłem się go bać. Nie chcąc wiedzieć co może się stać, spełniłem jego polecenie. Zacząłem najpierw delikatnie powoli badać językiem jego nabrzmiałego członka, by potem powili coraz głębiej wsuwać go w swoje usta. Co jakiś czas przejeżdżałem językiem po całej jego długości by po chwili wsuwać go na powrót w swoje usta. Z ust Illidana wymknął się pomruk aprobaty. Jednak szybko znudziła mu się ta delikatna zabawa. Schwycił mnie za włosy i zaczął dość brutalnie pieprzyć moje usta. Długo nie trwało by doszedł. Prawie zadławiłem się gdy jego sperma wlała się w moje gardło. – Nawet nie próbuj mi wypluwać tego, połknij grzecznie. – Wyszeptał mi do ucha. Nie śmiąc mu się sprzeciwiać zrobiłem co kazał.
- Mistrzu . . . – Jęknąłem gdy szarpnął mnie boleśnie za włosy, jednocześnie poruszając dłonią na moim członku.
- Zastanawiam się czy być dla ciebie delikatnym, czy może ukarać cię za nie wypełnianie moich rozkazów. Jak by nie było uratowałeś mi dzięki temu życie. – Uśmiech jaki wykwitł na twarzy Illidana, sprawił że miałem zamiar uciec z jego kajuty. Pierwszy raz widziałem go takim. – Już wiem co z tobą zrobię Kael’u. Wiesz mi w jakimś stopniu ci się to nie spodoba, ale mimo wszystko będziesz prosić o więcej. – Nie zdołałem nic odpowiedzieć gdyż Illidan przekręcił mnie na brzuch i brutalnie bez przygotowania wszedł we mnie. Mój krzyk musiała słyszeć cała załoga, z oczu zaczęły płynąć mi łzy. – Och, bolało ? – Zakpił i zaczął się brutalnie poruszać w moim wnętrzu. Jęczałem na przemian krzycząc z bólu jaki zadawał mi Illidan. Jedną dłonią podszczypywał moje sutki, a drugą pieścił moją męskość. Czułem jak po moich udach zaczyna spływać krew, umożliwiająca Illidanowi szybsze i głębsze penetrowanie mojego ciała. Pomimo brutalności tego aktu, zaczynałem odczuwać przyjemność. Moje coraz częstsze jęki nie były już wywoływane bólem tylko przyjemnością. Kolejne pchnięcia Illidana stawały się głębsze i brutalniejsze. Gdzieś tam w głębi czułem się jak szmata. Jednak przyjemność była silniejsza. Szybko doszedłem, wylewając się obficie na dłoń Pół-demona. Ten tylko się zaśmiał.
- Mówiłem że ci się spodoba, a teraz spróbuj. – Illidan posunął mi pod usta swoją ubrudzoną dłoń. Działając jak w amoku, zacząłem zlizywać swoją spermę. Gdy skończyłem oczyszczać jego dłoń, ten wyszedł ze mnie i przekręcił mnie tak że leżałem teraz na plecach. Moje nogi ułożył sobie na ramionach i z perfidnym uśmieszkiem ponownie we mnie wszedł. Illidan pieprzył mnie długo i boleśnie. Tak jak mówił na początku, prosiłem o więcej. Sprawiając mu tym przyjemność. Dziękowałem w duchu kiedy doszedł we mnie po raz któryś, kończąc tym niejako gwałt na mojej osobie.
- I jak podobało się mój Książe ? – Zapytał bezczelnie.
- Dlaczego ? – To było jedyne słowo jakie byłem w stanie wypowiedzieć w tamtej chwili.
- Otóż mój drogi Kael’u, musisz wiedzieć kilka rzeczy. Pierwsza z nich to : Nigdy nie łam moich rozkazów. Druga : Jesteś nikim więcej jak sługą, który przysiągł mi wierność. Należysz do mnie, i nic tego nie zmieni chyba że jak tak postanowię. Warto byś się z tym pogodził. – Słysząc jego słowa z moich oczu mimowolnie zaczęły spływać łzy. Byłem cały obolały, a obawy jakie gdzieś tam czaiły się w moim umyśle stały się prawdą. Odwróciłem głowę by na niego nie patrzeć. Potraktował mnie gorzej niż dziwkę którą nie byłem. Z ponurych myśli wyrwał mnie szelest pościeli. Illidan zaczął się ubierać, gdy skończył podszedł do drzwi i posłał mi perfidny uśmieszek. Następnie wyszedł z kajuty.
- Wezwij medyków niech się nim zajmą, chcę go za dwie godziny widzieć na górnym pokładzie. – Strażnik szybko odmaszerował wykonując polecenie Illidana. Gdy przyszli kapłani by się mną zająć, nie byłem w stanie spojrzeć im w oczy. Poczułem się zdradzony i poniżony. Ostatecznie chłód jaki przejąłem z ciała Illidana zamroził moje serce już na zawsze . . .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz