- Alice proszę nie krzycz tak, nie mogłam spokojnie spać w nocy. – Delikatny, ale donośny głos Alice i jej skok na moje łóżko to ewidentna pobudka.
- Przepraszam Lunitari, ale tak się ucieszyłam gdy tylko doszły mnie plotki że na dłużej zostaniesz w pałacu, no i nie mogłam się powstrzymać. Poza tym powiedź co to za stanowisko ?
- Kanclerz . . . Co tak chichoczesz, to nie jest ani trochę zabawne. Pretensje kieruj do Lorda Illidana.
- Nigdy nie sądziłam, że będę znać tak wysoko postawioną osobę.
- Żebyś się tylko nie zdziwiła, od teraz będzie tu naprawdę zabawnie.
- Co masz na myśli ? – Alice zabawnie zmarszczyła nosek.
- Nic, tak tylko mówię, która godzina ?
- jakoś po 9, a czemu pytasz ?
- O 10 jest rada i muszę na niej być. A to oznacza że jak szybko się nie zbiorę to ma przerąbane.
- To na co jeszcze czekamy, do roboty. Musisz być piękna i dopiec tym urzędnikom. – Z pomocą Alice zebrałam się i wyszykowałam w mniej niż 15 minut, rekord. Krevin zaprowadził mnie do sali narad. W owej sali jak na razie, byli tylko Illidan i Kael.
- Dzień dobry mistrzu Illidanie. – Skłoniłam się delikatnie w jego stronę.
- Witaj Lunitari jak noc ? – Ten uśmiech jaki wpełzł na jego twarz, świadczył o tym że musiał słyszeć moją i Kaela sprzeczkę.
- Bywało lepiej, witaj „wasza wysokość”.
- Pani Kanclerz, jak miło że zaszczyciłaś nas swoją obecnością. – Ta pogarda słyszalna w jego głosie, to nie wróży niczego dobrego.
- Lunitari, podejdź tu proszę. – Z zamyślenia wyrwał mnie głos Illidana.
- Oczywiście mistrzu. - Niezbyt chętnie ale podeszłam do Illidana, nie to żebym go nie lubiła czy coś. Po prostu czasem lepiej trzymać się od niego z daleka.
- Odwróć się proszę do mnie plecami.
- Ale po co ?
- Wiem że mogą być małe problemy odnośnie twojej nowej pozycji, w porównaniu do twojej złodziejskiej reputacji. Dlatego mam coś dla ciebie. – Illidan postawił na wielkim stole z białego marmuru, delikatne drewniane pudełko. Nie było ono duże, ale na pewno solidne. Typowa robota nocnych elfów. Gdy się lepiej mu przyjrzałam, dostrzegłam na nim ornamenty w kształcie liści bluszczu oraz sierp księżyca.
- Co jest w tym pudełku mistrzu ?
- Cierpliwości dziecko, to taki mały prezent z zobowiązaniem. – Illidan otworzył pudełko, a w nim znajdowała się przepiękna spinka do włosów w kształcie herbu „Nocnych Elfów” – Wiem, że jeszcze Ci tego Lunitari nie proponowałem, ale chcę byś po skończonej tutaj pracy była moim kanclerzem. To ma być symbol twojej pozycji. Zgadzasz się na to ?
- Oczywiście Mistrzu i dziękuję jest piękna. – Illidan założył mi spinkę na włosy. – Jeśli pozwolisz Mistrzu zajmę miejsce przy twoim boku.
- Coś kombinujesz ? Nic nie mów niedługo sam się dowiem. – Stanęłam z tyłu za jego krzesłem po lewej stronie. Kael przez cały ten czas milczał jak zaklęty, chyba nie bardzo pasowała mu taka opcja, że zostanę także kanclerzem Illidana. Jakby tym sposobem Illidan mu pokrzyżował jakieś plany. Ale kto wie co się w jego głowie uroiło. Powoli zbliżała się wyznaczona godzina obrad, i jej członkowie zaczynali się schodzić. Pierwszą osobą jak weszła do sali, na moje nieszczęście była Lady Solaris. Na początku gdy mnie dostrzegła, wpadła w niezły szok który natomiast przerodził się w czystą wściekłość. Dumnym krokiem podeszła w stronę Księcia. Kael natomiast trochę zbladł, czy on się jej boi ?! Ojj nie ładnie.
- Witaj wasza wysokość, Lordzie. – Skłoniła się w ich stronę gracją, po czym wskazała na mnie palcem. – Wasza wysokość, możesz mi z łaski swojej wytłumaczyć co ta dziewka tu robi ?! – Jej głos było ostry jak brzytwa i lodowaty. Ewidentnie mnie ona nie lubi, ciekawe czemu ? ^^
- Lady Solaris uspokój się trochę . . .
- Jak mam być spokojna Książe ?! Ona chciała mnie zabić !
- Lunitari co ty jej zrobiłaś ? – Illidan zaczął do mnie szeptać w momencie kiedy to Kael starał się jakoś załagodzić sytuację.
- Nic wielkiego Mistrzu, ta stała się mnie wyeliminować, a ja rzuciłam w nią sztyletem delikatnie rozcinając policzek.
- Ech dziecko, czy z tobą zawsze muszą być jakieś problemy ?
- Staram się jak mogę Mistrzu, nie moja wina że to ona sobie coś ubzdurała.
- Tak, tak już ja cię znam.
- Doceniam to Illidanie, naprawdę doceniam. – Posłałam mu szeroki uśmiech.
- . . . Solaris spokojnie, nic ci się przecież nie stało.
- Ona jest niebezpieczna, z resztą nawet nie wiemy ki jest i czego tu szuka ? To może być jakiś szpieg, albo sabotażystka.
- Widzę Lady że masz o mnie dobre zdanie.
- Nie masz prawa się odzywać, jesteś z najniższej klasy. Złodzieje nie mają prawa głosu w tej rozmowie ! – Już miałam coś odpowiedzieć kiedy w słowo wszedł mi Illidan.
- Dwie rzeczy Lady. Pierwsza, Lunitari ma wyższy status społeczny od ciebie i jest moją protegowaną. Druga nie życzę sobie abyś obrażała i rzucała przeciwko niej fałszywe oskarżenia.
- Wybacz mi Lordzie Illidanie, nie miałam pojęcia.
- Domyślam się.
- Mistrzu to nie było konieczne. – Illidan tylko machnął ręką co w jego przypadku oznaczało koniec rozmowy. Natomiast Solaris wyglądała trochę jak zbity pies, i nie wiedział zbytnio co zrobić ze sobą w tej sytuacji.
- Lady jeśli pozwolisz to chciałabym wyjaśnić z tobą wszystko, zaraz po radzie.
- Nie ma takiej potrzeby. – Wtrącił się Kael, który delikatnie został przez nas zignorowany.
- Oczywiście, jeśli ci na tym zależy.
- Dziękuję Lady i doceniam to. – Solaris zajęła swoje miejsce i powoli sala zapełniała się urzędnikami. W sumie było ich ok. 20. Teraz czeka mnie największa przeprawa. Oby wszystko poszło gładko.
- Skoro wszyscy już są chciałbym poruszyć parę spraw. na początku pragnę wam przedstawić naszego nowego kanclerza, jest nim Lunitari Windwalker. – Na sali zrobiło się spore poruszenie.
- Wasza wysokość, to nie dorzeczne ona nawet nie jest jedną z nas. Co może wiedzieć, nic ! zresztą dlaczego nie zostało to skonsultowane z radą ?
- To nie była moja decyzja, no nie do końca. Lunitari został wyznaczona na to stanowisko za prośbą Lorda Illidana, wierzę w jego przeczucia i rady.
- No dobrze może i sprosta temu zadaniu, ale kiedy będą jakieś rezultaty ? Ona nawet nie ma pojęcia co tu się działo w ostatnich latach.
- Jeśli wasza wysokość pozwoli, chciałabym osobiście odpowiedzieć na te zarzuty.
- Droga wolna.
- Dziękuję. Zapoznałam się już ze wszystkimi dokumentami znajdującym się obecnie w pałacowym archiwum. Sytuacja kraju nie jest najlepsza, więc efekty będą widoczne dopiero za jakieś 2 – 3 miesiące. Pod warunkiem, że wszyscy będą ze sobą współpracować.
- Nie rozśmieszaj nas dziecko. Czy ty w ogóle widziałaś królewskie archiwum ?! Bez obrazy, ale panuje tam jeden wielki chaos.
- Owszem nie powiem, aby panował tam porządek. Trochę ponad 2 tygodnie zajęło mi uprzątnięcie tego bałaganu. Za moją prośbą zostali już tam przydzieleni ludzie, którzy zostali zapoznani z ustawieniem ksiąg i dokumentów.
- 2 Tygodnie, nie bądź śmieszna no potrzeba ładnych paru lat !
- Jeśli mi panie nie wierzysz to nic cię nie zatrzymuje, aby zaraz po radzie pójść do archiwum i potwierdzić prawdziwość moich słów.
- Widzę że jesteś stanowcza i pewna swoich słów oraz decyzji. Cóż nie pozostaje mi nic innego jak tylko mieć nadzieje że nasza współpraca okaże się owocna. Zajmuję się prośbami ludu i opinią publiczną. Nazywam się Grand Rommath, jestem głównym magiem tu w Silvermoon.
- Miło mi cię poznać magu Rommath, ja także mam nadzieje że nasza współpraca wyda owocny plon. – Czas mijał, a ja poznawałam kolejnych urzędników. Moja uwaga skupiła się głównie w okół, osób odpowiedzialnych za : gospodarkę opinie publiczna i wojsko i finanse. Reszta była nie istotna. Taka taktyka 4 ludzi sprawdziła się w przypadku ludzi Lady Vajsh. Tu także powinna się sprawdzić, zobaczymy.
Rada trwała jakieś 2 – 3 godziny. Tak nudnej paplaniny i żadnych konkretów jeszcze w życiu nie słyszałam. W tym czasie zdążyłam przyjrzeć się sali w jakiej odbywała się ów narada. Wielka i jasna tak jak reszta miasta i pałacu wykonana z białego kamienia który do złudzenia przypomina marmur. Teraz w tym słonecznym blasku widać różnicę. Do sali poza głównymi drzwiami były jeszcze 4 balkonowe oraz kilka większych okien, przez które sączyło się światło słoneczne. Ów światło odbijało się od bardzo dobrze wypolerowanego marmurowego blatu stołu przy którym wszyscy się znajdowaliśmy. Był on głównym elementem pomieszczenia. Krzesła na natomiast nie pasowały do całego kamiennego i jasnego wystroju. Były zrobione z mahoniowego drewna powlekanego czerwoną tkaniną za złotymi zdobieniami. Całość jakoś mi nie pasował za dużo światła, nie lubię tego. Ku mojej uciesze narada w kocu dobiegła końca. Czas zacząć działać. Podeszłam do Kael’a i nachyliłam się dyskretnie by szepnąć mu do ucha tak by tylko on usłyszał moje słowa.
- Książe mam prośbę, czy mógłbyś prosić o pozostanie urzędników odpowiadających za gospodarkę wojsko opinię publiczna i finanse ? Wszystko potem wyjaśnię. – Wyprostowałam się i wróciłam na swoje miejsce czekając na decyzję Kael’a miałam nadzieje że po mimo naszych wewnętrznych sporów ją spełni moja małą zachciankę.
- Cóż dziękuję wam za wasza ciężką pracę. Widzimy się pod koniec tygodnia. – A jednak jest takim idiotą że, się nie zgodził, a następna narada ma być pod koniec tygodnia . . . To normalnie żałosne już ja mu wyperswaduję to i owo. Sala szybko opustoszała, Illidan także się zmył wyczuwając mój nastrój. Jeden inteligentny. Poprosiłam jeszcze Solaris by zaczekała na mnie w ogrodach bo muszę coś z Kael’em wyjaśnić, nie miała nic przeciwko.
- „Wasza wysokość” mogę wiedzieć dlaczego, moja prośba została zignorowana ? – Dosłownie maiłam ochotę to wysyczeć zezłości jak się w m,nie zbierała ale ledwo się powstrzymałam.
- Powiem Ci, ale najpierw musisz coś dla mnie zrobić.
- Widzę że się nie rozumiemy jeśli chcesz mieć jakiekolwiek widoczne efekty mojej pracy pozwól mi działać po trochu samodzielnie. Zależało mi na tej rozmowie z Generałem Halduron’em Brightwing odpowiedzialnym za wojsko, Lady Solaris która zajmuje się gospodarką oraz z Magiem Rommath’em. Niestety nie wychwyciłam osoby odpowiedzialnej za finanse kto nią jest ?
- Na twoje nieszczęście ja się tym zajmuję. Więc przestań się szarogęsić. Jesteś tu pionkiem Illidana nikim więcej. – Po tych słowach Kael zostawił mnie samą w tej jasnej sali. Zabiję go za to, ale to potem teraz muszę dogadać się z Solaris.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz